Spotkałem Ewangelistę!

Na dodatek był to Ewangelista linuksowy. Opis moich przeżyć z tym związanych można streścić w jednym słowie – zgroza. Wszystko odbyło się na spotkaniu trójmiejskiej grupy SPIN. Przyjechaliśmy troszkę szybciej, także trzeba było poczekać. Przed nami był jeden pan, który bardziej przypominał mi bezdomnego grzejącego się w budynku (całość miała zajście w budynku UG). Przywitaliśmy się grzecznie i usiedliśmy obok.

Tajemniczy jegomość zachowywał się tak jakby chciał wyrazić swoje zniecierpliwienie. Czasami ukradkiem spoglądał na to co robimy. Po chwili zaczęli się schodzić pozostali i się zaczęło. Po wpakowaniu się do sali nastąpiło krótkie przywitanie przez prowadzącego, oraz jego tradycyjne pytanie o kolejne prelekcje. Nagle Ewangelista wcina się i zaczyna coś mówić o Pingwinarium. Później pan Ewangelista wcinał się w każdą dyskusję przebąkując coś o Linuksie, serwerach BSD, aparacie i znowu Linuksie…

Niestety pan Ewangelista był żywym przykładem stereotypu informatyka. Co gorsza widać było niski poziom społecznego rozwinięcia. Przyglądając się temu panu przez chwilkę myślałem, że się uśmiecha do własnych linuksowych myśli. Dopiero później uświadomiłem sobie, że ten uśmiech to tak naprawdę wymuszony efekt mrużenia oczu. W końcu na sali paliło się światło.

Kończąc już mój wywód, owe spotkanie (z tym panem) było straszne. Ciągłe i niemiłe wcinanie się w dyskusje strasznie mnie frustrowało. Wkurzał mnie również fakt, że tylko ten pan koniecznie strzelał wszystkim zdjęcia, pewnie później będzie szpanował, że ma tylu kolegów i nawet koleżanki. Mimo wszystko taki obraz linuksowego geeka wzbudził we mnie współczucie do tego pana. Przecież OS to walka, także pucuj kompa dla Linuksa!

PS. Jeśli ktoś kiedyś odebrał mnie za takiego ewangelistę, to uprzejmie proszę o wybaczenie mojej winy. Nie będę już tego robił. Dzisiaj sobie uświadomiłem jaka to jest przykra fucha..

5 Responses to “Spotkałem Ewangelistę!”

  1. Piotr Pyclik February 18, 2009 at 8:58 pm #

    Ja na żywo jeszcze takiego nie spotkałem, ale jakoś nie żałuję. ;) Chociaż kiedyś dawno temu spotkałem Windowsowego. ;)

  2. Zal February 18, 2009 at 8:58 pm #

    A fajnie jest na spotkaniach SPIN-u? Ja byłem w zeszłym roku bodajże z dwa razy, jak jeszcze na ETI się całość odbywała ;]

  3. radmen February 18, 2009 at 8:58 pm #

    Zal: ja ostatni raz byłem rok temu, właśnie na ETI :) Tym razem było bardzo fajnie, choć króciutko. Niestety prelegent ‘się spieszył’. Następne mogą być ciekawe, bo ludziki z firmy chcą wziąść udział :)

  4. pbm February 18, 2009 at 8:58 pm #

    Jesteś pewien, że mówił o „Pingwinarium” a nie o „Pingwinariach”? (http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_Grupa_Użytkowników_Linuxa#Pingwinaria)

    W zasadzie chyba wiem o kim piszesz (i chyba każdy kto bywa na różnych Linuksowych konferencjach się domyśla) i jeśli to on to powinieneś wiedzieć, że jest to osoba po chorobie (i z grupą inwalidzką (?))…

  5. radmen February 18, 2009 at 8:58 pm #

    pbm: tak masz rację. Nie byłem pewien co do nazwy. Tłumaczenie, że ktoś po chorobie do mnie nie przemawia. Chyba, że to coś o podłożu psychologicznym typu natręctwa etc. Ja tego pana nie znam, nie kojarzę z nikąd. Przeszła mi przez myśl, że może to jakaś choroba, ale domysły domysłami. Ja raczej oceniłem po wyglądzie zewnętrznym nie zagłębiając się w tą osobę.