Być herosem

Jestem właśnie pod wpływem filmu “Herosi”, którego seria rozpoczęła się dzisiaj na TVP1. Wraz z tym filmem przypomniała mi się masa refleksji. Refleksji związanych właśnie z czymś tak nienormalnym, że uważamy to za niemożliwe, wręcz szalone i głupie…

Mam na myśli to co czyni nas wyjątkowymi. W filmie był pewien japończyk. Facet zafascynowany komiksami, oraz postaciami posiadającymi jakiś dar. Ja będąc gówniarzem oglądałem (znienawidzonego, nie wiedzieć czemu, przez wielu) Dragonballa. Niby to głupie, ale gdyby tak mieć chociaży jedną z tych mocy, jakie miały postacie z tego anime. Pomijając “kamechame”, ale np. latanie. Albo niewiarygodną prędkość, wytrzymałość itd…

Załóżmy, że mamy taką moc. Co z nią zrobimy? Zachowamy dla siebie, a może będziemy ją wykorzystywać dla dobra innych? Ja nieraz zastanawiałem się nad tym. Często myślałem, że taką moc trzymałbym w tajemnicy. Dopiero wtedy kiedy byłoby to potrzebne bym jej użył.
No, ale może nie korzystałbym z niej do czynienia dobra, lecz zła?

To jest właśnie zabawne. Nam brakuje jakiś “mocy”. Niby niczym się nie wyróżniamy. Może jest to spowodowane tym, że po prostu chcemy coś takiego posiadać? A gdybyśmy wiedzieli, że aby posiadać taką moc, najpierw trzeba włożyć sporo wysiłku, aby cokolwiek osiągnąć?

Dla mnie przykładem zawsze pozostają mnisi buddyjscy. Poprzez medytację potrafią osiągnąć wiele rzeczy. Słyszałem o mnichach, którzy prawie nadzy potrafili wyjść w góry i przez kilka tygodni medytować, bez ogrzania, ani schronienia. To jest kwestia ducha, poznania siebie, ale przedewszystkim ogromu wysiłku i samozaparcia włożonego w to…

P.S. Gdyby ktoś chciał się mnie uczepić czemu piszę o mnichach buddyjskich, to równie dobrze można przytoczyć osoby świętych. Wielu z nich przypisuje się dokonanie cudów. Moim zdaniem jest to nie tyle efekt modlitw, czy przypadku, ale też medytacji. Niektórzy są skłonni przyrównać modlitwę do medytacji. Nawet o JP2 często mówiono, że oddawał się różnym medytacjom. Często (a może i zawsze) były to modlitwy, ale mogły one doprowadzać do pewnego transu, który mógł wpłynąć na takie a nie inne rzeczy, które się działy…

P.S. Marny ze mnie ezoteryk (czy jak on tam się zowie ;]) także nie liczcie, że dam jakiś wygład o głębokim przekazie ;p

7 Responses to “Być herosem”

  1. Koval May 17, 2007 at 10:19 pm #

    widzę, że oglądałeś ten sam film co ja

    a nie czytałeś nikomu w myślach?

  2. radmen May 17, 2007 at 10:19 pm #

    Jedynie w moich własnych ;]

  3. Koval May 17, 2007 at 10:19 pm #

    ja już kilku osobom udowodniłem ze potrafię :D serio… zawsze się czasem z kobietami zakładam najczęściej o to, że znam ją 5 min a potrafię powiedzieć co nią kieruje w życiu, co sobą reprezentuje, jaką ma osobowość i jaka jest… zawsze ta sama reakcja – „jak to zrobiłeś?” przeważnie się sprawdza…

  4. Koval May 17, 2007 at 10:19 pm #

    „zawsze się czasem” fajnie napisałem :D

  5. radmen May 17, 2007 at 10:19 pm #

    Hmm dużo rzeczy można często poznać po sposobie zachowania, ubiorze. Oczywiście trzeba być nieźle sptorzegawczym, oraz trzeba mieć co nieco w głowie, aby dobre wnioski wyciągać. To i tak zawsze jest coś bo w tych czasach mało kto interesuje się takimi zjawiskami ;]

  6. r May 17, 2007 at 10:19 pm #

    to nie film, to serial, tak ciezko to pojac?

  7. radmen May 17, 2007 at 10:19 pm #

    Jak dla mnie też film. Czepiasz się szczegółów