Dechrystianizajca – głupota?

Jestem właśnie po ciekawej lekturze dotyczącej dechrystianizacji.

Czym jest dechrystianizacja? Najprościej mówiąc jest to proces odwrotny do chrztu, a właściwie jego “anulowanie”. Jest to swoisty sposób na zmazanie “piętna” wiary, oraz całkowite uwolnienie się od niej. Wprawdzie obrzędu (opisanego w tym artykule) dokonał jeden z kapłanów wyznających starosłowiańską wiarę to osoba, która się temu poddała wcale nie należy do jakiejś sekty, lub innej religii. Facet po prostu dokonał tego, ponieważ ciążył mu fakt bycia ochrzconym i wcale nie trzeba od razu o to posądzać szatana.

Oczywiście po tej lekturze poczytałem sobie komentarze. Pierwszy z nich, cytuję, “Co za bzdury”, a późniejszy: “Modle się za tego, co napisał ten materiał. Niech Bóg wybaczy Jego głupotę.”….

To jest znakomity przykład jak wiara potrafi nałożyć ludzią klapki. Ktoś z własnej nie przymuszonej woli zrywa z chrześcijaństwem (nie tylko formalnie, ale też i duchowo), a ludzie od razu posądzają go o opętanie, chcą się modlić itd… Wkurza mnie właśnie to, że inni patrzą wyłącznie przez pryzmat swojego wyznania i nie potrafią zrozumieć czegoś takiego. Może właśnie przyczyną jest to, że patrząc przez pryzmat widzi się rzeczy zdeformowane…

Szczerze mówiąc to czytanie o duchach góry itd. troszkę mnie dziwi (może i nawet śmieszy), ale nie mogę powiedzieć, że nie jestem skłonny w coś takiego uwierzyć. W dobie mody (?), a właściwie powszechnego chrześcijanizmu dla wielu wydaje się, że nie ma innych bogów, a ten im znany jest jedynym i prawdziwym… Ponieważ mam skłonności do powątpiewania mogę powiedzieć, że dla mnie takie coś jest bzdurą. Niby jakim cudem nie miało prawa istnienie innych bogów? Przecież dawniej ludzie składali ofiary bo się ich bali.. Owszem można teraz powiedzieć, że to był strach oraz niemożność pojęcia jak dochodzi do pewnych spraw. No cóż to pozostawiam do Waszej oceny.

Podziwiam gościa za szczerość i odwagę. Postąpił jak uważał, wybrał własną ścieżkę bez ograniczania się do jakiejś konkretnej religii. Jak powiedział żyje wg. własnych wartości, co od razu nie oznacza, że wstąpił na ścieżkę Złego (przypomniał mi się “reportaż” o wpływie metalu na człowieka)…

36 Responses to “Dechrystianizajca – głupota?”

  1. Koval April 29, 2007 at 12:58 pm #

    tylko zastanawia mnie jedno. jeżeli chcial pozbyć się piętna chrztu i wiary to przypuszczam ze nie wierzy w boga, a jeżeli nie wierzy to czemu przejmuje się chrztem? przecież mógłby to uznać za jakąś bajkę która nic nie daje

  2. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Ale skoro on i tak nie wierzy w to co wyznają chrześcijanie to co mu za różnica, jeśli go nawet nazwą opętanym? Równie dobrze mogli by go nazwać „Ty sda fffa i do tego jeszcze gsd s”. Przecież dla niego to i tak nie ma znaczenia, bo według niego opętanie jako takie nie istnieje. Natomiast dla kogoś, kto wierzy, że tylko przez Chrystusa można osiągnąć zbawienie modlitwa jest wyrazem dobrej woli. Jeśli ktoś wierzy w grawitację i widzi człowieka zamierzającego skoczyć z okna to chyba logicznym jest, że będzie starał się go powstrzymywać, albo chociaż ostrzec..

  3. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    @Koval – słuszna uwaga.

  4. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Koval: w tym artykule gościu napisał, że to „piętno” jakoś nie dawało spokoju, właśnie dlatego tak postąpił…
    aevin: dla niego nie ma różnicy. Chodzi mi tylko o to jak wielu ma spaczony pogląd na wiarę (lub jej brak) wśród innych

  5. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Ale dlaczego uważasz, że to jest spaczony pogląd? To jest akurat moim zdaniem logiczną konsekwencją wiary. Jeśli wierzę, że ktoś robi sobie źle, to chcę go od tego czynu odwieść..

  6. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    odwieść ok, ale nie w taki sposób jak to wielu robi. Przecież wiara to jest moja osobista sprawa i mój dobrowolny wybór.
    A takie częste „odwodzenie” ogranicza się do tego, że inni jakby nie mieli prawa rezygnować z wiary. Dla mnie to często wygląda jak zniewolenie, a nie akceptacja świadomego wyboru dorosłej osoby..

