Subiektywnie o tym dlaczego Linux jest lepszy

Od pewnego czasu prowadzę wyjątkowo jałową konwersację nt. “wyższości” Linuksa od Windowsa (lub odwrotnie). Niestety jest ona przegrana i nie ma co tłumaczyć dlaczego. Po prostu gdy słyszę teksty typu “i chuj, że ma” nie chce mi się dalej rozmawiać. Mógłbym powiedzieć, że to jest taka sama pyskówka jak te na linii moher/prawicowiec-komuch/lewicowiec…

W tej notce nie przedstawię żadnych wiadomości technicznych ani cyferek. Chcę podejść do sprawy jedynie od strony ideologicznej.

Faktem jest, że Windows ma przewagę na Linuksem. Monopol Windowsa narzuca swoim użytkownikom praktycznie wszystko i to oni zatańczą tak jak MS im zagra. A Linux? No cóż, dystrybucje padają, rodzą się nowe, ale w głębi rzeczy zawsze są względem siebie podobne. Wykorzystują te same aplikacje, dają te same możliwości. Nie ma narzucania swojej woli, ani robienia czegoś za naszymi plecami.

Pomijając ten fakt, będę stał murem za Linuksem ze względu na trud deweloperów włożony w jego rozwój. Nie muszę chyba przypominać, że w większości wypadków oni ciężko pracują nad rozwojem kodu nie biorąc za to ani grosza. Ci ludzie nawet nie chcą aby im płacono za ich dzieła, a nawet pozwalają na modyfikowanie i dalsze rozprowadzanie ich pracy.

Ciągle słyszę, że to co OpenSource jest zacofane. Może i jest, ale pytanie dlaczego ? Komercyjni konkurenci mają kasę, a czy nie ma lepszej motywacji niż pieniądze? Jeśli trudno to wyobrazić to postaraj się wykonać jakąś pracę. Z góry już wiesz, że zajmie ci to dużo czasu i wysiłku, a jednak nikt ci za to nie zapłaci. Chce ci się? Mi by się nie chciało, a jednak są tacy co odwalają tą robotę. Szkoda, że ci co mają produkt M$ nie zauważają tego.

W tym momencie chciałbym krzyknąć “Heil” dla deweloperów OpenSource. Nawet jeśli zarabiają na tym (czego nie wykluczam, a wynika to z mojej niewiedzy w tej dziedzinie) to dzielą się tym co zrobili. Ze względu na ich pracę Linux ma wartość większą od Windowsa. Ta wartość jest dlatego większa, że każdy ma wgląd nawet do najmniejszej części tego systemu. Windows jedynie oferuje nam produkt, który generalnie jest dla użytkownika niczym sejf. Niby mamy dostęp, możemy go zobaczyć, ale nie zobaczymy tego co jest wewnątrz. Niektórym to odpowiada mnie nie.

31 Responses to “Subiektywnie o tym dlaczego Linux jest lepszy”

  1. Cth November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Oj, ale co ci po wglądzie – czy wglądasz podaj na to w MPlayera? A może przeglądasz źródła Rhythmboksa słuchając podcastów?
    System i aplikacje to tylko narzędzia służące do wykonania zadania. I tylko w ten sposób można je oceniać.
    No i argument „w końcu to za darmo” jest nudny – pojawia się w każdej dyskusji jako odpowiedź na krytykę jakiegoś otwartego programu..
    A dyskusja na temat wyższości świąt wielkiej nocy na bożym narodzeniem jest co najmniej dziecinna, get a job ;].

  2. radmen November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Cth: ok mogę zapłacić. Ale jeśli płacę to może chcę mieć dostęp do wszystkiego, a przynajmniej pewność, że nic nie będzie robione za moimi plecami (chociażby akutalizacje pomimo ich wyłączenia)
    Najwyższa pora aby docenić trud tych, co zapierdalają nad tym.

