Dawne czasy

Wieczór, jest zimno, właśnie wracam z korepetycji z j. angielskiego. Po prawej stronie chodnika jest taka malutka skarpa, cała zaśnieżona. Tak sobie na nią patrzę i widzę taki malutki ślad. Jakiś dzieciak z tej malutkiej skarpy zrobił sobie zjeżdżalnie.

Nagle przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa…. Zima to zawsze był fajny okres. Dawniej w ferie zimowe przyjeżdżał mój wujek ze Świnoujścia, brał sanki i chodził ze mną na spacery. Ja na tych sankach siedziałem, wujek mnie ciągnął i opowiadał różne historie…
Później się nieco podrosło. Zacząłem chodzić na “osiedle”. Właściwie czasami bałem się tam wyjść, żeby nie zostać wymytym śniegiem, ale i tak chodziłem. Gdy zbliżał się wieczór starsi kumple schodzili się. Każdy z nich miał sanki. Ja swoich (takich do “ekstremalnej”) nie miałem, także jeździłem z jednym z tych kumpli. Często szaleliśmy po kilka godzin. Często nasze zjeżdżalnie były hardcorowe mniej, a czasami bardziej…

Jak nie sanki to były bitwy śnieżne. Raz wybudowano fortece śnieżną. Autentycznie to była forteca… Jej ściany nie były zrobione tylko ze zbitego śniegu. Budowniczy po postawieniu ścian polał je wieczorem wodą, na drugi dzień to już był twardy mur z lodu. Nie zapomnę jak brałem udział w jednej z tych bitew… Ja, Michael, Góral. Byliśmy po jednej stronie płotu, na pustej działce. Nie mieliśmy się gdzie chować. Po drugiej stronie były 3 inne osoby i ta ich forteca, za którą się chowały. Pamiętam jaka to wtedy była frajda jak się można było tak całkiem bezsensu bawić…

Pamiętam również jak Góral na działce moich rodziców zrobił bałwana… Ten bałwan był nieco inny. To był bałwan Talib, rozmiarów człowieka. Góral budował go około godziny, a chwilę później wytoczył mu wojnę i zaczął w niego rzucać śnieżkami. Turban zwalił mu waląc pięścią z półobrotu…

A teraz? Teraz to już nawet na sanki nie wychodzę. Już nie pamiętam kiedy zrobiłem dużego bałwana. Ta dziecięca beztroska zupełnie minęła. Teraz chodzę i zastanawiam się nad swoją przyszłością. Martwię się tym co może być później. Jedyną formą rozrywki dla wielu moich znajomych stał się alkohol lub jakieś dyskoteki za którymi nie przepadam. Spoważniałem, ten mały głupi dzieciak, który dawniej we mnie siedział chyba mnie opuścił. Dziwnie się czuję, gdy przypomnę te dziecięce wybryki. Teraz już takich bym nie był w stanie odstawić sam. Spoważniałem, chyba aż za bardzo…

4 Responses to “Dawne czasy”

  1. Koval January 30, 2007 at 10:49 pm #

    dorastamy… :) czas zapier#%#la .

    btw. bałwana. nawet jak bym chciał to nei mam możliwości ulepić – śnieg stopniał

  2. radmen January 30, 2007 at 10:49 pm #

    U mnie jeszcze jest… Niestety ta dziwna zasada, że mimo wolnego czasu mamy go coraz mniej jakoś dziwnie się sprawdza…
    Aj pewnie znowu pierdole.. :]

  3. Koval January 30, 2007 at 10:49 pm #

    aha dzieciństwo też miałem szcżęśliwe. nikt tego nie zabierze :P co kolwiekby się działo

  4. radmen January 30, 2007 at 10:49 pm #

    hehehe ja też miałem szczęśliwe, ale jakoś dzisiaj tęskno za nim mi się zrobiło.. :]