Biada przyszłym bierzmowanym

Ten proceder w mojej parafii już widać od paru ładnych lat. Na początku to wszystko miało łagodną formę, ot raz na różaniec do kościoła etc. Później, wraz z nadejściem nowego wikarego, wszystko przybrało ostrzejszą formę. Do dzisiaj dzieci z tego powodu muszą co niedziela odbierać specjalny podpis, że uczestniczyły we mszy św.

Osobiście uważam to za bzdurę, ale wydaje mi się, że już wcześniej o tym mówiłem, dlatego też nie będę się powtarzać. Chciałem jeszcze dodać, że w tym wszystkim wkurza mnie jeszcze jedna rzecz. Dzieci zmuszane są, dodatkowo, do czytań w czasie mszy fragmentów Pisma. To jest strasznie irytujące (dla mnie) tym bardziej, gdy taka osoba, co tutaj owijać, nie jest przeznaczona do czegoś takiego. Wprawdzie ze mnie żaden praktykujący, ale jak już jestem na tej mszy to nie mam ochoty wysłuchiwać czytania, w wykonaniu osoby, której literki migają przed oczyma i ma problemy z przeczytaniem zdania poprawnie…

Przy okazji mała zagadka: dlaczego Bóg jest egoistą/megalomanem ?

31 Responses to “Biada przyszłym bierzmowanym”

  1. bwgg February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Bo się nie podzielił z innymi tworząc świat?

  2. Alfiriel February 10, 2008 at 1:05 pm #

    „Dlaczego Pan Bóg stworzył człowieka?”
    „Pan Bóg stworzył człowieka, aby Pana Boga znał, czcił, kochał i służył Mu, a przez to osiągnął szczęście wieczne”.

    Jedno z moich ulubionych pytań w książeczce :D Zapamiętam chyba do końca życia :D
    (Po mojemu to odpowiedź na to pytanie jest nieco inna ;) )

  3. radmen February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Alfiriel: no jesteś bliski odpowiedzi na moje pytanie :P

  4. Spl February 10, 2008 at 1:05 pm #

    „Do dzisiaj dzieci z tego powodu muszą co niedziela odbierać specjalny podpis, że uczestniczyły we mszy św.”

    Coś niezwykłego ? U mnie (w Gorzowie) od wielu lat tak jest we wszystkich parafiach. Dodatkowo obowiązek spowiedzi co jakiś czas (też z podpisem), drogi krzyzowe etc. Totalna bzdura.

  5. Erwin February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Pozostaje zadać pytanie: Tylko po co? Po co to bierzmowanie? Dla papierka? Po to by w przyszłości mieć ślub w kościele?
    Jejku, jakie to płytkie.

  6. Alfiriel February 10, 2008 at 1:05 pm #

    BliskA ;)
    W takim razie nie mam pojęcia, o co jeszcze może chodzić. Ale fakt, jak chodzilam na bierzmowanie (całe pół roku przygotowań, wcisnęłam kit, że nie wiedziałam, że trzeba trzy lata ;) mnie też sie nie chciało podpisów zbierać) to ogólnie Bóg był przedstawiany jako radziecki dyktator.
    I nie znam przypadku, żeby Duch Święty zstąpił na kogokolwiek podczas bierzmowania ;)

  7. Michał _kUtek_ Kuciński February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Jak chcą mieć bierzmowanie znaczy, że wierzą i MUSZĄ chodzić co niedzielę do kościła – podpisy to tylko formalność. ;]

    Ja nie wierzę = nie mam bierzmowania, żadna filozofia.

  8. Alvarus February 10, 2008 at 1:05 pm #

    a ja mam i sam musiałem też biegać za podpisami..:/

  9. radmen February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Alfiriel: sorry za błąd.

    Pełna odpowiedź powinna jeszcze zawierać to, że Bóg stworzył również aniołów, właściwie to również w tym samym celu co człowieka

  10. Bartini February 10, 2008 at 1:05 pm #

    @Erwin: Po to, żeby mamusia i babcia nie krzyczały ;)

    A żeby mieć ślub kościelny nie trzeba bierzmowania, wystarczy kilka takich zielonych papierków z Jagiełłą ;)

  11. thot22003 February 10, 2008 at 1:05 pm #

    bierzmowanie powinno byc egzaminem z wiedzy religijnej i praktycznej. cos na zasadzie egzaminu maturalnego. przystepuje ten, ktory chce, dla ktorego to ma znaczenie. slub koscielny takze sie z tym wiaze.

  12. marcins February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Nie jestem egoistą!