  3. kkk November 3, 2007 at 6:12 pm #

    @radmen, masz rację! I z punktu Twojego widzenia tematu, mogę powiedzieć, że widzę to TAK SAMO!
    Ludzie są na ogół na tyle wygodni, że nie widzą WYGODY! Zabawne co? Windows utrwala w nich prostactwo i potem się słyszy:
    -znasz kogoś, co się zna na komputerach?
    -?
    -bo mi coś Windows coraz wolniej działa i może chyba już trzeba zrobić porządki?

    Oczywiście należy szanować użytkowników Windows.
    Choćby za ich wierność dla Monopolu.
    Ale „módlmy się” za naszych zbłąkanych braci.
    Może znajdą drogę do SAMODZIELNOŚCI?

  4. ronin November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Ja myślę, ze trzeba zrezygnować z tego usprawiedliwiania sie na siłę, że darmowe, ze w wolnych chwilach pisane. Część programów open source jest bardzo dobra i przewyższa dostępne zamknięte lub komercyjne wersje, cześć bardzo znana i powszechnie używana. Są też gorsze programy, stare lub już nierozwijane – nie ma sensu na siłę ich usprawiedliwiać.

    Prawda jest taka, że wszystkich się nie da zadowolić – zawsze będą ci dla których IE i Win 98 będzie szczytem techniki.

  5. radmen November 3, 2007 at 6:12 pm #

    ronin: mówię „darmowe” ale chyba w innym sensie. Hmm napisanie 1MB kodu źródłowego to już jest masa roboty. Teraz załóżmy, że napisaliśmy tego kodu 10MB i wnosi on naprawde coś nowego, oraz widać w tym możliwość dużego zarobku, a jednak się z tego rezygnuje… Właśnie to jest dla mnie siła OpenSource (czyli nie tylko Linuksa).

    Odnośnie Windowsa to przyznam, że gdybym miał lepszy sprzęt w domu to pewnie ten system byłby gdzieś z boku… do grania :) Niestety gier na Linuksie nie ma dobrych (a to ze względu, ze producenci nie widzą w tym zysku), także Windows służyłby mi tylko do grania

  6. Speedy November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Linux jest dobrym systemem, ale nie we wszystkich zastosowaniach. Windows… system niemal wszechstronny i zaszczepiany w ludziach od małego.

    Ubuntu używam od lipca ’06, ale od trzech tygodni korzystam wyłącznie z WinXP. Spostrzeżenia mam takie, że można sobie poradzić. Brakuje wielu oczywistych programów (terminal, wget), ale można część linuksowych uruchomić (Gajim), a jak nie, to w większości przypadków można znaleźć odpowiedniki.

    Na korzyść WinXP w moim przypadku przemawia też to, że współpracuje z moim laptopem lepiej niż Ubuntu i można na nim natywnie uruchomić wiele programów, które chodzą szybciej niż pod Wine. Choćby taki Counter Strike – nie muszę kombinować, tylko włączam i działa. I to właśnie kusi użytkowników.

  7. radmen November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Speedy: akurat Counter-Strike (szkoda, ze non-steam) chodzi bez problemow ;-) U mnie o dziwo Ubuntu pod laptopem chodzi ok. Wszystko działa, a bateria działa tak samo długo jak pod Windowsem. Szkoda tylko, że WiFi coś nawala (ndiswrapper) i nawet pod ruterem mam 95%, ale to i tak w niczym nie przeszkadza ;]

  8. Speedy November 3, 2007 at 6:12 pm #

    @radmen – wiem, że CS działa, ale mnie do szczęścia potrzebne jest jeszcze Hamachi :) . To samo z M$ Office i OpenOffice’m – niby zastępnik, dużo osób go chwali, ale mnie doprowadza do furii – działa baaardzo wolno i zdarzyło mi się kiedyś, że OOo zablokował mi wyłączenie laptopa (żaden inny program tego nie robi), a ja niczego nieświadomy torturowałem go w placaku przez 2 godziny, po czym z rozmachem rzuciłem na łóżko. Sprawe odkryłem 2h poźniej, jak otworzyłem plecak i było jeszcze ciepło :)

