Czy istnieje choroba zwana dysleksją?

Ponoć 50 lat temu takowej nie było, a teraz jest to tylko i wyłącznie usprawiedliwienie tych co robią orty. Ile w tym prawdy?

Zanim odkryto wirusa HIV, ludzie umierali było “ok”. Po odkryciu wirusa nagle okazało się, że mamy epidemię i powstała panika…

Zapraszam do dyskusji, jestem ciekaw jakie jest Wasze zdanie na temat choroby dysfunkcji zwanej dysleksją, czy rzeczywiście jest to choroba?

UPDEJT tak jak Splash stwierdził (a właściwie mnie poprawił ;-]) dysleksja jest dysfunkcją, a nie chorobą. Za błąd przepraszam.

28 Responses to “Czy istnieje choroba zwana dysleksją?”

  1. splash April 26, 2007 at 3:04 pm #

    To nie jest choroba. To dysfunkcja, zespół. To tak jak byś mongolizm nazywał chorobą.

  2. RioT April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Moim zdaniem nie ma czegoś takiego, a jeśli nawet są przypadki osób, które nie potrafią przyswoić pewnych zasad, to są one marginalne – na pewno nie na taką skalę jak jest to teraz w szkołach.

  3. Listva April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Dysleksja, czy inne tego typu dysmózgowie to nic innego jak zaniedbanie nauki ortografii we wczesnych etapach edukacji. Ale latwiej wypelnic papierek, niz nauczyc sie poprawnej pisowni…

  4. splash April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Bzdura. Sam mam dysgrafię i wiem z doświadczenia, że to nie jest żadne zaniedbanie. Zawsze uczyłem się świetnie, pisałem dużo, czytałem w wieku 4 lat, więc jak to wytłumaczysz ?

    To jest tylko i wyłącznie kwestia niedorozwinięcia pewnych funkcji mózgu. Da się to nadrobić poprzez odpowiednie zajęcia. Więc nie próbuj nikomu wmówić, że to jest zaniedbanie jakiekolwiek.

    (oczywiście nie mówie tutaj o fałszywych dysortografikach).

  5. Listva April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Tyle, ze pamietaj iz o ile dysgrafia to faktycznie pewne ulomnosci w kierunku nieumiejetnosci zrozumialego pisania, o tyle dysleksja to poprostu niewiedza z zakresu ortografii. Nikt mi nie wmowi, ze nie mozna wpoic na pamiec parunastu slow. Jesli ktos ma takie problemy to powinien sobie zdawac z nich sprawe…

  6. splash April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Czasem naprawdę nie można.
    Nie próbuj patrzeć na takiego człowieka przez pryzmat własnej osoby (czyli pełnosprawnej) a popatrz na niego jak na niewyuczalnego pieska. Czy o piesku powiesz, że jest leniem ? Stwierdzisz zapewne, że ma trudności z przyswojeniem wiedzy.

  7. Patryk April 26, 2007 at 3:04 pm #

    ej ej ej! dysgrafia i dysortografia są to dwie różne rzeczy ktorych nie powinno sie umieszczac w jednym zdaniu, a tym bardziej wrzucac do jednego worka zwanego dysleksją…
    dysortografia jest zazwyczaj przejawem lenistwa(kiedys mowiono ze mam dysortografie ale jak zostalo to u mnie przećwiczone i teraz niektórzy ludzie sie dziwia iż pisze ladnie i prawie bezblednie po polsku)
    dysgrafia to juz co innego – bo charakteru/stylu pisma moim zdaniem nie da sie w zupełności zmienić…

  8. Listva April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Nie patrze na niego tak, sam czesto popelniam bledy, ale za kazdy kolejny uczy mnie z jakimi slowami mam problem, wykuwam je i… jest! Znam pare osob, ktore cierpialy na dysleksje i jakos sie z niej „wyleczyly” jak tylko zauwazyly ze faktycznie taka ulomnosc posiadaja. Co do psa, to z moim wlasnym bylo podobnie :) Jednak nauczyl sie wielu rzeczy, dlugo to trwalo ale sie nauczyl. A wiec mozna! Tylko niestety wielu dyslektykow woli machac papierkiem i olewac zasady ortografii „bo oni sa chorzy”…