  7. Bartini April 29, 2007 at 12:58 pm #

    A sama apostazja nie wystarczy, żeby nie być katolikiem?

  8. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Bartini: wystarczy, ale mówię, gościu chciał się w pełni oczyścić.
    BTW: czytaliście w ogóle ten artykuł ? :>

  9. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Ale co to za zniewolenie? Przecież ci ludzie go nie więżą, tylko powiadamiają o konsekwencjach, które (według ich wiedzy) będzie on musiał ponieść.

  10. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Ta gadaniem, że szatan w niego od razu wstąpi ?

  11. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Odłączenie się od Chrystusa w wierze chrześcijańskiej jest „przystaniem” do szatana. Tak. To nie znaczy, że zacznie zabijać, gwałcić rabować, ale, chce się odłączyć od źródła dobra, jakim w chrześcijaństwie jest Bóg, więc czego oczekujesz? Co mają powiedzieć?

  12. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Jak dla mnie najzwyczajniej zaakceptować taki wybór, a nie od razu mówić, że zostanie opętany itd. Przecież na świecie jest tyle wyznań, a te o dziwo nie są dziełem szatana (a właściwie nie wszystkie)

  13. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Ale mówię ci przecież, jak oni mają to zaakceptować, skoro uważają, że koleś robi sobie na złość? Ja nie bronię ludzi, którzy by poszli do niego i sprali „dla jego dobra”, tylko takich, którzy mają swoje przekonania („Dobro pochodzi od Boga”) i zgodnie z nimi patrzą na świat. Tak jak we wspomnianym przykładzie o grawitacji – jeśli wiesz, że wyskakując z okna spadniesz i się zabijesz to będziesz ostrzegał ludzi przed wyskoczeniem z nich, nawet, jeśli będą twierdzić, że grawitacja nie istnieje. Jeśli oni wierzą w Boga to starają się ostrzec chłopaka, że według nich bez Boga czeka go potępienie..

  14. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Pamiętaj, że mówimy o wiarze, a nie każdy jest przekonany, że bez Boga zostanie potępiony… Rozumiem, że ludzie pewne rzeczy robią dla „dobra” innej osoby, ale należy pamiętać, że nie dla wszystkich Bóg jest ucieczką od wszelkiego zła..

  15. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Zgadzam się, że nie dla wszystkich, ale rozmawiamy póki co o tych, dla których jest.

  16. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    No widzisz, ale ludzie patrząc przez pryzmat, że bez Boga to już totalny koniec popełniają często błąd próbując kogoś odwrócić od takiej decyzji..

  17. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Nie po popełniają go, bo według nich to najbardziej racjonalne rozwiązania. Dopóki nie zmuszają go do niczego, tylko co najwyżej ostrzegają, nie widzę problemu.

  18. Bartini April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Bo w każdej religię jest wpisane, że jej wyznawcy są zobowiązani do „nawracania” „niewiernych”.

  19. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    @Bartini: Dokładnie.

  20. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Ostrzeżenie ok, nie widzę w tym problemu. Ale zaraz modlitwy, bluzgi itd? Jak można próbować człowiekowi mówić, żeby wrócił do Boga skoro w niego nie wierzy, a tego raczej nie idzie wmówić.
    Bartini: nie jestem do końca pewien czy celem każdej religii jest nawracanie. Ale jeśli nawet to trzeba zrozumieć, że jeśli ktoś nie wierzy w Boga to tego typu nawracanie nie wiele da..

  21. Bartini April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Oczywiście, że zdobywanie „wiernych” jest celem każdej religii. A jaki mógłby być inny cel istnienia jakiejkolwiek religii?

  22. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    @radmen: Modlitwa jest tak samo sensowna jak ostrzeżenie przecież. Samemu zainteresowanemu – jeśli naprawdę nie wieży – to nie robi chyba różnicy, zaś modlący się wierzą, że mu pomagają. Gdzie tu problem?

  23. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    @Bartini: W każdym razie jeden z celów. Religie mają także inne cele.

  24. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Jak dla mnie to dobrowolna decyzja, a nie przymuszenie. Ten facet własnie pokazał, że nie chciał należeć do chrześcijan i to jasno i dobitnie wyraźił poprzez ten akt.
    aevin: no cóż muszę się z Tobą zgodzić…

  25. Zal April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Dokładnie! Człowiek, który poddał się „dechrystianizacji” chciał być zapewne kontrowersyjny. I przyznam szczerze, iż wpadł na całkiem ciekawy pomysł – co prawda wewnętrznie sprzeczny, ale nadal interesujący.