    Co do współpracy z laptopem – chodzi mi głównie o ACPI. Bateria trzyma dłużej choćby przez to, że sterowniki są w stanie spowolnić FSB. Spowolnionego FSB Ubuntu nie potrafi przywrócić, więc jeśli zapomnę przy wyłączaniu WinXP przywrócić profili „Full Power” to w Ubuntu całość działa z prędkością CPU ~400-600 Mhz. Dodatkowo hibernacja nie działa jak powinna, i nie działa mi wbudowany czytnik SD, z którego ostatnio często korzystam.

    Nie to, że najeżdżam teraz na Ubuntu, bo szanuję i lubię ten system, ale w chwili obecnej łatwiej mi się żyję z WinXP mimo różnych syfów, dziwnych rozwiązań i braku kilku programów (np. ifconfig).

  9. radmen November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Speedy: częściowo muszę się zgodzić. Gdyby coś mi pod lapkiem nie działało to pewnie prędzej, czy później wybór padłby na WinXP (nawet legalny, nie musiałbym go kraść).
    Na szczęście dla Linuksa istnieje program PowerTop, oraz zestaw wskazówek jak powinno być skompilowane jądro. U mnie kompilacja zajęła godzinkę także mogłem sobie pozwolić na ten proces.
    Chociaż z drugiej strony mogę się założyć, że wielu by w tym momencie powiedziało „pierdole nie robie” bo przeca zawsze jest Windows. Tak ogólniej to ja się właściwie męczę przy pracy z Windowsem.
    Gdy coś nie działa to w Linuksie mam czarno na białym co może być problemem. Pod windowsem opis problemu znajduje się w „0xcfff23235234slda”…

  10. Minio November 3, 2007 at 6:12 pm #

    ,,Nawet jeśli zarabiają na tym (czego nie wykluczam, a wynika to z mojej niewiedzy w tej dziedzinie) to dzielą się tym co zrobili.”

    Pozwolę sobie Cię uświadomić:
    developerzy dwóch sztandarowych aplikacji FLOSS — OOo i GNOME — od dawna otrzymują pieniądze za to, co robią. Red Hat też płaci za rozwijanie wiadomej dystrybucji.

    Zresztą, wyobrażasz sobie — nawet bardzo doświadczonego — programistę, który modyfikuje kod OOo w celu zwiększenia wydajności pakietu? Bo ja nie. Bądźmy szczerzy: bez kapitału można zajść daleko, być może można nawet stawać w szranki z Kapitalistą, ale nigdy nie stanie się potentatem na rynku.

  11. radmen November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Minio: ok, zarabiają. A mimo to dzielą się swoją pracą z innymi. Ja po mimo tego, że za swój kod coś zarobię to nie mam najmniejszej ochoty dzielić się z innymi (tzn kodem ;p).

  12. Zamber November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Otwartość kodu czasami się opłaca – czasami nie. Gdy aplikacja ma monopol i sukces firmy zależy od niego to spoko, zawsze ktoś zrobi odpowiednik :) .

    Za Ubuntu developerom też płacą, większość dużych projektów jest sponsorowana albo zakłada fundaje by móc utrzymać przy sobie wartościowych developerów.

    Dyskusje? ZU (Zwykłego Użytkownika) nie przekonasz. Tacy ludzie, za przeproszeniem są ograniczeni. Przykład: kiedyć na czytelni ubuntu było o bibliotece ze starym kompel z Edubuntu – hit u dzieci i Pani bibliotekarki. A co by bylo gdyby był tam Windows? Mniejszy hit bo nie bylo by tych wszystkich nowych rzeczy i świerzego wyglądu (chociaż Edubuntu wyglądem bardziej odstrasza niż zachęca).

