Popaprana demokracja?

Community is one, big fuckin’ failure

Czyżby te słowa Serj’a Tankiana tyczyły się demokracji? Skoro do demokracji to dlaczego nie użył słowa “democracy” ?
Myślę, że wokalista SOAD’a ma powody aby twierdzić, że demokracja jest zła. Ostatnio troszkę nad tym myślałem i właściwie ciężko ją nazwać właściwą.

Te proste i, mam nadzieję, krótkie rozważanie będzie jedynie moimi spostrzeżeniami na ten problem. Nie posiadam jako tako wiedzy, która pozwoliłaby mi w jakimkolwiek stopniu ułatwić, lub przyczynić się do rozbudowania tego wpisu. Po prostu przemyślenie, które postaram się złożyć do kupy.

Wiemy czym jest demokracja. Na wszelki wypadek gdyby ktoś nie wiedział to jest jej krótka definicja jaką można znaleźć na Wikipedii

Demokracja, (gr. δημοκρατία demokratia “rządy ludu”, od wyrazów δῆμος demos “lud” + κρατέω krateo “rządzę”)

Skoro, tak z grubsza, wiadomo czym jest demokracja przejdę do konkretów.

USA wielki i mocarny kraj. Od początku demokratyczny. Przynajmniej tak oni się uważają. Ale czy tak jest na pewno ?

We współczesnej teorii demokracji liberalnej, wywodzącej się z prac Johna Locke’a i Johna Stuarta Milla zakłada się, że faktyczny ustrój demokratyczny powinien charakteryzować się:
(…)

  • przestrzeganiem elementarnych praw człowieka takich jak:
    • wolność głoszenia swoich poglądów – nawet jeśli nie są one w danym momencie popularne
    • wolność zrzeszania się i tworzenia politycznych grup nacisku
    • wolność od dyskryminacji (rasowej, religijnej, seksualnej itp.)

Prawa człowieka w tym prawo do życia. O ile mi wiadomo w USA jest kara śmierci (poprawka: tylko kilka stanów ma karę śmierci). Owszem Ci co są na nią skazani, pewnie są “zasłużenie” skazani na ten wymiar kary. Niestety co z prawem do życia? Mimo wszystko, demokratyczny kraj, a zabija winnych. A co z prawami człowieka,? Podobno one są jedną z charakterystycznych rzeczy tego ustroju.
Wiem, że kara śmierci jest tematem sprzecznym. Osobiście jestem przeciwny jej, ale nie o tym mowa. USA atakują wszystkich. Terrorystów, wrogów demokracji, wolności. Niedawno przeczytałem, że wojna przeciwko terroryzmowi została wypowiedziana ze strachu przed tym, że wielki mocarz straci wolność. Ok. USA wytoczyło swoją wojenkę, nadal walczy, a efekty jakoś mizerne. IMO powieszenie Saddama, wcale nie przyczyniło się do “umocnienia” wolności. Bronimy wolności, ale kieruje nami Bush. Jest wojna, USA bierze w niej udział i nagle, to właśnie USA pełni rolę nadrzędną. Kto ich wybrał do tego? Czyżby było jakieś referendum dotyczące tego czy USA ma być naszym władcą? To oni mają prawo atakować tych co są “be”? USA uzyskało pozycję hegemona i dzięki temu pełni władzę na arenie międzynarodowej. Jak dla mnie to jest mało demokratyczne zagranie, jak na tak bardzo demokratyczny kraj.
Oczywiście nie mogę powiedzieć, że Stany są jakimś tyranem. Dogadują się z innymi państwami, ale boją się jedynie tych potęg militarnych. Polacy ciągle im, za przeproszeniem, liżą dupska, a jak dotychczas nie wiele otrzymali w zamian. Bush wykorzystuje takie kraje jak Polska. Wielcy przyjaciele, obrońcy wolności itd… Ale w moim mniemaniu Polska jest jedynie pionkiem w grze Busha…

Dobra tyle co do Stanów. Wróćmy lepiej do kraju. Minęło 17 lat od upadku do komuny. Właściwie polska demokracja jeszcze raczkuje. Niestety obawiam się, że ona idzie w złym kierunku. Politycy są przeżarci. Myślą jedynie o swoich portfelach. Rządy ludu ograniczają się tak właściwie do wyboru kolejnego pokolenia posłów, którzy zachowują się jak poprzednicy. Problemem u nas jest oczywiście to, że kolejni zawsze negują to co zrobili poprzednicy i zamiast tworzyć coś nowego oni muszą “poprawić”.
Polska jest “demokratycznym zwyrodnialcem”. Wiadomo, że to co teraz musimy oglądać już nas nie dziwi. Inne kraje, demokratyczne, śmieją się z nas. Mają do tego prawo – to jest zaleta tego ustroju.
My wybraliśmy taką władzę, nasza wina – demokracja.

