Szkolenie cz. 2

Właśnie wróciłem ze szkolenia, o którym pisałem już wcześniej. Jakie wrażenia? Dzisiaj niestety gorsze. Nastąpiło wiele barier komunikacyjnych, w dużej mierze z mojej własnej winy. Dlaczego ? Otóż taką barierą niekoniecznie jest nieodpowiednie zachowanie. Czynników jest wiele, każdy powinniśmy w miarę możliwości likwidować, aby nasz przekaz był w pełni odebrany. Oczywiście czasami nie da się tego uniknąć. W moim wypadku dało znać o sobie moje zmęczenie, a później fatalne samopoczucie, które sprawiło, że sporo wyszło mi bokiem.

Dzisiejszy dzień był dniem podsumowania tego co wczoraj się nauczyliśmy. Do tego doszedł temat asertywności, oraz tego jak mamy rozmawiać z naszym klientem. W zależności od typu osoby klienta przemawiamy do niej w inny sposób. Dla typów skupionych na sobie mówimy językiem korzyści, a w innych wypadkach stosuje się metodę rekomendacji słowami osoby trzeciej.

Pamiętajmy o tym aby skupić się na problemie klienta i sprecyzować jego intencje. To one są najważniejsze, a nie nasz interes! Trzeba uważać na sposób w jaki się wysławiamy. Najważniejsze jest to, żeby klienta nie wkładać w nasze buty. Ludzie nie lubią zmian, nie zmuszajmy ich do rzeczy na które nie mają ochoty. Skoro delikwent przychodzi w konkretnym (mniej, lub bardziej) konkretnym celu dowiedzmy się od niego co konkretnie chce.

Z moich ogólnych wniosków najważniejszy jest jeden – obserwacja. Tylko dzięki dobrej obserwacji możemy określić z jakim typem osoby mamy do czynienia. Trzeba zwracać uwagę na jej zachowanie słowa, oraz zdawać sobie sprawę z tego, że każdy typ osoby zachowuje się nieco inaczej.

Kolejny wniosek szalenie ważny – trening! Teoria nie jest wszystkim, trzeba ćwiczyć. Może i banalna rada, ale naprawdę bardzo ważna.

Przypomnę jeszcze jeden fakt. Nie możemy sobie dopowiadać kim jest osoba, z którą rozmawiamy. Nie znamy jej, nie próbujmy odgadnąć jej wnętrza! Unikajmy pytań typu “dlaczego”, one odnoszą się już do strefy intymnej, nie o to chodzi! Starajmy się unikać wszelkich stereotypów, ani nawet własnych przekonań. Dzięki temu nie będziemy tworzyć sobie fałszywego obrazu naszego rozmówcy. Starajmy się wczuć w tą osobę, w jej sposób myślenia.

Idąc dalej, unikajmy sądów heurystycznych!.

PS. Wiem, że to jest chaotyczne. Wybaczcie mi to, sprawę chcę jeszcze ułożyć w swojej głowie. Osobiście wszystkim szczerze polecam takie szkolenia. Wiedza, która została mi przekazana jest naprawdę spora, niewątpliwie ją wykorzystam. Starałem się wyróżnić najważniejsze pojęcia, o których można poszukać czegoś więcej. Myślę jednak, że w tej kwestii dobrze jest jeśli takie podstawy przekaże jakiś charyzmatyczny trener. Dzięki jego wpływowi pewne rzeczy są lepiej rozumiane, niż zwykła sucha teoria książkowa.

8 Responses to “Szkolenie cz. 2”

  1. Koval February 13, 2009 at 7:53 pm #

    łatwo się o tym mówi, zastosuj to teraz w praktyce. jeżeli znasz teorie to masz kilka procent szans, klient może się kapnąć. trzeba ostro trenować i uczyć się na błędach by robić to automatycznie.

  2. radmen February 13, 2009 at 7:53 pm #

    Koval: no nie do końca. My po czymś takim wiemy na co zwracać uwagę, klient niekoniecznie. Poza tym nikt nie powiedział, że bez trenowania cokolwiek się osiągnie. Teraz już wiem na co i jak zwracać uwagę. Muszę się teraz nauczyć jak to mogę wykorzystać

  3. Koval February 13, 2009 at 7:53 pm #

    dam ci rade – stosuj to na każdym kroku, próbuj przekonywać własną siostre/brata/mame/tate/dziewczynę itd trenuj nawet na nich i na babce w sklepie, na sprzedawcach kredytów którzy do ciebie dzwonią. daje to fajny fun i zabawę. a jednocześnie wchodzi ci to w nawyk

  4. radmen February 13, 2009 at 7:53 pm #

    Koval: dzięki za radę, niewątpliwie się przyda. A tak apropo rad: nie dawajmy ich osobom, które tego nie chcą :)

  5. Koval February 13, 2009 at 7:53 pm #

    @radmen ale ty ją chciałeś prawda? podobno lubisz sie uczyć, poszerzać horyzonty, robić krok do przodu. to prawda?

  6. radmen February 13, 2009 at 7:53 pm #

    Koval: w moim wypadku tak, jak najbardziej. Chodzi o to, że inni nie koniecznie tego chcą, ba mogą to odczuć jako próbę „włożenia w nie ich buty”.

  7. radmen February 13, 2009 at 7:53 pm #

    PS. lub też jako próbę „narzucenia” swego zdania. Z tym trzeba uważać, ludzie nie lubią zmian :)

  8. Koval February 13, 2009 at 7:53 pm #

    mawiają ze popyt generuje podaż… czasem można podażą wygenerować popyt. taka myśl mi sie nasunęła z tym wkładaniem w nie swoje buty