    Dobrego przyjaciela udało mi się namówić na Ubuntu (dual-boot ma Windę do grania) bo to koleś inteligentny i chociaż nie ma technicznej żyłki (humanista – filozofię studiuje) to ubuntu przyciąga go właśnie z powodu świeżości i możliwości (Compiz + kupa super aplikacji). Oststnio zaczął się nawet interesować (na własną rękę!) skryptowaniem w Bashu.

    Sprostowanie do ZU i inteligencji: czasami ludzie inteligentni potrzebują czegoś co działa (albo używają bo muszą – Photoshop, Corel… praca po prostu) i przy czym nie trzeba siedzieć (minus dla pingwinka). Czasami też nie stać ich na dual-boot.

    Płacenie za kod? Spoko! Ale hobbystycznie można dalej robić patche i aplikacje dla tzw. community. Fajnie jest mieć takie swoje dziecko i się nim bawić :) .

    Kompatybilność ze sprzętem (ah te laptopy): pingwiniarzom nikt nie płaci (zazwyczaj, a jak już to i tak jest ich zdecydowanie mniej) za tworzenie sterowników do sprzętu (gdzie jest od zajobu roboty, bo firmy „nie widzą zysku” w udostępnianiu dokumentacji).

    Poprzeplatane to i nie do końca na temat (miało nie być technicznie) ale jakoś dzisiaj mam wenę na komentowanie :) .

  13. Biały November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Z wolnością zmian nie chodzi tylko o to, że można sobie usiąść i coś dopisać – tego faktycznie nikt nie robi, i tak rozumiana wolność nikogo nie przekona.

    Kod jest w pewnym sensie narzędziem władzy – kto ma kod, ten ma władzę, tak samo jak kto kontroluje format danych, ten ma władzę. Microsoft ma władzę nad użytkownikami uzależnionymi od Windows (bo niezbędne windowsowe programy) czy MS Office (bo wymiana dokumentów w kontrolowanym formacie), podobnie jak Skype czy, w mniejszym stopniu, Gadu-Gadu (bo kontakt ze znajomymi). Uzależnienie oznacza, że użytkownik musiałby coś poświęcić, żeby zmienić oprogramowanie – im więcej, tym władza dostawcy nad użytkownikiem większa.

    Jeśli dostawca ma taką władzę, może użytkownikowi narzucić co zechce: może dowolnie szpiegować, może sobie zostawiać backdoory, może instalować sobie dowolne śmieci i uniemożliwić deinstalację, może czegoś użytkownikowi zabraniać (DRM, TC). Wolne oprogramowanie oznacza po prostu wolność od takiego poddaństwa.

    Użytkownik wolnego oprogramowania może nie umieć bezpośrednio skorzystać z technicznej możliwości grzebania sobie w kodzie, ale samo istnienie tej możliwości przynosi mu korzyść w postaci wolności od „pana”, którym jest dostawca oprogramowania własnościowego.

    Krótko mówiąc, program to narzędzie jak wiertarka, ale, choć użytkownik wiertarki nie potrzebuje umieć w niej grzebać, na pewno wolałby taką, która nie mówi mu, gdzie i jaką dziurę wolno mu wywiercić.

