Archive | April, 2007

Avatar the last airbender

Avatar the last airbender

Seria Avatara jest opowieścią o świecie, w którym ludzie potrafią wykorzystywać naturę do właśnych potrzeb. Są cztery nacje, podzielone na cztery podstawowe elementy natury (ogień, woda, powietrze, ziemia), którymi posługują się w życiu codziennym i/lub w walce. I tak np. benderzy (sorry nie wiem jak przetłumaczyć słowo bender) potrafią dowoli manipulować jednym z tych elementów. Jest też jedna osoba – Avatar – która potrafi opanować wszystkie cztery elementy oraz dowolnie się nimi posługiwać. Osoba Avatara zawsze przechodzi reinkarnację, a każde jej kolejne wcielenie rodzi się u innej nacji.

Avatar :: Map of the world

Wszystkie nacje żyły w pokoju, niestety nacja ognia wytoczyła wojnę i niczym Hitler chciała zagarnąć wszystko co się tylko dało. Niestety Avatar zaginął, dopiero po 100 latach (od poprzedniego wcielenia) zostaje odnaleziony. Mały Aang ma jeszcze sporo do nauki zanim kogokolwiek uratuje…

Aang

Cóż mogę o tym filmie powiedzieć. Z tego co mi wiadomo mają być 4 sezony, każdy o nazwie jednego z elementów. Do tej pory (też z tego co mi wiadomo) wydano dwa sezony (Book 1 – Water, Book 2 – Earth). Każdy z tych sezonów opisuje różne perypetie głównego bohatera. Niedość, że mały musi uratować cały świat, przed Lordem Ognia, to na dodatek musi uważać na syna tegoż Lorda, który myśli, że po złapaniu Avatara odzyska stracony honor.

Tak skrótowo wygląda cała seria. Wprawdzie wielu może powiedzieć, że to jest dla małych dzieciaków, to ja muszę przyznać, że nie raz uśmiałem się do łez z powodu przeróżnych sytuacji. Naprawdę miło to się ogląda, a ponieważ, że mam słabość do tego typu anime to po prostu nie mogłem się oderwać od monitora. ;-)

Już pożegnania nadszedł czas

Nie wcale nie myślę o porzuceniu joggera. Wprawdzie w piątek był mój ostatni dzień lekcji w LO, to dopiero dzisiaj był uroczyste zakończenie i rozdanie świadectw.

Cała uroczystość długa, przedstawienie króciutkie, czasami zabawne, ale generalnie bez pomysłu wykonane. A poza tym to fajnie było widzieć moją klasę… Szkoda, że większości z tych ludzi nawet nie zdąrzyłem powiedzieć “narazie”, bo w oka mgnieniu po prostu zniknęli.

Jedynym moim pomysłem na to co się z nimi stało to chęć szybkiego wyskoczenia na piwo. No cóż szkoda, że tak się stało. Troszkę mnie teraz śmieszą ich opisy na gg, że już żałują, że to koniec liceum…

Co ja zrobiłem po uroczystości? Załatwiłem kilka spraw związanych ze szkołą, poszedłem z moją paczką na pizzę, a potem pojechałem razem z Izą do niej. Dzisiaj mija miesiąc jak jesteśmy razem ;-)

Krótko o przyjaciołach

Rzeczy zmieniają się wkoło nas. Zmieniają się także i ludzie, którzy zniżają się do poziomu rzeczy, ale nie zmieniają się przyjaciele co udowadnia, że przyjaźń to coś boskiego, nieśmiertelnego…

SMS od Izy

Black Metal bywa zabawny

O tak, nie ma nic lepszego niż groźni panowie, z umalowanymi mordami, fajnymi ciuchami śpiewającymi szanty o szatanie ;-] Ważne, że to jest “napierdalanie dla shatana” xD

Może i panowie z Immortal nie mają lateksowych ciuchów, ale podejrzewam, że brakuje im jakiegoś fajnego toporka, albo miecza dwu i półręcznego…

Mądrości Yody

„Do or do not. There is no try.”