  13. sl3dziu February 10, 2008 at 1:05 pm #

    U mnie jest tak od paru lat. Dla mnie to totalna głupota, pomijając że choć chodziłem na to przez cały rok, zbierałem podpisy. Nawet pod koniec odpytka była z biblii.. Ja nie zostałem dopuszczony a ludzie którzy byli tylko odebrać książeczkę przechodzili na różnych wałkach.

    Wcześniej byłem wątpiący, ale jak mi proboszcz pieniąc się wrzeszczał że ‘nie jestem katolikiem’ bo nie znam jakiejś tam przypowieści to nie miałem już złudzeń co do tej instytucji.

  14. Bartini February 10, 2008 at 1:05 pm #

    No i dobrze ci powiedział.

  15. Alfiriel February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Jakby mnie ktoś od katolika wyzwał, to chyba bym się obraziła…

    Mnie ksiądz zagiął pytaniem: „Jak sie nazywa probosz twojej parafii?” (o swoje nazwisko pytał, tak nawiasem) :> Popłakał się ze śmiechu, jak powiedziałam, że nie wiem. A mnie głupio nie było, bo on tez nie wiedział, jak się nazywam. :>

  16. sl3dziu February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Bartini nie wypieram się tego. Dobitnie uświadomiłem sobie to wtedy. Poszedłem tam dla papieru, by później sobie tym głowy nie zawracać, gdyby moja dziewczyna nie chciała ślubu cywilnego.
    Tylko bajer polega na tym że ponad połowa społeczeństwa powinna się przyznać do tego że nie są katolikami, bo twierdzenie że są ‘wierzący ale niepraktykujący’ brzmi żałośnie.

  17. radmen February 10, 2008 at 1:05 pm #

    podobno nie ma czegoś takiego jak „wierzący niepraktykujący”, pamiętam jeszcze z czasów gimnazjum kłótnię z wikarym o ten temat ;p

  18. Krupier February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Bo nie ma. To tak jak „pracownik niepracujący”.

  19. radmen February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Ja tam nie twierdzę, że jest ;]

  20. Hoppke February 10, 2008 at 1:05 pm #

    W teorii może być — wierzący w Boga, ale nie zgadzający się w 100% z wytycznymi instytucji Kościoła Katolickiego. Czy nie można być wierzącym i np. używać prezerwatyw? IMO można. Teoretycznie można nawet mieć wiarę, która nie wymaga absolutnie żadnego specjalnego „praktykowania” (żadnych sakramentów, obrzędów religijnych itp.)

  21. radmen February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Hoppke: odnośnie tej pierwszej części to ponoć nie możliwe wierzyć w Boga i (przykładowo) nie chodzić na msze, albo nie zgadzać się w pełni z tymi wytycznymi..

  22. Hoppke February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Wydaje mi się, że Bóg ma tutaj nieco inne zdanie. Bóg nie potrzebował nigdy Kościoła Katolickiego by ludzie w niego wierzyli (czy w czasach gdy Chrystus chodził po ziemi, lub nawet wcześniej, nie było Boga i ludzi w niego wierzących?). Albo ludzie z biblijnych przypowieści, uzdrawiani gdy tylko uwierzyli… oni przecież nie brali udziału w żadnych obrządkach, Bogowi nie było to potrzebne. Wystarczyło by uwierzyli.

    KK próbuje wmówić ludziom że to on będzie decydował o tym, czy wierzą w Boga. A to przecież intymna sprawa między każdym człowiekiem a Bogiem, KK nie ma tu NIC do powiedzenia.

  23. radmen February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Taa powiedz to innym..

  24. Hoppke February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Próbowałem, ale księża zwykli nazywać mnie wtedy heretykiem :)

    Kościół ma pewien problem — z jednej strony bliskość Boga to coś do czego każdy powinien dążyć i cenić najwyżej, ale z drugiej strony Kościół rezerwuje sobie monopol na „łączenie z Bogiem” i zabrania robić to samodzielnie. Nie jest nawet ważne, że to ten sam Bóg (Nowego Testamentu) — i tak jesteś niewierzący, bo próbujesz ominąć ich pośrednictwo.

