czas zapier#%#la

Wpis sponsoruje dawny komentarz Kovala :)

Dzisiaj przeczytałem bardzo fajny artykuł w magazynie Focus – ‘Cywilizacja niecierpliwości’. Artykuł dał trochę do myślenia, jednak jak się nie zastanowić to łatwo można dojść do podobnych wniosków. My, jako cywilizacja, sami się wpędzamy w ciągłe gonienie w tą i z powrotem, ale tak naprawdę to nie wiadomo po co. Ciągle szybko, bo jak się zwolni to coś złego się wydarzy.

Z mojej strony do tego procederu jest niesamowita niechęć. Zawsze byłem powolnym człowiekiem, lubię robić rzeczy bez zbędnego stresu. Obiady też jem najwolniej z całej rodzinki, bo w sumie to po co mam się spieszyć? Nawet fast-food’a z McDonalda zjem sobie powolutku, kiedy inni to wepchną to w siebie i szybko znikają. Niestety najgorsze jest to, że przez to, że wszystkim ciągle wszędzie śpieszy się ja sam muszę za innymi gonić. Szkoda, naprawdę szkoda.

Myślę, że najlepiej całość obrazuje ten fragment tekstu z artykułu:

Oczekiwanie przestało być przyjemne. Nawet w czasie wakacji liczy się to, by dotrzeć na miejsce jak najszybciej i wypocząć jak najintensywniej. Pamiątki to setki cyfrowych zdjęć, na których oglądanie nie mam potem czasu.

BTW, czy zauważyliście, że ostatnio coraz więcej osób (nawet starszych) ‘jedzie’ na dopalaczach w stylu RedBull ?

13 Responses to “czas zapier#%#la”

  1. Koval September 20, 2008 at 4:10 pm #

    o lol… sponsor

    no wiesz to ja wczoraj do laski walnąłem tekst bo sie wkurzyla na to ze na lotnisku na nia nie poczekałem „no wiesz czasem zaczynam zapierdalać, albo za mną biegniesz i próbujesz mnie dogonić albo rezygnujesz i odpadasz… ja nie mogę wiecznie zwalniać tempa przez innych” no i tak jakoś wpasowało się w temat twojego wpisu

  2. radmen September 20, 2008 at 4:10 pm #

    Widzisz, różnica jest taka, że Ty w sumie chcesz zapierdalać. Ja jakoś nie. Boję się, że za dużo szczegłów przez takie zapierdalanie umknie mojej uwadze.

  3. Koval September 20, 2008 at 4:10 pm #

    czy ja wiem… przykład: jedni robią zakupy przez caly dzien i nie potrafią nic kupić, mnie to zajmuje góra 2 godziny i wchodze do sklepu, rozgladam się z grubsza „oho to jest fajne, to, to i to” po czym przymierzam, oceniam, ide do kasy bądz nie. ale wiadomo, człowiek nie zapierdacza non stop bo dostanie zadyszki… osobiście smieje sie z ludzi ktorym marzy sie kariera i kokosy w wieku 25 lat, którzy na studiach maja po kilka prac, osobiscie uwazam ze jest to bardzo szybka droga do tego by w wieku 30-35 lat wypalic sie i byc zmeczonym zyciem

  4. radmen September 20, 2008 at 4:10 pm #

    Masz rację. Jeśli mowa o zakupach to u mnie jest różnie. Zazwyczaj jeden sklep obchodzę w kilka minut, ale problem w tym, że ciężko mi znaleźć coś co mi odpowiada. Dlatego tracę trochę czasu na to, żeby znaleźć to co dobre. Na szczęście szybko obchodzę te sklepy ^^ Wracając do takich spraw służbowych to też się temu dziwię. Kiedyś czytałem taki artykuł o polskich Yuppies. Straszne jest ile zrobi się dla ‘godnej’ pracy i ile trzeba się nagonić. Przecież to nie o to chodzi w naszym życiu. Dawniej to się zapierdalało gdy ktoś ciebie gonił, a nie dlatego, że tak ma być..

  5. RioT September 20, 2008 at 4:10 pm #

    Niektórzy zap^#$$ żeby w wieku lat 40. mieć 1000000 PLN i żyć z odsetek ;D

  6. radmen September 20, 2008 at 4:10 pm #

    To ja wolę liczyć na wygraną w Lotto. Btw, może dzisiaj się poszczęści ;]

  7. rozie September 20, 2008 at 4:10 pm #

    To prawda. I to się chyba pogłębia, niestety.
    RioT: Minimum o jedno zero za mało na typowe życie z odsetek. ;>

  8. RioT September 20, 2008 at 4:10 pm #

    jeden koment za dużo ;)

  9. RioT September 20, 2008 at 4:10 pm #

    rozie – moim zdaniem wystarczająco – 100 000 rocznie, co daje 8000 miesięcznie… luz moim zdaniem ;)

  10. rozie September 20, 2008 at 4:10 pm #

    RioT: Nie wiem, gdzie masz 10%, ale OK. 100k rocznie. Minus 20% podatku to już 80k. 6k6 miesięcznie. Niby fajnie (też nie każdemu…), ale pomijasz inflację i zmiany oprocentowania. Za 5 lat może ledwo na życie starczyć…

  11. RioT September 20, 2008 at 4:10 pm #

    Cóż to nie jest założenie, rzucam na konto i niech mi płacą – mając taką ilość gotówki można spokojnie wynegocjować odpowiednie warunki – a inflacja – zgodnie z prostymi zasadami – wzrasta inflacja wzrasta oprocentowanie depozytów.

  12. lambchop September 20, 2008 at 4:10 pm #

    Podobnie myślę, dlatego czasem marzy mi się domek na jakimś pustkowiu i po prostu cieszenie się codziennymi drobnymi przyjemnościami.
    Ale nie wiem czy nie tęskniłbym za miejskim zgiełkiem.
    W każdym razie wyścig szczurów, pogoń za pieniędzmi czy karierą to nie dla mnie.
    Najłatwiej można dogonić zawał serca w ten sposób a nie szczęście. A 46 calowa plazma do szczęścia też mi nie jest potrzebna.

  13. Feanor September 20, 2008 at 4:10 pm #

    Nie idzie o to, aby wszystko robić wolniej i mniej sprawnie, ale aby wyzbyć się stresu i potrafić się w każdej chwili zatrzymać i przestać patrzeć jedynie w swój cel. Robiąc coś, idąc gdzieś nie marnować swojej jakże cennej przestrzeni myślowej na stresowanie się wykonywaną czynnością, a porozglądać się, pomyśleć, zachwycić się tym, co nas otacza. Potrafić po południu usiąść z kawą na balkonie i po prostu zachwycić się chwilą. A już tym bardziej wykorzystać odpowiednio chwile odpoczynku i „czasu wolnego”. Zamaist marnować czas na internecie chociażby, poświęcić go na samo wypoczywanie, spacer, porozmyślanie. niestety jest to rzecz trudna i bardzo rzadko mi się to udaje.