Dechrystianizajca – głupota?

Jestem właśnie po ciekawej lekturze dotyczącej dechrystianizacji.

Czym jest dechrystianizacja? Najprościej mówiąc jest to proces odwrotny do chrztu, a właściwie jego “anulowanie”. Jest to swoisty sposób na zmazanie “piętna” wiary, oraz całkowite uwolnienie się od niej. Wprawdzie obrzędu (opisanego w tym artykule) dokonał jeden z kapłanów wyznających starosłowiańską wiarę to osoba, która się temu poddała wcale nie należy do jakiejś sekty, lub innej religii. Facet po prostu dokonał tego, ponieważ ciążył mu fakt bycia ochrzconym i wcale nie trzeba od razu o to posądzać szatana.

Oczywiście po tej lekturze poczytałem sobie komentarze. Pierwszy z nich, cytuję, “Co za bzdury”, a późniejszy: “Modle się za tego, co napisał ten materiał. Niech Bóg wybaczy Jego głupotę.”….

To jest znakomity przykład jak wiara potrafi nałożyć ludzią klapki. Ktoś z własnej nie przymuszonej woli zrywa z chrześcijaństwem (nie tylko formalnie, ale też i duchowo), a ludzie od razu posądzają go o opętanie, chcą się modlić itd… Wkurza mnie właśnie to, że inni patrzą wyłącznie przez pryzmat swojego wyznania i nie potrafią zrozumieć czegoś takiego. Może właśnie przyczyną jest to, że patrząc przez pryzmat widzi się rzeczy zdeformowane…

Szczerze mówiąc to czytanie o duchach góry itd. troszkę mnie dziwi (może i nawet śmieszy), ale nie mogę powiedzieć, że nie jestem skłonny w coś takiego uwierzyć. W dobie mody (?), a właściwie powszechnego chrześcijanizmu dla wielu wydaje się, że nie ma innych bogów, a ten im znany jest jedynym i prawdziwym… Ponieważ mam skłonności do powątpiewania mogę powiedzieć, że dla mnie takie coś jest bzdurą. Niby jakim cudem nie miało prawa istnienie innych bogów? Przecież dawniej ludzie składali ofiary bo się ich bali.. Owszem można teraz powiedzieć, że to był strach oraz niemożność pojęcia jak dochodzi do pewnych spraw. No cóż to pozostawiam do Waszej oceny.

Podziwiam gościa za szczerość i odwagę. Postąpił jak uważał, wybrał własną ścieżkę bez ograniczania się do jakiejś konkretnej religii. Jak powiedział żyje wg. własnych wartości, co od razu nie oznacza, że wstąpił na ścieżkę Złego (przypomniał mi się “reportaż” o wpływie metalu na człowieka)…

Moje muzyczne ograniczenie

Dzisiaj przeglądałem sobie płytki z muzyką, które otrzymałem od mojej Izy. Generalnie to był metal + kilka klipów wideo. Dużo zespołów, większości z nich nie znałem…

Ciekawostką dla mnie było to, że nie potrafiłem włączyć kawałków, ktrych tytuły brzmiały, w wolnym tłumaczeniu, “czarny gej maca jaja”… Znalazłem tam zespoły o nazwie np. “Anal Strech”, oraz kilka innych zespołów ze słowem “anal” w swojej nazwie. Ani jednego z tych kawałków nie odsłuchałem.

