Obejrzane – Jarhead

Słyszałem różne opinie o tym filmie. Jedni mówili, że jest fajny, inni że długi i nudzi…
Mi tam się podobał :)
Prawdę mówiąc to spodziewałem się historii rekruta, lub jakiegoś żołnierza z doświadczeniem, który wybiera się na wojenkę aby pozabijac wrogów, a oglądamy historię szeregowca, który spędza ponad 120 dni na pustyni..
Oglądamy głównie to co się dzieje, z ludźmi w takich warunkach. Ci żołnierze nie mogą się doczekac ‘skopania dupska’ irakijczykom. Przez to oczekiwanie ich psychika zaczyna się zmieniac. Jednym słowem wariują :)
Dla mnie zaskoczeniem był fakt, że ten tytułowy Jarhead nikgo nie zdążył zabic. Wojna się zaczeła, on poszedł na swoją pozycję, aby zabic ze snajperki jakiś wysokich rangą oficerów, a tu nagle otrzymuje rozkaz, że nie ma strzelac. Po paru godzinach wraca do jednostki… Tam się już dowiaduje, że to koniec wojny… :)
Ogółem, film się nieźle oglądało, pomimo tego, że trwał 2 godziny. Spodziewałem się krwawej jatki, a nic z tego :) Nieźle byłem zaskoczony tym filmem i szczerze mówiąc to się nie zawiodłem :)