  9. parv April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Dla mnie dysleksja to takie usprawiedliwianie lenistwa. Nie porownuj dysleksji do wirusa HIV. Nazwie sie dziecko dyslektykiem, bo ortografia lezy albo znaczki sie myla, a dzieciak do konca zycia usprawiedliwia swoje bledy wlasnie dysfunkcja. I co? Dluzszy czas na testach, politowanie ze strony otoczenia, bo dziecko ma dysleksje. Poza tym gdyby to byla choroba, to by sie to leczylo. Pokaz mi, w ktorym miejscu w mozgu wystepuje uszkodzenie swiadczace o dysleksji. Lenistwo i juz.

  10. Azrael Nightwalker April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Ci co tylko machają papierkami nie są dyslektykami tylko symulantami. Prawdziwy dyslektyk robi specyficzne błędy (np. myli głoski które podobnie brzmią, jak np. p i b), a nie tylko ortograficzne.

  11. Dandys April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Ja jestem dysgrafikiem, w gimnazjum z „papierem”, potem już nie jechałem na przedłużenie go. Podobnie jak Splash, bardzo wcześnie zacząłem pisać i czytać (w tej kolejności :D ), ale zawsze – od podstawówki – ludzie narzekali na mój charakter pisma. Potrafię pisać czytelnie, ale zajmuje mi to masę czasu, ewentualnie piszę drukowanymi gdzie trzeba. A po sobie się zawsze doczytam – mimo, że nie którzy czasami nie rozpoznają choćby jednej litery w danym słowie.

  12. GHD April 26, 2007 at 3:04 pm #

    ===+> dyskusja byla poruszana milion razy. Wiec powiem tylko jedno: zanim cokolwiek ktokolwiek napisze – niech sobie najpierw przeczyta ksiazeczke pod tytulem „Dar dysleksji” Rolanda D. Davisa. Na prawde polecam. I tym koncze swoja „argumentacje”. <+===

  13. parv April 26, 2007 at 3:04 pm #

    tlumaczenie sie papierkiem to akurat zenada. Ci, ktorzy maja dysleksje, pewnie beda sie bronic przed atakami, chociaz nie wszyscy. Znam kilka przypadkow, gdzie psycholog stwierdzil dysleksje, a te osoby go wysmialy. A co taki papierek daje? Chyba tylko smiech na sali…

  14. suchar April 26, 2007 at 3:04 pm #

    @Listva wikipedia, serio
    Sam jestem dyslektykiem, dysortografem i mam lateralizacje skrzyzna, wiele pracy mnie kosztowalo zeby pisac w miare zrozumiale. Zaslanianie sie papierem to inna sprawa, trzeba cwiczyc, duzo. Wszystkich bledow nie da sie wyeliminowac, zwlaszcza, ze wyrazy ktore sie pisze 20 razy, 21 pisze sie zle i dopiero patrzac na napisany tekst zauwaza sie blad. Dys* stalo sie ostatnio modne stad ta „zazdrosc”. Pomijam kwestie nonsensu jezyka polskiego bo to inna sprawa.

  15. radmen April 26, 2007 at 3:04 pm #

    ok czas na mnie… (wolałem później się dopisać zamiast w notce ;p)
    Mam dysleksję, nie robię błędów ortograficznych, jedynie zdarzy mi się coś takiego jak powtórzenie jakiejś litery, czasami napisanie wyrazu będącego zlepkiem kilku tylko dlatego, że pisząc jeden wyraz myślę nad innym… Mam kwitek i nic mi nie daje. Na maturę w ogóle go nie przedstawiłem, także będę uznany za „normalną” osobę.
    Parv: a dlaczego nie wirus HIV? Dysleksje po prostu odkryto. Tego nie wymyślił jakić symulant, po którym wszyscy stwierdzili, że coś takiego naprawdę istnieje.
    I jakim prawem możesz coś takiego nazwać lenistwem? To jest po prostu dysfunkcja. Podobnie mógłbym powiedzieć, że sparaliżowany jest leniwy, bo nie ćwiczy aby wrócić do sprawności…
    Oczywiście jeśli się chce można zniwelować ten problem, ale pewne niedogodności z nim związane pozostaną