  25. thot22003 February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Hoppke: grajac w siatkowke czy inna gre tez musisz akceptowac wszystkie jej zasady. inaczej wylatujesz albo twoja druzyna zdobywa ujemne punkty. podobnie jest w katolicyzmie: sa zasady i nie mozesz sobie wybierac przykazan, ktore beda ciebie dotyczyc tylko akceptujesz calosc albo nie jestes katolikiem :)
    „to czyncie na moja pamiatke” – ten cytat odnosi sie do idei spotkan wiernych, ktore oczywiscie w ciagu wiekow ulegaly przeobrazeniom.znow w mysl cytatu „cokolwiek na ziemi zwiazecie…”. ale to trzeba ciut wiecej poczytac na ten temat zeby zrozumiec o co chodzi ;)

  26. Hoppke February 10, 2008 at 1:05 pm #

    Och, nie mów nic o wiekach przeobrażeń :)

    KK nie jest tym oryginalnym Kościołem sprzed tysiącleci. KK to tylko jeden z odłamów, które powstały z tamtego pnia. Skąd pewność, że Pismo mówiąc o Kościele ma na myśli tę właśnie gałąź?

    Oczywiście zgadzam się, że jeśli chcesz być katolikiem, to musisz grać według katolickich reguł (a przynajmniej starać się).

    Ale sprawa jest głębsza — jeśli w Polsce powiesz o sobie „wierzący”, to od razu dopiszą Ci „katolik”. Bo przecież nie można być wierzącym nie-katolikiem. KK ciągle ma monopol na wiarę.

  27. thot22003 February 10, 2008 at 1:05 pm #

    no wlasnie rzez te wieki liturgia sie formowa i wyglada tak jak wyglada teraz. pismo sw. jest podzielone na czesci na caly rok (czytanie ze starego i nowego testamentu), po to aby kiedys ci, ktorzy nie potrafili czytac, poznali slowo boze. kazanie to najczesciej pouczenie jak ma wierzacy postapic albo wytlumaczenie tego, co sie wczesniej czytalo :) no i zostaje czesc cjlebem i winem. te elementy sa niezmienne i one stanowia podstawe. a to, czy ludzie stoja, siedza, klaszcza czy skacza zalezy od tradycji i kultury. kiedys ludzie spotykali sie w domach, ale w miare, jak przybywalo wierzacych, zaistniala potrzeba wybudowania czegos wiekszego. powstal kosciol (ktory wczesniej tez – jako budowla poganska – istnial). wiele elementow ktore sa podczas mszy – sa tam ze wzgledu na pamiatke czy symbol.

    mozna byc wyznawca jakiejs religii. ale wazne aby ta religia nie byla przyczyna czyjegos nieszczescia czy cierpienia, ktora ma jasne zasady i nie zeruje na ludziach.

  28. sl3dziu February 10, 2008 at 1:05 pm #

    thot: idąc Twoim tokiem rozumowania z akceptacją wszystkich zasad, to katolicy to sekta (pomijając że nią są, ale nie są w stanie się do tego przyznać), bo ‘prawdziwych’ katolików można policzyć na palcach jednej ręki. A przykładów na zaprzeczenie katolicyzmu u każdego ‘wierzącego’ można liczyć w tysiące. Większość wyznaje ‘liberalny katolicyzm’, tzn respektują tylko te zasady które im odpowiadają. Jeśli chcesz mówić o akceptacji zasad to już bardziej w kontekście jehowych.

    Wprost uwielbiam wyrażenie ‘pismo św.’ :| Nie jestem w stanie zrozumieć jak za święte można uznawać cokolwiek co wyszło z pod ręki człowieka. Lepszym określeniem jest po prostu ‘bibia’.

  29. thot22003 February 10, 2008 at 1:05 pm #

    sl3dziu: z tym wyjatkiem, ze mozesz dobrowolnie opuscic kosciol, co w przypadku „sekt” jest czasem niemozliwe ;)
    pismo sw – biblia-ksiega napisana pod natchnieniem ducha sw. ;) przeciez to to samo. zobacz co oznacza slowo „swiety” i jak sie go uzywa .;)

  30. sl3dziu February 10, 2008 at 1:05 pm #

    thot: Większość religii/sekt ma swoich świętych, proroków itp podobnie jak większość ma swoje święte/natchnione księgi/pisma itp, właśnie dlatego powinno się mówić ‘biblia’. Bo np dla mnie to co dla Ciebie jest święte, dla mnie może mieć inną wartość np. opałową ^^

  31. thot22003 February 10, 2008 at 1:05 pm #

    ale to sie tyczy wielu kultur ;) cos co jest dla kogos wazne i „swiete” dla drugiego jest bezuzyteczne. ale powinno byc szanowane. dla mnie krowa nie jest zwierzeciem „swietych”, ale nie bede sie smiac z tego powodu z hindusa ;) uwazam, ze nie ma w tych wypadkach naduzycia tego slowa.