Archive | December, 2008

Ostatnia notka w tym roku

No musiałem po prostu :) Bawcie się dobrze i tyle :)

PS. może później naskrobię jako takie podsumowanie tego roku.

Soup.io – czyli mój śmietnik

Postanowiłem sobie założyć konto na w/w serwisie. Ogólnie nie wgłębiałem się w konfigurację. Ot podpiąłem domenkę trash.radmen.info, oraz wrzuciłem skryptozakładkę do wrzucania linków/cytatów/obrazków.

Podoba mi się taka idea. Nie zawsze chcę dodawać pewne linki do delicious.com, a myślę że fajnie jest się nimi podzielić.

Dla zainteresowanych jest możliwość subskrypcji mojego kanału RSSowego ;-)

Ekologia na wsi

Niedaleko mojego domu stoją sobie takie dwa kontenery na śmieci z napisem ‘plastik’ i ‘szkło’. Zapewne wiadomo o co chodzi, także pominę tą kwestię. W tenże sposób moja gmina w jakimś stopniu chciała rozwiązać problem z segregacją śmieci.

Jak się sprawa kończy? Śmietniki zostaną zlikwidowane, bo turyści pod nie (lub do nich) wywalają pełne worki śmieci, które w ogóle nie miały tam trafić.

Pasterka party

Tak wiem, że to już jest po fakcie, ale mimo wszystko chcę o tym napisać. Jakoś w pierwsze święto była mowa w TV (bodajże “Fakty” TVN) o czymś takim jak “pasterka party”. Kiedy obejrzałem cały materiał to po prostu szczęka mi opadła. Młodzi wolą iść na bibę, bo nie potrafią znieść spotkań z rodziną (czy coś w ten deseń), tudzież to jest nudne.

Ja, jako świąteczny konserwatysta, pytam się ‘o sso chozzi?’. Toś kurna ludziom raz na rok ciężko się spotkać w gronie rodzinnym i wolą iść na imprezę? Gnojki przez cały rok zapewne imprezują do bólu, a w jedno święto nie potrafią wytrzymać z własną rodzinką. Rozumiem, że rodziny się nie wybiera, ale żeby aż tak od niej uciekać ?

Dla mnie te święta były o tyle wyjątkowe, że spotkałem się z rodziną po jakiś 3 miesiącach (wcześniej nie było jak – praca, studia). Pomimo wszelkich spięć i nerwów związanych z dopięciem wszystkiego na ostatni guzik naprawdę było warto. Nie wyobrażam sobie, że w tak ważny czas wybierać się na imprezy bo lepiej piwo z kumplami wypić niż z rodziną..

Zabawy z domeną

Postanowiłem poprawić konfigi domeny na serwerze DNS hostowanym przez rootnode.net, także jeśli coś mi zdechnie to dajcie znać.

W poszukiwaniu mieszkania

Jak już wspomniałem mam to za sobą. Poza tym co napisałem chcę zapisać szereg nie uporządkowanych myśli jakie nasuwały mi się podczas tej całej zabawy.

  • trzeba działać szybko, dzwonić do ludzi i umawiać się na oglądanie mieszkania na wczoraj
  • trzeba się liczyć, że ci co wynajmują to mogą być tępe chuje – oglądaliśmy mieszkanie, daliśmy do zrozumienia, że bierzemy i za dwa dni podpiszemy (niestety dzień później nie mogliśmy). Co się dowiedzieliśmy, koleś podpisał umowę następnego dnia z kimś innym
  • jeśli kiedykolwiek zostawię ogłoszenie, że wynajmę mieszkanie to na ten cel kupię specjalnie osobny numer komórkowy
  • czasami naprawdę lepiej jest szukać ogłoszeń ze zwykłej gazety, a nie internetu
  • do sprawy trzeba naprawdę podejść ze spory dystansem. Nie uda się dzisiaj, uda się jutro

Ot. Tyle.

Umowa spisana

Stało się. Po miesięcznym, dość dramatycznym na finiszu, poszukiwaniu mieszkania znaleźliśmy właściwe i spisaliśmy wiążącą umowę. Było ciężko. Samemu znaleźć pokój jest ciężko, bo najczęściej to studentek szukają. Później skład się powiększył o kolejną osobę, która niestety po jakimś czasie się wykruszyła. Do naszej dwójki doszła kolejna dwójka znajomych i tak naprawdę razem z nimi (czyli we troje) będziemy wynajmować mieszkanie niedaleko centrum Sopotu.

Ogromnym błędem było, że postanowiłem szukać tego mieszkania tak późno. Okazuje się, że jeśli samemu się szuka to jest zdecydowanie gorzej niż z kimś. Niestety straciłem sporo czasu na oczekiwaniu na odpowiedź pewnego jegomościa (znajomego znajomego), z którym miałbym wziąć mieszkanie. Niby od początku wszystko było ok, aż nagle stwierdził, że weźmie kogoś innego do mieszkania i cześć pieśni.

W ten oto sposób dobiega mój 4-miesięczny pobyt w mieszkaniu znajomego rodziców w Oliwie. Jak już pisałem na dłuższą metę strasznie zaczęła mi wadzić dziwna przypadłość właściciela, jednakże to nie było takie straszne. Największym problemem byli sąsiedzi.

Przez ostatnie 2 miesiące to po prostu przeżywałem dramat. Co chwila na górze słyszeć jak ktoś łazi w butach słonia. Do tego dresiarska muza na maksa. Co ciekawe to nie było aż takie złe.