  16. parv April 26, 2007 at 3:04 pm #

    suchar:
    O lateralizacji skrzyznej nie slyszalam. Jedynie o skrzyzowanej. Poza tym to juz jest co innego i nie powinno sie tego pakowac do worka zwanego dysleksja, do ktorego pakuje sie tez lenistwo.
    radmen:
    dysleksja Ci g**no da. Na studiach beda mieli w dupie to czy Ci sie myla znaczki, czy powtarzaja. Dysleksji nie odkryto. Pod dysleksje podpisano wczesniej odkryte zaburzenia rozwoju mozgu. A skoro tak bardzo upierasz sie z tym, ze to niby jest choroba, to jakies lekarstwo musi na nia byc. A ja akurat doskonale wiem, ze nie pracujesz nad soba, zeby ta dysleksje (w ktora nie wierze) wyeliminowac. Tak samo robi wiele osob z literka D.

  17. radmen April 26, 2007 at 3:04 pm #

    k..a ja Ci przed chwilą powiedziałem, że podczas matury to nie bedzie brane pod uwage z MOJEJASNEJ woli. W dupie mam ten kwitek i niczego sobie tym faktem nie tłumaczę.

    Jeśli jesteś taka mądra to znajdź lek na AIDS, chorobę Parkinsona lub jakieś niedowłady…

    Już wcześniej w komentarzach ustalono, że Dysleksja nie jest chorobą tylko dysfunkcją także niech tak pozostanie. Jednak nie próbuj wmawiać, że to jest ściema i takie coś nie istnieje… Równie dobrze możesz się przejść do psychiatryka i tym ludziom znajdującym się tam mówić, że część tych rzeczy sami sobie wmówili….

    Wiesz, że mając dysleksję człowiek dość często przepisuje błędnie pewne wyrazy, lub cyfry? To pewnie też jest wina tego, że się nie uczyłem ortografii tak samo jak cała reszta…

  18. parv April 26, 2007 at 3:04 pm #

    lek na aids istnieje i mowilam Ci o nim. Poczytaj sobie: http://www.cancertutor.com/AIDS/Bob-Beck.htm
    Sory wielkie, ale w komentarzach ustalono tez, ze dysleksja to lenistwo

  19. Albi April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Hej, ludzie. Skąd w ogóle taka nienawiść do dys*. Sam śmieję się z niektórych DYSORTOGRAFFICHOOFFFF, ale to nie powód żeby nagle wywalać ze stwierdezeniem, że tego typu dysfunkcja jest po prostu urojeniem. Nie każdemy chce się pracować nad tym. Mam dysgrafię, niejednokrotnie piszę zupełnie inną literę przez przypadek… I to wcale nie jest mój wymysł. Właściwie teraz chuja mi daje ten papierek (3h na teście, nie wykorzystane ofc ;) ). Nikt nie patrzy w klasach powyżej podstawówki na styl pisma (chyba, że się rozczytać nie da).

    Do „panów specjalistów”:
    A co powiecie na taki model? Koleżanka z ławki. Kujonka, ale fajna dziewczyna z dysortografią. Średnia ocen powyżej 5.0, wzorowa uczennica. Dla niej każde dyktando kończy się wielką pałą. Gdyby nie opinia, dziewczyna nie miałaby szans. Dzięki niemu nauczyciele całkiem inaczej patrzą na tę ocenę. I niech mi jeszcze jakiś idiota powie, że to urojenie, to zajebie. Tak po prostu.

