Pomóż, a potem nadstaw tyłek

Masz miękkie serce, to miej twardą dupę

Tak jak w tytule. Ten wpis jest raczej oparty na doświadczeniach mojego ojca niż moich własnych (tak gwoli ścisłości).

Dawniej tata miał spore wpływy. Nie był kimś wysoko postawionym, ale jego praca (wcale nie był SBkiem i nie zamierzam tolerować tego gdy ktoś go wyzwie od takowego) dawała mu spore pole popisu. Pomagał wielu osobom, jak tylko mógł. Pomógł nawet panu “złemu”. Nagle doszło do tego, że skończył pracować tam gdzie pracował i nagle znikli jego przyjaciele, którym pomagał. Teraz prawie każdy szuka na ojca haka i ciągle coś do niego mają.

To jest dopiero chora ludzka natura. Jak coś potrzebują to są przyjaciółmi. Gdy już mój tato nie miał jak im pomóc to go olali. Mówi się życie. Ale kur*a mać! co to ma znaczyć, że ktoś innym ciągle pomaga a oni go wykorzystują doszczętnie. W zamian za pomoc rzucą suche “dzięki”, ew dadzą wódkę i na tym koniec…

W tym wszystkim jest pocieszające to, że teraz sprawa ma się nieco inaczej. Ci co kopali ojca nadal to robią, ale są też Ci co proszą o pomoc, ale są za nią wdzięczni i starają się rewanżować za nią. Boli mnie, że ojca tak kiedyś wykorzystano. Ja idę dokładnie w jego ślady i też boję się, że dojdzie do mnie pewnego dnia podobna myśl jak ta notka. Już teraz dostrzegam, że często pomagałem tym co przez cały czas patrzeli na mnie z góry. Skurczybyki czuły się lepsze ode mnie prawie pod każdym względem i często okazywały to swoją ignorancją wobec mnie. Gdy jednak była potrzebna pomoc to bywali mili, aż do bólu.

Teraz pisząc to właściwie przeszła mi przez głowę myśl, że ja jeszcze od nich niczego nie potrzebowałem. Może będzie taka sytuacja, że będę ich o coś prosić, a oni się zrewanżują. Czas pokaże, czy z nich naprawdę są takie zimne skur* czy jednak potrafią się w jakiś sposób odwzajemnić…

O dziwo jakoś nie zamierzam zmienić mojego podejścia do sprawy. Zamierzam się dzielić moją wiedzą (stąd licencja CC na tym blogu). Jak ktoś będzie potrzebować pomocy to pomogę. Jeśli ktoś mnie wykorzysta to po prostu gnoja oleję i on może liczyć na to, że już później w niczym nie pomogę. Po prostu powiem mu soczyste “spierdalaj”.

7 Responses to “Pomóż, a potem nadstaw tyłek”

  1. Koval March 7, 2007 at 6:55 pm #

    jak masz miekkie serce musisz miec twardą dupe… a tak na serio tez tak kiedyś miałem za czasów liceum… poradziłem sobie w prosty sposób – zmienilem towarzystwo.

  2. radmen March 7, 2007 at 6:55 pm #

    Zmienić zmieniłem… Ale nigdy nie wiesz kto cie znowu zrobi w balona…

  3. Koval March 7, 2007 at 6:55 pm #

    dlatego nie radze ufać ludziom w 100%… a raczej tylko w 10%. ja jestem bardzo podejrzliwy… i stosuje właśną teorie „minimum informacji”

  4. radmen March 7, 2007 at 6:55 pm #

    Tutaj właściwie nie chodzi o zaufanie. Wg problem jest w tym, że Ty komuś pomożesz a ten potem jeszcze nie będzie ani trochę wdzięczny..

  5. Koval March 7, 2007 at 6:55 pm #

    to może czas pomyślec o egoizmie/

  6. radmen March 7, 2007 at 6:55 pm #

    Nie w moim stylu..

  7. Koval March 7, 2007 at 6:55 pm #

    pamiętaj nie można być matką Teresą i pomagać wszystkim. i też wiadomo ze znajdzie się ktos kto to wykorzysta – takich sępów jest dużo.