  14. Dizzer November 3, 2007 at 6:12 pm #

    1. Office 2007 jest jeden milion razy lepszejszy od Open Office, Dlaczego? Jakby to Sławek powiedział… O Kurwa, ale Calibri jest zajebiste, jaka intuicyjna obsługa…..
    2. Ubuntu, jak i inne dystrybucje nie nadają się do uzytkowania na komputerach przenosnych. Nie chodzi tu nawet o słynne parkowanie głowic, tylko o obsługe wifi, klawiszy funkcyjnych etc. Bateria pod linuxem trzyma nawet 2 krotnie krocej niz pod winda.
    3. Im nowszy ubuntu tym gorzej działa, wiecej bugow itp.
    4. Oprogramowanie Open Source mimo, ze za darmo czesto nie wystarcza do codziennego uzytku, zamienniki nawet w 1/10 nie dorównują ich windowsowym odpowiednikom, jako przykłady można podać między innymi Photoshop/Gimp OpenOffice/Office2007 VisualStudio/Eclipse wszystkie programy do grafiki, grafiki 3d grafiki rastrowej, CAD’y, programy do obrabiania filmów. Nie bede wymieniac setek innych programów, bo to nie ma sensu..
    5. Gry…. tu nic nie bede pisac ;P
    6. Stabilność… odziwo linux nie jest bardziej stabilny niz windows XP, ktory mi jeszcze nigdy nie padł. Linux czesto sie sypal przy odtwarzaniu flash’ow(firefox).
    7. Może Tobie Radmen Windows sciaga aktualizacje bez Twojej wiedzy, bo u mnie tak nie jest… Z drugiej strony patrzac, to nawet byłoby zaletą, gdyż nie musiałbym się tym martwić, a wszystkie błędy naprawiały by się same.
    8 Sterowniki, hehe nie bede komentowac. HAIL NDISWRAPPER!
    8. Ciekawe, czy jakbyś TY stworzył jakis innowacyjny progrma warty kupe pieniedzy to bys go dał ludziom za darmo, bardzo watpie.

    Regards,
    Dizzer

    ps. nie ma co sie klucic, ktory system jest lepszy. Kazdy moze miec swoja racje, kwestia gustu, a o gustach sie nie dyskutuje.

    Radzio, pisze sie w gruncie rzeczy a nie w głębi rzeczy, mi tu podpowiadaja ;PP

  15. Zamber November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Dizzer nie pij więcej :P .
    Na większość przytoczonych punktów można znaleźć „ale”, ale nie ma co flameować :P .

  16. Dizzer November 3, 2007 at 6:12 pm #

    To pokaz to ale, jestem ciekaw, czy znajdziesz to ale na chociaz 5 podpunktow…

  17. Zamber November 3, 2007 at 6:12 pm #

    1. Office 2007 wcale nie jest taki wspaniały – użytkownicy są przyzwyczajeni do starego interfejsu i nauka nowego sprawia im tylko ból.
    2. Ostatnio instalowałem Ubuntu u kumpla na laptopie działa cacy (klawisze funkcyjne, kamerka, akceleracja grafiki). Ubuntu potrafi ładnie działać a parkowanie głowic można ukrócić.
    3. Im nowszy windows tym jeszcze gorzej działa niż cokolwiek innego :P .
    4. porównanie PS/GIMP (itd.) z każdym dniem traci na ważności bo:
    a) Ludzie uczą się interfejsów (w GIMPie jednak da się sporo zrobić, wystarczy poznać co i gdzie jest).
    b) Oprogramowanie Open Source rozwija się zdecydowanie szybciej niż płatne ze względu na sposób pracy nad nim (polecam http://linuxcommunity.pl/content/view/60/ ).
    5. Nie wszyscy mają czas/kasę na gry (poza tym dual boot nie boli).
    6. Ja bym się nie dziwił że pingwin jest stabilny. Wieszający się Flash to porażka Adobe a ctrl+alt+backspace powinno dać efekt.
    7. Jaką masz pewność, że aktualizacje które są ściągane nie wysyłają do serwera np. twoich danych osobowych z np. Officea 2007?
    8. Ze sterownikami też jest coraz lepiej, ludzie w końcu wpadają na te, że można zrobić graficzny konfigurator Xów.
    9. Udostępnianie swoich dzieł społeczności zależy od twórcy. Poza tym na Open Source też da się zarobić, (wsparcie techniczne Canonical na przykład) jest gdzieś artykuł o tym.