    Jak już dyskutujemy o tego typu sprawach to warto nadmienić, iż pomimo tego, iż pojęcia religii oraz wiary wzajemnie się przenikają to nie są jednak tożsame.

    Z punktu widzenia wiary człowiek poddany „dechrystianizacji” jest mało rozsądny. A przynajmniej to co zrobił i tak nie miało żadnego celu „duchowego”. Jeżeli już dawno zmienił swą wiarę to takie „odebranie chrztu” nic nie wnosi. Natomiast z punktu widzenia religii… Efekt tego widać tutaj – całkiem spore zamieszanie :D

    Na marginesie – jestem ciekaw jak długo jeszcze będą utrzymywać się wszelkiego rodzaju religie. Im bliżej ogólnoświatowej utopii tym dalej od religii, im bliżej świata cierpienia tym bliżej wszelkiego rodzaju złudzeń.

  26. Dzieci4k April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Dechrystianizacja? Przecież chyba starczy zwyczajna apostazja, nie uważacie?
    Zal – nie, nie wszyscy którzy się temu poddają chcą być kontrowersyjni. Niekiedy po prostu wkurza człowieka, że jest liczony za chrześcijanina, nawet jeśli nim nie jest, a potem musi słuchać „ty się zamknij, bo nas jest 96%”, podczas gdy liczy się właśnie tych po chrzcie (a jak wiadomo, część ludzi jest właśnie leniwa)

    radmen – i tak wiadomo, że prawdziwym bogiem jest tylko Pepsi

  27. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Ogólnoświatowa utopia jak sama nazwa wskazuje nie może zaistnieć. Parafrazując kabaret Elita: Utopia jest już na horyzoncie. Horyzont jest to iluzoryczna linia oddalająca się w miarę zbliżania. Religie, nawet zakładając ich „fałszywość” będą istnieć. Polecam „Fantastykę i Futurologią” Lema, która to książka wbrew tytułowi bardzo dobrze opisuje również powstanie i ewolucję wierzeń.

  28. aevin April 29, 2007 at 12:58 pm #

    @Dzieci4a: Sam napisałeś, że wystarczy zwyczajna apostazja, więc „dechrystianizacja” jest jak najbardziej dążeniem do kontrowersji.

  29. D4rky April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Nie wiem na czym polega różnica, ale to może dlatego, że przeczytałem tylko nagłówek. Nie bierzcie pod uwagę mojej wypowiedzi, i kłóćcie się dalej, ok? Bo znowu ktoś mnei tu zauważy i powie, że flejma wywołuję.
    Radmen – prośba, pokasuj moje komentarze stąd.

  30. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    D4: spoko, flejma nie robisz ;]

  31. D4rky April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Wystarczy moja ksywka koło jakiejkolwiek dyskusji polegającej na lekkiej kłótni. Już to przerobiłem.

  32. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Spoko, jak się zrobi bałagan to wtedy zainterweniuję ;]

  33. Zal April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Ależ właśnie to miałem na myśli – zarówno „świat szczęścia”, jak i „świat wszelakich nieszczęść” istnieć nie mogą. Niemniej jednak najważniejsze jest dążenie – droga, nie cel. Zauważam jednak, iż w świecie dobrobytu jest coraz mniej miejsca na religię. Jedynie tam, gdzie jest ona ostoją spokoju, psychicznym fundamentem, jedyną nadzieją – nadal króluje. Co nie zmienia faktu, iż zapewne masz rację. „A gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić” i nie można się z Wolterem nie zgodzić.

    Dzięki za polecenie książki – książki Lema bardzo lubię, o jej przeczytaniu przypominać mi nie będzie trzeba ;]

  34. Dzieci4k April 29, 2007 at 12:58 pm #

    I jeszcze raz nieco odchodząc od treści notki:
    (przypomniał mi się „reportaż” o wpływie metalu na człowieka)… -> przeczytaj sobie notkę Dzikiego Muzyka Szatana , powinno cię to zainteresować ;)

  35. radmen April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Właśnie do tego nawiązywałem ;]

  36. Bodzio April 29, 2007 at 12:58 pm #

    Ten gościu poddał się obrzędowi nie dlatego, że wierzył w to co chrześcijanie, lecz w moc magiczną WSZYSTKICH obrzędów religijnych, bez względu na to z jakiej religii wyszły. On wierzy, że każdy rytuał odbija piętno na aurze. Tak pisze. Zresztą sami katolicy mówią przecież, że chrzest jest „piętnem”, „naznaczeniem”. Zresztą sami katolicy nazywają siebie barankami, trzodą, owieczkami, stadami, itd. Więc takie „znakowanie” przypomina wypalanie znaku na zwierzęciu chodowlanym, aby nie pomylic z bydełkiem sąsiada.