Mógłbym właściwie znaleźć coś jeszcze, dlaczego demokracja jest zła. Podejrzewam, że już niektórzy po przeczytaniu części tego wywodu stwierdzą, że mam coś nie tak z głową. Możliwe.
Sama idea demokracji w moich oczach jest utopijna. Jest tylko jeden, odwieczny problem, który sprawia, że ten (jak i inne ustroje) przestaje być taki wspaniały. To jest ten tzw. “czynnik ludzki”.

Koniec zrzędzenia. Co by można było poprawić?
To jest spory problem. Mogłoby być tak, że prawo było by egzekwowane sprawiedliwie wobec wszystkich. Mówiąc “egzekwowane sprawiedliwie” mam na myśli, że dotyczyłoby to wszystkich osób, nie ważne od ich “stopnia” w hierarchii państwowej. Sprawiedliwie, czyli również tak, żeby od ludzi bez pieniędzy nie zabierało im resztek, z których ledwo żyją. Zawsze jest inna forma wykonania kary.
Żeby państwo funkcjonowało jak należy społeczeństwo, które by brało udział w życiu państwa musiałoby posiadać jakąś wiedzę. To by nie mogli być ludzie nie wykształceni, którzy nie potrafiliby nawet dodawać. Oni musieliby być wykształceni, tak aby dokonywać słusznych wyborów. Nie mogliby również, tak jak to często bywa, myśleć tylko o własnym dobrze…
Niestety w tym wszystkim znowu jest jedna poważna luka – człowiek. To on i tak, prędzej czy później, zawiedzie.
Przypomina mi się teraz film Equilibrium. Ustrój “idealny”. Ludzie bez emocji, posłuszni. Ale mimo wszystko ktoś się ciągle wyłamywał – odczuwał. Doszło w końcu do tego, że ktoś wysoko postawiony również zaczął odczuwać i zniszczył ten “system”. Zawiódł? Zawiódł system, ale w tym szczególnym wypadku ten system miał być zniszczony…

Pamiętacie grę Cywilizacja? W trakcie gry, można było wybierać coraz to nowsze typy ustroju państwa. Daleko później było coś takiego jak “demokracja komputerowa“. Nie pamiętam jej opisu, ale teraz kojarzy mi się z tym, że maszyny z AI miały władzę. Dobre to? Takie rozwiązanie ma pewne plusy, ale niestety trzeba też sporo “gdybać”. Do plusów można zaliczyć to, że maszyna, w wyniku zimnej kalkulacji, wybrała by najlepsze rozwiązanie.
Gdyby maszynom wpoić pewne zasady, których nie mogą złamać, podobnie jak w filmie “Ja robot” to już by można było coś osiągnąć. Ja bym nie oddał maszynom całej władzy, ale przekazał bym im tylko władzę sądowniczą, oraz odpowiednie organy ścigania. Mając wpojone zasady maszyny nie mogłyby zabić ludzi, a ich by nie przekonały “argumenty” w postaci pieniędzy (czyt. łapówki).
Niestety gdyby przejść do “gdybania” to można się poważnie zastanowić czy później nie będzie się widziało czegoś w stylu Terminatora czy Matrixa, no i zawsze pozostaje ten “czynnik ludzki”…

Być może początkowe argumenty są mało zrozumiałe, lub za słabo wytłumaczone. Tak naprawdę można je skrócić do jednego zdania – “Czynnik ludzki” sprawia, że demokracja nie jest tak wspaniała jak jej założenia.
Na pocieszenie można przytoczyć słowa Artystotelesa:

Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami.

Oraz Churchilla:

Stwierdzono, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu.

Pewnie będziemy na nią “skazani” przez długi czas. Aktualnie to jest najlepsza opcja…

Wniosek: “czynnik ludzki” zawsze może wszystko spieprzyć…

2 Responses to “Popaprana demokracja?”

  1. Barry January 6, 2007 at 1:20 am #

    Poniższy ciąg będzie oczywiście pewnym uproszczeniem:

    Załóżmy, że w niewielkim stopniu odchodzimy od demokracji, tj jakaś grupa zdobywa przywileje dotyczące władzy -> grupa utrudnia dostawanie się do niej -> grupa robi wszystko, aby zwiększyć zakres swojej władzy -> grupa się zawęża -> zapętlić kilka razy -> po jakimś czasie (20 lat? więcej? mniej?) mamy dyktaturę.

  2. radmen January 6, 2007 at 1:20 am #

    Barry: i tak może być, nigdy nie wiadomo..