  18. Dizzer November 3, 2007 at 6:12 pm #

    1. Ten ból sprawia przyjemność! ( w starym Office trzeba bylo szukać w menu roznych opcji, w nowym masz wszystko pod ręką. Czy twierdzisz, że nowy, innowacyjny i przejrzysty interfejs jest wadą? Malo pisales sciag w swom zyciu, oj malo :D
    2. Wyjatek potwierdzajacy regułę
    3. Nikt nie kazal Ci korzystać z „jeszcze nowszego” windowsa, jak dla mnie XP działa wystarczająco dobrze
    4. To świadczy o tym, że niegdy nie korzystałeś z najnowszego dziecka Adobe :D
    5. To nie jest argument…
    6. Dać efekt w postaci resetu xow, to odpowiednik reseta w windzie?! Na windowsie flash mi sie jeszcze ani razu nie zawiesił.
    7. Bo mój windows jest zarejestrowany na moje nazwisko i nie ma potrzeby, zeby moje dane trafiły do MS ponownie :D
    8. Coraz lepiej nie znaczy wystarczająco dobrze, karty graficzne ATI, karty sieciowe… to wszystko nie działa wystarczająco dobrze.
    9. Ale prawda jest taka, że jak wpadniesz na jakis swietny pomysł i go nie sprzedasz, tylko udostepnisz za darmo to rekiny biznesu go wykorzystaja i majac pieniadze zrobia 100x lepszy program niż TY, bo kasa=możliwości ;D Jak nie udostepnisz kodu, to program juz nie bedzie Open Source.

  19. Minio November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Dizzer: popełniasz straszny błąd rzeczowy — oceniasz oporogramowanie OpenSource przez pryzmat zamkniętych programów na Linuksa.

    Nie jest winą developerów OpenSource, że Flash zawiesza Linuksowego Firefoksa — to wina firmy, której ,,najnowsze dziecko” tak Ci się podoba — Adobe.

    Nie jest winą developerów OpenSource, że producenci sprzętu nie dzielą się specyfikacją swoich tworów. Nie jest także winą tych pierwszych, że ci drudzy nie zawsze zawracają sobie głowę tworzeniem i utrzymywaniem sterownika dla Linuksa.

  20. Zamber November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Minio cytuję siebie: „6. Ja bym się nie dziwił że pingwin jest stabilny. Wieszający się Flash to porażka Adobe a ctrl+alt+backspace powinno dać efekt.”.

  21. Cyber Killer November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Ideologicznie, powiadasz? :-) <warning – patologiczny linuksowiec przy klawiaturze>

    M$o2k7 albo jakiekolwiek inne jest intuicyjne??? No sorry, przykładowo: chcąc wstawić tabelkę intuicyjny dla mnie jest taki kierunek działania: menu „wstaw” > „tabela”, a nie jak jest np w m$o2k najpierw osobne menu „tabela” > „wstaw” (chociaż obok jest osobne menu do wstawiania innych rzeczy) – porównaj ten sam przykład do OOo, a podobnych jest jeszcze wiele.

    Nie ma gier? Gdzie? Pytam gdzie nie ma gier??? UT2k4 to nie gra… Wszystkie części Quake’a, Rune, itd też najwyrźniej nie są grami… To jeśli idzie o komercyjne, a darmowe – może pominę tu wymienianie tylko listy paczek z grami z repozytorium Debiana (liczba jest trzycyfrowa, a niedługo czterocyfrowa), a tylko podam prosty przykład: http://sauerbraten.org/ lub http://stepmania.com – dobranoc temu głupiemu argumentowi jakoby tu nie było w co grać.

    Sterowniki sprzętu? No kurcze, ja też nie wiem dlaczego za chiny window$ nie chce się zainstalować (nie mówiąc już o działaniu) na moim routerze, chociaż Linux nie ma najmniejszych problemów… :-) Wszystko zależy od producenta sprzętu, a Ci bywają nieźle przekorni – niekiedy nie ma sterów pod jakiś sprzęt pod nic innego niż win viśta, a niekiedy pod viśta za nic nie ruszy, a tylko na xp… ;-P

    Wracając do ideologii… window$ to wyrób amerykański, Linux wywodzi się z Europy. IMO Europa > usa, więc tym bardziej należy windę i m$ kopać i bluzgać, bo ameryka == evil.

