Dynguśnicy

U nas w lany poniedziałek rano chodzą tzw. “dynguśnicy”. Dzieciaki bawiące się w myśl Halloweenowego “trick or treat”. Mają ze sobą gałązki jałowca (czasami skropolone jakimś alkoholem aby mocniej “raniło”). Przychodzą z rana do domów i oferują “zbicie” gałązką, lub “opłacenie” ich słodyczami. Czasami bywało, że gospodarz domu dawał dzieciakom małe co nieco, a w zamian gówniarze miały iść wszystkich w domu obudzić “lejąc” tą gałązką :)

Ja jako dzieciak miałem ciekawy sposób na młodych z rózgami. Gdy oni przychodzili, ja otwierałem drzwi, podnosiłem z podłogi butelkę pełną wody i biednych “dynguśników” oblewałem tą wodą ^^

* Zapomniałem dopisać, że tą gałązką to tylko po gołych nogach się biło ;)

Butelka po napoju – 1,50zł, woda z kranu – x gr, mina uciekających dynguśników – bezcenna :)

One Response to “Dynguśnicy”

  1. RaVbaker April 9, 2007 at 10:32 am #

    To dopiero „trick or treat”… ;-)

    Ta, gałązką po gołych nogach a dostawało się za to jaja… a nie prysznic z butelki. :D