  20. radmen April 26, 2007 at 3:04 pm #

    parv: ok, tutaj się pośliznąłem…
    Lenistwem można nazwać wiele rzeczy.. Ci co nie mają predyspozycji do pewnych rzeczy po prostu nie dadzą rady tych rzeczy opanować… Nie wmawiaj, że jest inaczej bo znam osoby, które pewnych rzeczy po prostu nie potrafią się nauczyć i nie wcale dlatego, że są głupie czy też leniwe. One po prostu nie potrafią…

    Dawniej to była dyskryminacja innych. Gdy ktoś czegoś nie umiał to się mówiło, że jest głupi i leniwy. Teraz pewne rzeczy nazwano, zbadanno, określono co oczywiście nie oznacza, że część ludzi wykorzystuje dysleksje do własnych celów. Przejście testów wcale nie jest takie skomplikowane. Jakkolwiek moje testy z ortografi celowo skopałem to okazało się, że testy psychologiczne wykazały, że faktycznie mam pewne trudności (a podczas nich ani razu nie ściemniałem).

  21. aliceq April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Huh.. temat rzeka, wierzyc musze ;) Moj kuzyn jest dyslektykiem+dysortografem+dysgrafem – niezla mieszanka nie? WLasnie przez ta meiszanke czesto myle co jest od czego. Chodzilismy do jednego liceum, dzieki temu nauczylam sie go rozczytywac. Wczesniej mial takie jaja ze jego kartkowki odczytywal kumpel tez dys[ten od pisania] i na odwrot :) )

    Ale osobiscie nie znosze jak ktos olewa sprawe sikiem prostym i liczy na papier, bo znam wielu dysortografow ktorzy nauczyli sie pisac.. Ba.. to mnie sie czesciej przytrafiaja bledy teraz, mimo iz w podstawowce startowalam w szkolnych konkursach ortograficznych.

    Takze – Radmen podziwiam Cie za to, ze nie olewasz sprawy :] I powodzenia na maturce – zdajsie ona jakos na dniach.

  22. Yano April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Zabawne jest to, że osoby zasłaniające się papierkiem najczęściej mylą dysleksję z dysortografią i dysgrafią. A i tu w komentarzach widzę, że niektórzy używają tych terminów zamiennie. :p

    „Za moich czasów” tego typu dysfunkcje leczyło się linijką lub rózgą. Zadziwiające, ile człowiek potrafi się nauczyć, gdy mu wisi bat na (excusés moi) dupą.

    Podobnie jest z ADHD – kiedyś gówniarz dostał porządne lanie i nie sprawiało mu trudności wysiedzenie regulaminowych 45 minut na lekcji. Dziś łobuz może bezkarnie tłuc innych, bo to biedne, chore dziecko jest.

    Nie neguję wcale dys- jako udokumentowanej dysfunkcji. Wkurza mnie jednak, gdy ludzie zasłaniają się papierami usprawiedliwiając tym swoje błędy. Na dodatek błędami tymi najeżone są twory pisane na komputerze, gdzie sprawdzenie pisowni jest o jeden klik (one-click-away). O nie, to już jest zwykłe lenistwo i jako takie należy je tępić.

  23. Infro April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Masz rację, Yano. Przepracowałem kilka dobrych lat w szkole, ucząc polskiego, i widziałem wielu „dyslektyków” zwyczajnie chorych na lenia. Co do mylenia pojęć, to chyba jakoś powszechnie się już przyjęło, że termin „dysleksja” mieści w sobie wszystkie inne dysfunkcje, z dysortografią na czele — a tę potrafię rozpoznać bez żadnych badań; wystarczy rzut oka na zeszyt.

    Może gdyby nie zasłanianie nieuctwa kupioną od lekarza diagnozą, społecze podejście do problemu byłoby inne — a teraz, kiedy ewidentnie widać, że w większości przypadków dysleksja czy ADHD jest zwykłą ściemą, trudno ludzi przekonać, że problem nie jest wymyślony.