  22. Dizzer November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Nie wiem, czy miałeś przyjemnośc pracować w nowym office 2007, bo Twoje argumenty są, jakby to powiedziec mało konkretne. Jezeli chodzi o ilosc gier z repozytoriow… tux racer, tux racer2, jakies cienkie emulatory samochodzikow. Nic konkretnego. A gdzie jest CoD? albo moze mhm Wiedzmin? Przeciez kategoria gier to nie jest kategoria rozpatrywana pod wzgledem ilości tylko jakości – wszystkie nowosci sa dostepne tylko na MS Windows
    Nie powinno się pisac o skrajnych przypadkach ze sterownikami, linux naprawde nie radzi sobie z masa sterowników, to nie jest wyssane z palca – sam mialem z tym problemy.

  23. Cyber Killer November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Wyssane z palca to są Twoje teksty, kiedy na podane przeze mnie konkretne argumenty obalajce Twoje tezy nie potrafisz odpowiedzieć, bo w tych kwestiach miałem rację. Z m$office2k7 miałem niestety do czynienia i takiego gniota pod względem gui (bo reszta pozostała niemal niezmieniona od wcześniejszych wersji) nigdy wcześniej w życiu nie widziałem. Jest max niewygodne.

  24. Dizzer November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Pod jakim względem Open Office jest lepszy od Office 2007? I w jakim momencie miales racje, bo chyba cos przeoczylem.

  25. Minio November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Zamber: Przepraszam, moje słowa były oczywiście kierowane do Dizzera (za chwilę poprawię poprzedni komentarz).

  26. Cth November 3, 2007 at 6:12 pm #

    @Cyber Killer: Powiedzieć, że na linuksa są gry to trochę jak stwierdzić, że na pustyni jest woda. Niby oba stwierdzenia są prawdziwe ale jednak sporo pozostaje niedopowiedzianie ;].

  27. Zamber November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Flame flame flame flame! :P

  28. radmen November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Dizzer: sterowniki? Ostatnio to właśnie Vista ma mniej sterowników od Linuksa (mówię o tych systemowych). Inną sprawą jest to, że producenci nie udostępniają sterowników dla Linuksa, a robią jedynie dla Windowsa. Nie możesz za to obwiniać tego systemu (sam musiałeś instalować stery do lapka na Windzie).
    Deweloperzy dwoją się i troją nad tymi sterownikami. W dużej mierze dzięki Reverse engineering . Zdajesz sobie sprawę ile to jest roboty?

    Z grami jest podobnie. Producenci nie widzą w tym interesu dlatego gier nie ma. Nie ma co winić za to OpenSource, bo to ono jest właśnie w tym momencie kopane. Są gry typu Warsow, Tremulus, które grafiką stoją o niebo wyżej niż te które wymieniłeś, ale nadal są gorsze od Windowsowych odpowiedników. Coś się w tej kwestii zmienia, ale pewnikiem jeszcze to potrwa.

  29. Dizzer November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Jakie stery musialem instalowac? to tylko dlatego, ze sciagnelem wersje nie na lapki, mam osobno na 2dvd wersje typowo pod mojego lapka.

  30. radmen November 3, 2007 at 6:12 pm #

    Hmm czyli jednak trzeba mieć windowsa z edycją dla laptopa? Póki co nie ma wśród Linuksowych dystrybucji takowej, a przy odrobinie chęci i tak działa. Przypominam, że gdyby producenci zmienili nieco podejście (choćby tak jak ATI) to sprawa z sterownikami wyglądałaby zupełnie inaczej