Pierwszy raz nieobojętnie

Miałem dzisiaj okazję być w centrum Gdańska. Gdy uporałem się z tym co miałem, postanowiłem pójść na tramwaj. Na przystanku okazało się, że ‘budkę’ wyściela pewien młody jegomość (tak go przedstawiłem dzwoniąc :P ), który był ewidentnie w stanie opicia. Nie wiem czy to przez złe samopoczucie, a może dziwny układ gwiazd, ale zrobiłem coś zupełnie nieprawdopodobnego z mojej strony.

Normalnie to zlewam takie widoczki. Ot pan pijany, będzie mu ciut zimno gdy już się zbudzi, lub w momencie gdy alkohol wyparuje. Normalnie to sobie przechodziłem obok i tyle. Nie dzisiaj. Dzisiaj podszedłem do ludzi, spytałem się czy zadzwonili na policję czy cusik. Mówią, że nie to zadzwoniłem. Gdy już ktoś spod numeru policji odebrał mój telefon, zupełnie podręcznikowo, przedstawiłem się oraz wyjaśniłem w czym rzecz. Muszę przyznać, że mój opis kolokwialny był, ale pan policjant jakoś nie miał problemów ze skumaniem o co mi chodzi. Na końcu otrzymałem odpowiedź ‘zaraz się tym zajmiemy’ i tyle.

W międzyczasie do jegomościa podeszły dwie kobiety, które całkiem dosadnie posadziły go na ławeczkę (sugerując mu, że zaraz ktoś go okradnie). Myślałem, że jakiś policjant owszem zjawi się, ale (jak w wypadku mojej pierwszej “stłuczki“) nie będą się śpieszyli. Co ciekawe po jakiś 10 minutach przyszedł już patrol.

W całej sytuacji jest jedno ale. Zanim panowie przyszli, otumaniony jegomość jakoś poczłapał do wyjścia i znikł z zasięgu mojego wzroku. Po chwili zjawili się niebiescy, a mnie zrobiło się jakoś głupio, bo w sumie przyszyli na marne. Poza tym uczuciem przyszło mi do głowy jeszcze jedno zdanie – “nieuzasadnione wezwanie policjii”. Zastanawiam się czy z taki ‘fake’ alarm coś mi grozi, chociaż nie było żadnej akcji na sygnale, także niekoniecznie ktoś będzie chciał mnie ciągnąć po kosztach. W prawdzie wydaje mi się to mało możliwe, zwłaszcza że taki patrol policjantów i tak musiałby gdzieś tam sobie podejść. Jednakże moja chora psychika podsuwa te wszystkie obrazki telefonistów-żartownisiów i, całkiem przypadkiem, podstawia mnie w tej roli..

Co się stanie to się stanie. Ja i tak jestem bardziej zdziwiony moją postawą, choć jeśli mam dalej nad tym mędrkować to zamiast dzwonić powinienem temu panu zapuścić mini kopa w żebra i jakoś przekonać do wstania. Dzwonić mogłem kiedy byłaby pewność, że nie chciałoby mu się wstawać.

4 Responses to “Pierwszy raz nieobojętnie”

  1. Koval November 3, 2008 at 10:53 pm #

    eee bez przesady ile razy dzwoniłem na policje i nagle pażdziernikowy „samochód widmo” znikał i po raz 3 przyjechali juz na darmo… więc no problem

    tak czy siak dobrze ze dzwonisz, ja tez czasami dzwonie. ile można! w końcu fajnie mieć społeczeństwo obywatelskie a nie tylko szary element na ulicach

  2. lambchop November 3, 2008 at 10:53 pm #

    Ja na przykład nigdy w życiu nie dzwoniłem na policję, straż czy pogotowie, chociaż akurat na policję to czasem może powinienem, ale jakoś nie potrafię (nie chce mi się?)
    Wiem, że to źle, bo też tam społeczeństwo obywatelskie itp. w sumie jakoś mi odpowiada, ale z drugiej strony nie chce mi się rozmawiać z tymi policjantami, być świadkiem, chodzić po policji i sądach.
    Może to jest kwestia tego, że nigdy nie byłem nauczony, żeby jak cokolwiek się dzieje dzwonić (tak jak to robią w amerykańskich serialach).

  3. rozie November 3, 2008 at 10:53 pm #

    Zapuszczenie kopa w żebra w sytuacji, kiedy pan będzie martwy/zejdzie potem (z różnych przyczyn) może generować znacznie więcej problemów…
    A co do „nieuzasadnionego wezwania” – nie ma mowy w tym przypadku o czymś takim. Nawet jakby przyjechali na sygnale i z karetką. To ich zasrany obowiązek, opłacany z naszych podatków jest (z kolei Ty musisz udzielić pomocy, np. przez kontakt z odpowiednimi służbami i zastosowanie się do ich poleceń), poza tym Ty tylko poinformowałeś, że koleś leży i sami stwierdzili, że się tym zajmą i wybrali sposób…

    A dzwonić należy, zwł. jak jest zimno (niekoniecznie mróz!). Parę kieliszków za dużo może się okazać śmiertelne w takich okolicznościach…

  4. radmen November 3, 2008 at 10:53 pm #

    Rozie: tego kopa to potraktowałbym bardziej hmm.. w przenośni. Tak na serio to raczej bym nie kopał takiej osoby..