Sąsiedzi z góry bawili się w przedziwne gierki ze swoim psem (psami?). Niejednokrotnie słyszałem dźwięki, które sprawiały wrażenie, że psa szczuto na kogoś, a potem robiono mu (temu psu) manto za to co zrobił. Zdarzało się, że zwierzak piszczał tak jakby ktoś się nad nim znęcał. Czasami feralni właściciele (pewnie przez księżyc) wyli (!) razem z własnym psem tworząc chórek zoofil-down i pies-nieborak.

Na klatce schodowej zdarzyły się nieprzyjemne incydenty, w których również był zamieszany jakiś pies (chociaż podejrzewam, że to sam sąsiad zoofil-down mógł być sprawcą) – pokaźny zapachem kawałek kału pochodzenia, prawdopodobnie, zwierzęcego (czyli wspomnianego psa). Oczywiście właściciel nie czuł się odpowiedzialny za sprzątnięcie kupy, toteż można było przez dzień, dwa delektować się zapachem gówna na klatce schodowej.

Przez okres mojego pobytu w tym mieszkaniu tak naprawdę jedna rzecz byłą pozytywna. Na początku nie miałem dostępu do Internetu. Trwało to jakieś 2 miesiące i muszę przyznać, że dobrze mi to zrobiło. Wcześniej byłem przekonany, że za bardzo bez neta nie da się wytrzymać, a mylne to stwierdzenie było. Przez te dwa miesiące uświadomiłem sobie, że to co muszę załatwię w pracy, a w mieszkaniu już nie jest mi potrzebny dostęp do Internetu. Teraz też jakoś nie czuję tej potrzeby buszowania, dla samego buszowania po necie.

Od 1 wprowadzam się do nowego mieszkania. Niestety trzeba będzie zadbać o jego umeblowanie (poza kuchnią i łazienką reszta wypada blado), czyli zainwestować trochę kasy. Poważną wadą jest to, że moje spotkania z ukochaną kobietą będą poważnie ograniczone. Będąc w Oliwie wystarczyło, że przeszedłem przez jedną ulicę i już u niej byłem. Teraz żeby dokonać podobnego wyczynu będzie trzeba nieźle się namęczyć..

Mistrz chomikowania

Nie wiem jak inaczej mogę nazwać właściciela mieszkania, u którego wynajmuję jeszcze pokój. Facet, ogólnie jest w porządku, ale ma swoje dziwności. Jedną z nich jest to, że potrafi zostawiać rzeczy, które już dawno powinny być w śmietniku, lub nawet zutylizowane.

Im bardziej szukam jakiś potrzebnych rzeczy, tym bardziej się dziwię. Do tej pory udało mi się znaleźć:

  • Ketchup McDonald – termin ważności – 2003 rok
  • Ketchup jakiejś znanej marki – termin ważności – 2005 rok
  • Mleczko do czyszczenia – termin ważności – 2005 rok
  • Proszek AJAX – termin ważności – 2005 rok
  • Gaz pieprzowy – termin ważności – 2002 rok
  • Jakieś coś do mebli, które już dawno jest twarde w środku

Do tego można dodać praktycznie całą zawartość szafki w łazience, gdzie są pianki do golenia, które po prostu się skruszyły (a właściwie to co było na nich). Ciekawym znaleziskiem jest pudełko z kremem Nivea, które w środku wygląda poniekąd tak jakby gniło (całe szczęście, że jest praktycznie puste).

Przykładów jest cała masa. Naprawdę aż dziw łapie człowieka jak można tak niepotrzebne rzeczy przez taki czas trzymać. Rozumiem, że gdyby ich terminy ważności były aktualne.. Całe szczęście, że dosłownie na dniach wyprowadzam się. Już nie mogę na to patrzeć.

Nowy Feed

Postanowiłem wrzucić mój Feed RSSowy na Feedburner’a (tylko wpisy). Stąd moja prośba, dla tych co mają subskrypcję – http://feeds.feedburner.com/BlogRadmena ;-)

Zmiany na blogu

Po raz 150 przyszła mi ochota zmienić wygląd bloga. Koncepcji było kilka. Od okienek, oraz czymś na wzór filemanagera notek, po coś ascetycznego. Niestety poprzednie dwie wersje miały szaleć z JavaScriptem przez co po ich skończeniu uznałem je za brzydkie. W końcu doszedłem do tego, żeby zrobić coś naprawdę prostego.

Chwila szukania na deviantart.com i znalazłem odpowiednią grafikę (co ciekawe, tylko dwa obrazki :P ) i jakoś to sobie umieściłem. Nie ma żadnego JSa, w 100% CSS. Poza tym stwierdziłem, że nie będę się sugerował z kompatybilnością na przeglądarki słabe. Stąd też wykorzystuję składnię CSS3, a przeglądarki które jej nie obsługują mają problem. Tak, wiem że efekt wspaniały nie jest i można spokojnie zadbać o kompatybilność.

Tak się składa, że na moim blogu nie muszę się tym przejmować. Nie widzę sensu oglądać się ciągle do tyłu za tworami typu IE6. Nie działa to trudno, postaram się żeby chodziło sprawnie pod tymi przeglądarkami, które mają implementacje CSS3.

Lista rzeczy, których nie zrobiłem, a zamierzam wprowadzić:

  • stronicowanie, niestety nie ma jeszcze guziczków “wstecz” i “do przodu”
  • specjalnie dla IE – warstwę zakrywającą całego bloga, z poleceniem ściągnięcia czegoś ludzkiego
  • poprawki w stylach, w tym zmiana nieaktywnych linków

Więcej do głowy mi nie przychodzi, w razie czego zgłaszać.