Tybet

  • 2050- USD + 800 USD
  • 6950 zł + 1350 USD
  • 1980 Euro + (1520 $)

Tyle mniej więcej kosztowałby mnie wyjazd do tego kraju. Dlaczego Tybet? Co może w nim być tak szczególnego, że właśnie tam chciałbym pojechać?

Myślę, że na dzień dzisiejszy powiedziałbym, że chcę tam jechać dla kilku powodów. Poza tymi tradycyjnymi (zwiedzanie, poznawanie kultury, etc), chciałbym znaleźć tam drogę, oraz sposób życia wg Buddhy. Możliwe, że to brzmi irracjonalnie, ale tak właśnie jest. Chciałbym tam jechać głównie po to, żeby móc zgłębić tą religię/system filozoficzny, oraz poznać jej szczegóły.

Gdzieś wyczytałem, że aby móc w pełni poznać wszelkie zasady Buddyzmu, należy mieć kogoś na wzór mentora. Określenie “przewodnik duchowy”, jest właściwie lepsze. Taka osoba pozwoliłaby mi zgłębić wszelkie tajniki tej religii.

Cóż pozostaje mi poczekać, aż będę w stanie przeznaczyć podobne kwoty i zrobię to o czym myślę od dłuższego czasu – wyjadę tam na, co najmniej, miesiąc (choć pewnie i to będzie za mało)..

17 Responses to “Tybet”

  1. Nami February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Ja chcę do Japonii ;)

    Choć bardziej w celach powzdychania, zobaczenia teatru Kabuki, wdrapania się choć kawałek na Fuji-san. Bo na shinto to raczej się nie przerzucę ;) .

    Powodzenia w zbieraniu kasy. Ja aby odkładać kupiłam sobie w nanu-nana taką metalową skarbonkę, tylko z dziurką do wrzucania. Wielka jest, więc trochę zajmnie jej napełnienie, ale jaka potem będzie satysfakcja z otwarcia. Systematycznie, po trochę do przodu – przy takiej kwocie to najważniejsze.

  2. kkk February 7, 2008 at 11:07 pm #

    @Radmen, mnie się wydaje, że pięć lat w Tybecie, to minimum. Nie da się poznać „od kuchni” innego narodu, w miesiąc.

  3. sl3dziu February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Nie żebym chciał ironizować, ale to z powodu sesji biorą się takie pomysły? Czy może jakiś czas już jesteś tym zainteresowany?

  4. puppy February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Może jeśli chcesz nieco poznać taki kraj, to nie jedź tam w tradycyjny sposób (samolot?) tylko jak w tej piosence – wsiąść do pociągu byle jakiego.. wziąć plecak, 5 lat urlopu i ruszyć „w świat”. Na rowerze czy na piechotę, utrzymując się z jakichś prac po drodze. Bez pośpiechu, spokojnie, byle tam dotrzeć, przejść cały kraj, znaleźć co się szuka. Szalone, choć ciekawe. Choć to parę lat wyciętych z życiorysu, to może nie byłyby to lata stracone?

  5. radmen February 7, 2008 at 11:07 pm #

    kkk: wiem, że to mało, ale pewnie nie mógłbym poświęcić jednorazowo aż tyle czasu. Przynajmniej nie teraz.
    sledziu: nie, to już od dłuższego czasu we mnie siedzi

  6. aliceq February 7, 2008 at 11:07 pm #

    wczoraj 5 razy probowalam Ci napisac komentarz, ja od lat planuje wycieczke do Chin o Tybet zachaczajac. Oczywiscie nie mam kasy, planuje ot tak, palcem na mapie i w glowie dowiadujac sie coraz wiecej i coraz wiecej.

    U mnie opcja kolej transsyberyjska DO a spowrotem samolocik. Bywa u mnie na blogu jedna szalona pani ktora brykala do chin transsybem i w ogole jest zakochana w tej kolei. W linkach tez ja mam to sobie poczytac mozesz :)

  7. radmen February 7, 2008 at 11:07 pm #

    aliceq: jak będę pamiętać to raz tam spojrzę ;-)
    BTW, do Chin to wcześniej chciałem jechać ;-)

  8. Koval February 7, 2008 at 11:07 pm #

    tybet to jest to… też bym chciał. niebanalny kraj, a nie tam jakies przereklamowane miejsca

  9. radmen February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Koval: jedziemy razem? xD

  10. sharnik February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Chyba trochę przesadzasz z tymi cenami.

  11. radmen February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Sharnik: to jest pierwsza strona wyników z Googla. Nie raczyłem swoją osobą zaszczycić miejscowych biur podróży ;p

  12. sharnik February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Acha, to stąd te ceny wydawały sie „z dupy wzięte”. Bo takie są w istocie. :)

  13. radmen February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Cholera, no może. Lepiej i dla mnie :)

  14. Cyber Killer February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Z tego co się orientuję to Tybet chyba nie jest krajem, a krainą geograficzną (wyżyna tybetańska) + prowincją Chin. Ja za to bym się wybrał do Nepalu ;-) .

  15. radmen February 7, 2008 at 11:07 pm #

    ck: Tybet faktycznie jest prowincją, ale z tego co pamiętam do dawniej to było państwo. Nie dajmy się reżimowi komunistycznemu! :)

  16. sharnik February 7, 2008 at 11:07 pm #

    CK: Tybet jest krajem, tylko okupowanym.

  17. tdudkowski February 7, 2008 at 11:07 pm #

    Tybet jest calkowicie oddzielnym od Chin krajem, ma inna kulture, inna religie, inny jezyk. W latach 50-tych pod pozorem budowy drog pojawila sie tam chinska armia i tak sie zaczela okupacja. W taki sam sposob kiedys Polska byla „priwislanskim krajem”.
    Rownoczesnie z chinska inwazja zaczela sie ucieczka Tybetanczyow na emigracje i teraz zeby poznac buddyzm tybetanski nie trzeba jechac ani do Tybetu (gdzieniegdzie szczegolnie daleko od wiekszych osrodkow jest jeszcze zywy przekaz) albo Nepalu czy Indii (tam tez sa silne osrodki tybetanskiej emigracji). Buddyzm tybetanski juz jest na Zachodzie.