Bez celu

Miałem przed chwilą dość poważną rozmowę z matką. Niestety uświadomiłem sobie dość przykrą rzecz, no ale może od początku… Od samego początku (tj, kiedy miałem bardziej rozwiniętą samoświadomość – gimnazjum) wiedziałem, że będę chciał studiować informatykę. Liceum wybrałem również z tą myślą, czyli o odpowiednim profilu. Teraz gdy nie dostałem się Informatykę straciłem cel, który od 6 lat w jakiś sposób mnie napędzał…

Z jednej strony może i dobrze, nie wiem czy podjąłbym podobną decyzję jak dawniej. Niestety teraz jest problem – co dalej? Studia to praktycznie “wyszkolenie” mnie w taki sposób, aby móc później podjąć jakąś pracę. Zawsze chciałem mieć taką pracę, w której mógłbym w jakiś sposób się spełniać, taką z której można czerpać jakąś satysfakcję. Dawniej “zawód” informatyka wydawał się być czymś takim, teraz to kojarzy się dla mnie bardziej z byciem “nolifem”.

Ciężko jest kiedy człowiek tak naprawdę nie wie co by chciał robić w przyszłości. Jeden cel utraciłem, ale chciałbym go czymś zastąpić. Problem w tym, że nie wiem czym. Oczywiście skupiam się tutaj tylko na pracy, a nie życiu osobistym tj. rodzinie. Nie chodzi o to, żeby być “kimś”. Chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby znaleźć zawód, z którego można czerpać jakąś radość. Nie chcę, żeby to było coś co uważałbym za rzecz konieczną.

Mam problem, nie wiem co z tym zrobić…

16 Responses to “Bez celu”

  1. marcins January 20, 2008 at 4:30 pm #

    Zawsze możesz zostać księdzem ;)

  2. radmen January 20, 2008 at 4:30 pm #

    Biorąc pod uwagę mój brak wiary? :)

  3. bobiko January 20, 2008 at 4:30 pm #

    A czy musisz iść koniecznie na studia by być informatykiem? Jeśli masz wiedzę teor. i praktyczną to zacznij to wykorzystywać. Zdobędziesz kasę to i wtedy pojdziesz na zaoczne. Ale wtedy to nie będzie to samo co dzienne.

    A myślałeś nad budowlanką? w ciągu 5 lat będzie tyle możliwości do zarobienia właśnie w tej dziedzinie że można by spróbować :]

  4. radmen January 20, 2008 at 4:30 pm #

    bobiko: taa wiedza to niby jedno, ale wiele firm wymaga tego kwitka. Infa zaoczna to (przynajmniej na PG, IMHO) porażka.
    Budowlanka? niee to nie dla mnie..

  5. bobiko January 20, 2008 at 4:30 pm #

    Wiem wiem, że porażka z tymi zaocznymi, ale to dla tych którzy mają już konkretne podstawy. Z mojego punktu widzenia, informatyka to zbyt ogólnikowe stwierdzenie. Jak mawiał laborant, informatyk to taki człek który tylko umie instalować Windows’a.

    Z tym kwitkiem to efekt kilku zmian w polskiej edukacji. Pojawiły się różne uczelnie o różnych poziomach, poza tym reforma na szczeblu szkoł średnich i brak egzaminów wstępnych spowodowała, że praktycznie każdy może pojść na techniczne kierunki, nie mając o tym pojęcia (np. Ja, ale idziemy do przodu) i nawet tytuł magistra inżyniera już nie starczy. Trzeba jeszcze kolejne egzaminy na licencje pozdawać, być zaspokoić ambicje osób poszukujących kandydatów na dobre miejsca. Z drugiej strony w Polsce przyjęto standard europejski za polskie pieniądze czyli roboty tyle co na Zachodzie za wiele mniejsze pieniądze.

  6. weronika January 20, 2008 at 4:30 pm #

    a myślałeś o testach predyspozycji zawodowych?

  7. radmen January 20, 2008 at 4:30 pm #

    Weronika: nie robiłem (albo nie pamiętam), ale mniej więcej wiem jakie mam predyspozycje…

  8. weronika January 20, 2008 at 4:30 pm #

    no to w tym kierunku iść? :)
    kiedyś miałam podobny problem, wybrałam przypadkiem i z lenistwa (na informatykę miałam zwolnienie z fizyki), nie żałuję

  9. radmen January 20, 2008 at 4:30 pm #

    weronika: problem w tym, że tak naprawdę to mi nic nie daje, bo i tak nie wiem co by mi odpowiadało ;p

  10. weronika January 20, 2008 at 4:30 pm #

    nawet z tak zawężonego zbioru możliwości?