  24. Dzieci4k April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Kiedyś nie było dysów, bo kiedyś dzieci uczono, a nie proszono, żeby się nauczyły. Mimo iż sam jestem uczniem i to dość leniwym, żałuję, że teraz jest „proszę was bardzo, zróbcie to” zamiast prostego „zróbcie bo po dupie”.
    Mam jedną nauczycielkę, która stosuje tą metodę. Chociaż na początku bardzo tego nie lubiłem, teraz jestem jej wdzięczny, bo dzięki temu twardemu traktowaniu, mam dobrą ocenę i naprawdę umiem to, czego uczyła. I naprawdę, szczerze wkurwia mnie to „ja jestem dys—”. Że niby co – nagle 1/3 społeczeństwa ma coś nie tak z mózgiem? To nie Czarnobyl do jasnej cholery! Możecie mi tłumaczyć, że piszecie łącznie kilka wyrazów, a ja nazwę to gapiostwem. Możecie mówić, że nie umiecie zasad ortografii, a ja nazwę to lenistwem. Możecie mi tłumaczyć, że macie beznadziejne pismo, a ja to nazwę KIEPSKIM CHARAKTEREM PISMA! (sam mam beznadziejny, ale jak mi nauczycielka powiedziała, że powinenem się zbadać pod kątem dys— to ją wyśmiałem). Dlatego też ja was bardzo proszę, zarówno delikatnie jak i kurwa mocno – przestańcie mi pierdolić o jakichś dysmózgowiach, bo to jest po prostu żenada. Ciekawe kiedy odkryją chorobę polegającą na niemożności np. posprzątania w pokoju czy pracowania (i tacy ludzie całe zycie opierdalanka na zasiłku).

  25. radmen April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Wg. wiki: „Pierwotną przyczynę dysleksji rozwojowej wielu badaczy upatruje w zakłóceniach pracy OUN (ośrodkowego układu nerwowego). Nie wyklucza się również roli czynnika genetycznego.”
    Czyli podejrzewam, że to nie jest przejaw lenistwa. I po raz n-ty powtórzę, że lenistwo jest po stronie tych uczniów, którzy na siłę chcą ten kwitek i machają nim przed każdym nauczycielem…

  26. D4rky April 26, 2007 at 3:04 pm #

    radmen – jak byłem mały to pier… głową o trzepak. Uszkodziło to mój mózg na tyle, że nie mogę sprzątać w pokoju i muszę uprawiać seks 2x dziennie, inaczej mogę popełnić samobójstwo. Wiesz, taka choroba, nazywa się Zespół Pojebania Nerwicowego Na Tle Niedokończonych Rozmów Seksualnych.

  27. radmen April 26, 2007 at 3:04 pm #

    No widzisz bywa

  28. Infro April 26, 2007 at 3:04 pm #

    Ale właśnie o to chodzi, że jeśli 1/4 klasy załatwiła sobie „papier” i może olać dyktanda, ludzie zaczynają wątpić, czy takie dysfunkcje istnieją.

    Mam znajomego, który w szkole uczył się w miarę dobrze, jest bardzo inteligentny, sporo czyta, ma wyrobiony i starany charakter pisma, ale sadzi ortografa za ortografem; bywa że w jednym tekście potrafi to samo słowo napisać na kilka różnych sposobów, często zupełnie kretyńskich. To ewidentny przykład dysortografii, tylko w czasie, gdy kończyliśmy podstawówkę, nikt nie mówił o żadnych orzeczeniach, badaniach i ulgowych wymaganiach. Inna sprawa, że polonistka potrafiła do tego podejść po ludzku i facet, nie mając żadnego „papieru”, potrafił nałapać dobrych ocen.

    Dziś nauczyciela szlag trafia, kiedy widzi takiego właśnie nieuka, machającego papierkiem, jak napisałeś — i tacy właśnie ludzie powodują, że faktyczną dysfunkcję wrzuca się do jednego worka z lenistwem.