Nie wiem dlaczego, ale piosenki o takim tytule wyjątkowo mnie odrażały i włączyła się swoista blokada, która nie umożliwiła słuchanie tego. Dla mnie to jest odrobinkę dziwne, ponieważ nie mam problemów ze słuchaniem muzyki o szatanie, lub jemu podobnych…

Pomijając ten fakt spodobał mi się zespół “In Flames”, którego kilka płytek zapisałem na dysku. Przekonałem się również, że wcześniejsze płytki Slayera (a szczególnie “God Hates us All”) są faktycznie o wiele mocniejsze niż te poźniejsze. Poza tym dziwuję się jak dziewczyna mogła słuchać tego typu muzyki… (tak naprawdę to ona tylko Slayera słuchała, a ta reszta to została dograna przez jej eks ;-]) Całe szczęście, że jej gusta muzyczne się zmieniły (i to diametralnie) ;-)

Homo Americanus

Szczerze polecam przeczytanie tego tesktu. Może to uświadomi choć troszkę co jest przyczyną tak sporej niewiedzy amerykanów…

Koniec LO…

Dzisiaj był mój ostatni dzień zajęć w LO. Wprawdzie dopiero 30 IV odbieram świadectwo to dzisiejszy dzień uznaję za koniec, bo odbiór świadectw to już tylko formalność…

Cóż mogę powiedzieć. Cholernie szkoda, że to się tak szybko skończyło. Wprawdzie siedziałem w tej szkole 3 lata to jednak mógłbym jeszcze spędzić rok więcej… Wiele się działo, czasami sporo nerwów, czasami totalny luz. Moja klasa dla mnie była taka średnia. Kilku dobrych znajomych, z innymi tylko taka sztuczna relacja. Jedni mnie wkurwiali, inni byli “wporzo”, ale mimo wszystko to była moja klasa. To były moje debile, za którymi już teraz tęsknię…

Oczywiście mogę sporo złego powiedzieć o pewnych przedmiotach, nauczycielach itd… Nie wiem czy warto, to już było i minęło także to już nie jest mój problem. Na pewno zapamiętam p. Daszkowską (aka “Dasia”), kobietę od franca. Żywa skamielina, jak na nią mówiono, zawsze budziła “szakucen” wśród innych. Możliwe, że jej się bali, ale przynajmniej na jej lekcjach nikt się nie rzucał. Wiem, że były dwa (a może trzy) przypadki, kiedy sfrustrowani uczniowie dosłownie najebali jej tuż pod drzwiami jej mieszkania, ale mimo wszystko ona długo uczyła…

Największym żalem i bólem był poziom nauczania informatyki, ale wiem, że ten problem nie tylko u nas był także jakoś to przebolałem. Strasznie mnie wkurzał angielski. Rozumiem, że facet miał swój świat. Ale nigdy nie pojmę jakim cudem dziewczyna, która po angielsku nie wymówi poprawnie ani jednego zdania (ba ma nawet problemy z czytaniem lub powiedzeniem czegokolwiek) ma 5…. Dużą stratą dla mnie było to, że po siedmiu (a może ośmiu) latach prywatnych korepetycji trzy lata w LO sprawiły, że większość z tego co umiałem po prostu została zapomniana. Można powiedzieć, że mając rozszerzony angielski najmniej właśnie mówiłem w tym języku (nawet na francu częściej miałem okazję używać tego języka). Może i dlatego szanowny pan G. otrzymał kswykę GIPS, czyli G. Is a Piece of Shit [-;

Ogółem wspomnień masa wraca... Przypominam sobie jak to w pierwszej klasie, nie znając się, biegaliśmy jeden za drugim aby znaleźć klasę w której były lekcje. Kocenie też było całkiem fajne , pamiętam jak później trendy w tym się zmieniły ;-)

No cóż mógłby jeszcze naprawdę dużo mówić... Pomimo tego, że wiele rzeczy w tej szkole mnie wkurzało cały czas chciałbym w niej być. Przede wszystkim chciałbym po LO utrzymywać kontakt z tymi wszystkim których poznałem, co sobie i innym życzę.

Ogółem to "JOŁ" dla ziomków, ziomali, czarnuchów i innych żydków, których miałem okazję poznać. Naprawdę się cieszę, że miałem takową okazję i mam nadzieję, że po LO jeszcze nie jeden (ani nie dwa) razy wypijemy to "pifsko" i powspominamy jak to było ;-]

Oaza

Oaza ;]

;-]