  11. radmen January 20, 2008 at 4:30 pm #

    no i właśnie w tym mam problem. Nagle okazało się, że sam właściwie nie wiem czego chcę..

  12. carstein January 20, 2008 at 4:30 pm #

    Nie stresuj się nadmiernie – ja informatyki nie skończyłem (ba, nawet nie zacząłem), a w „branży” pracuje.

    Zresztą, jeśli chodzi o branżę security, to ze wszystkic dobrych osób, które znam, to może ze 3 skończyły informatykę.

  13. radmen January 20, 2008 at 4:30 pm #

    carstein: teraz to, nie wiedząc, poparłeś moją cichą teorię, że nie trzeba mieć kwitków, żeby w branży robić :)

  14. Rafał "RaVbaker" Pie January 20, 2008 at 4:30 pm #

    Zdecydowanie kwitki do niczego nie są potrzebne. Ja sam jestem na to dowodem. Właśnie zmieniam pracę. A Rad, jesteśmy w tym samym wieku. ;] A zmieniam bo dostałem dużo lepszą ofertę. Prawdę mówiąc nawet lepszą niż się kiedykolwiek spodziewałem.

    Na studia zdecydowałem się zaoczne bo wiedziałem że chcę pracować a samo studiowanie przecież nie dałoby mi takiej swobody na rynku pracy. I mimo, że teraz w trakcie sesji jest ciężko to jest mi dobrze w tym co robię. A o byciu *nolife*m nie ma mowy bo sam decyduje co robię (po pracy :D ).

    Twoja sytuacja przypomina mi to jak sam się czułem w na krótko przed maturami w zeszłym roku, gdy nagle zacząłem wątpić w to czy aby na pewno programowanie to jest to co chcę w życiu robić. I zdecydowałem wówczas, że tak. A zgadnij co, na każdej mojej dotychczasowej rozmowie kwalifikacyjnej pojawiało się pytanie: Co chciałbym robić za 5-10 lat? i teraz to dla mnie wręcz oczywiste, że nie chcę za te 5-10 lat programować. Marzy mi się wówczas… Ech ale co się będę zwierzał. Pomysłów na życie mam ciągle mnóstwo.

    Pozdrawiam, więcej wiary w siebie i odwagi. A jakbyś znalazł chwilę między jednym egzaminem w sesji a drugim, to możesz zawsze wpadać. ;]

    —-edited:

    A co do poziomu studiów informatycznych zaocznych na PG, to zawsze jest przecież jeszcze PJWSTKa w Gdańsku. Mój znajomy studiuje tam zaocznie i sobie chwali – nie ma tych durnych przedmiotów w stylu fizyki, metrologii etc. Więc jakby co masz alternatywę. Jeśli mnie Tyrzyk obleje z Fizy to właśnie tam pójdę. Że tak powiem cenowo podobnie. :P

  15. radmen January 20, 2008 at 4:30 pm #

    Rafał: jasne, możemy się raz zgadać na piwo :)

  16. Cyber Killer January 20, 2008 at 4:30 pm #

    Jak się jest obeznanym z kompami na w miarę wysokim poziomie to studia informatyczne mogą okazać się męczarnią nie do przejścia. Przykładowo ja tak mam… Jestem całym sercem i duszą za OpenSource, a zawodowo chciałbym się zajmować sieciami komputerowymi. Studiuję inf, specjalność programowanie i sieci informatyczne na polibudzie w Koszalinie i mam kolosalnego zonka, bo przez 6 semestrów były raptem 2 przedmioty mające cokolwiek wspólnego z sieciami, programowania jest w miarę sporo, ale co z tego, jak co pół roku w innym języku i nauczyć się czegoś konkretnego jest dosyć ciężko. Przy tym na dodatek jest masa elektroniki, która jest koszmarem nie do przejścia, a jako wisienka na torcie wykłady i ćwiczenia z wieloma wykładowcami zakochanymi w „technologii firmy micro$oft” :-/. Obecnie jestem na takim etapie, że gdyby mnie rodzie nie szantażowali odcięciem funduszy rzuciłbym te studia w pierwszej możliwej sekundzie.

    Z tego wniosek, że nie zawsze wymarzony kierunek studiów (a takim była dla mnie inf), będzie tym czego się po nim oczekuje.