Relacja z pobytu na Slasku

Jak pisalem wczesniej, niedawno wyjechalem na slask na wesele
mojego brata i/oraz chrzciny jego syna.

Gdansk – Dworzec glowny PKP: Godzina 21.00, masa ludzi.
Jak zwykle widac kilku bezdomnych. Obok nas jest pewna staruszka,
okazuje sie ze prawdopoodbnie sie zgubila, bo po chwili przyjechala
policja i probowala jej pomoc. Odjezdzamy z peronu o 21.15.
Pociag – noc: jechalismy w wagonie sypialnym. Chcialem
zawziecie czytac “chlopow”, moja lekture :p, jednak szybko zasnalam
… Rano tj o 7.15 bylismy juz na miejscu.
Katowice – rano: Przyjechal po na moj bracki i jego przyszly
tesc – Andrzej. Zostalismy zawiezieni do naszego motelu.
Motelik raczej byl skromny. Ciekawym faktem moze byc to ze zostal
co nieco zniszczony przez szkody gornicze i na pietrze w korytarzu
byl krzywy korytarz. Niby nic takiego, ale czlowiek idac przez
niego czuje sie jak pijany.
Juz nastaje godzina 12.00 – czas przyjazdu po nas. Szybko sie
ubralem w garnitur i pojechalismy.
USC – Bytom: To tutaj ma sie odbyc cala sprawa. Moj brat
jest po rozwodzie, a poniewaz nie moze wziasc ponownie slubu
koscielnego to wlasnie tutaj w Urzedzie Stanu Cywilnego.
Ludzi bylo calkiem sporo w tym pare VIPow – Wojewoda Slaski, szef
rady nadzorczej Bytomia itd.. ;] Te osoby sie znalazly tam ze
wzgledu na prace w jaka ma moj brat i jego zona. BArdzo ogolnie
mowiac byli sami znajomi.
Po uroczystosci nadania aktu malzenstwa mlodzi (mloda para:P )
Wychodza na zewnatrz budynku, a tam o dziwo orkierstra :)
Sprowadzil ja ich znajomy ktory dowodzil w/w jednostka wojskowa :)
Restauracja – somewhere in Silesia: W restauracji byl tylko
uroczysty obiad. Moze nie tylko, bo az :) Pierwszy raz widzialem
takie potrawy, Nawet nie wiedzialem jak je zjesc :) Wracam do
motelu okolo 22.00
The next day – chrzciny: Tu juz byly male problemy. Poniewaz
moj brat nie moze dostac rozgrzeszenia, a to bylo wymagane, aby
mial dowod spowiedzi to ja zadeklarowalem sie ze za niego pojde i
zdobede podpis do kwitka. Wyspowiadalem sie, a gdy ksiadz spytal
sie czy jesetem ojcem dziecka czy ojcem chrzestnym powiedzialem ze
jestem ojcem chrzestnym, to byl blad.. Okazalo sie ze ksiadz
zaznaczyl wyraznie ze to jest dowod spowiedzi ojca chrzestnego.
Pokazalem ten kwitek brackiemu po czym on postanowil, mimo
wszystko, pojsc do spowiedzi. Kwitek natomiast przekazalem
prawdziwemu ojcu chrzestnemu, ktory tez nie spowiadal sie :)
Brat, jak wspomnialem, nie dostal rozgrzeszenia, ale jakos udalo
sie malego ochrzcic.
Po chrzcinach byl rodzinny obiad, a po nim pozostalo nam nic innego
jak sie spakowac i kierowac sie na dworzec PKP w celu wyjazdu.

Wyjazd przebiegl juz normalnie i spokojnie, takze nie ma czego tu
opisywac.. :)

Z ciekawostek:
- ksiadz u spowiedzi powiedzial ze moj brat powinien uniewaznic
poprzednie malzenstwo (czyli inaczej mowiac, wzias rozwod
koscielny)
- brat panny mlodej importowal z Chin z 150 zl mp4-ki, ktore
sprzedawal za 220zl. Niby nic takiego, ale okazuje sie ze byly one
identyczne jak iPody. Identyczne i to doslownie – ta sama obudowa,
te same chipesty. Jedyna rzecz jaka je roznila to brak napisu
‘iPod’
- zrobilem mase zdjec, ktore pozniej pokaze ;p

Pozdr. :)

One Response to “Relacja z pobytu na Slasku”

  1. parvatti September 11, 2006 at 3:38 pm #

    Unieważnienie nie jest rozwodem kościelnym. Unieważnienie to unieważnienie, ale nie rozwód kościelny. Mylisz pojęcia:P W kościele nie ma czegoś takiego jak rozwód.