Obejrzane: Kochaj i Tańcz

Ogólnie to nie miałem ochoty wydawać pieniędzy na ten film. Los chciał, że nie wydałem, a jednak się wybrałem. Okazało się, że jeden z naszych klientów grał w tym filmie i dzięki niemu zdobyliśmy parę biletów :)

Na film wybieraliśmy się z przeświadczeniem, że obejrzymy patetyczną historyjkę o miłości, w której tanieć ma kluczową rolę. W sumie nie za bardzo się myliliśmy, ale nie było to aż tak tragiczne jak się wydawało.

Widać, że twórcy garściami zgarniali wszystko co szło z zachodnich formatów. Z jednej strony szkoda – znowu zaniedbujemy rodzime pomysły. Z drugiej strony to nawet i dobrze – nie ma kolejnego gniota o miłości, przerywanej smutnym wydarzeniem, będącej treścią komedii. Jest coś nowego, wykonanego inaczej niż dotychczas. Aktorzy swoje role grają dobrze, muzyka również mi się podobała.

Fabuła była raczej banalna. Łot dziewczyna nie taneczna, mająca narzeczonego dupka spotyka innego faceta i się w nim zakochuje. Ten pan z kolei tańczący jest i chce spełniać swe marzenia, ale los zmusza go do pokochania łopaty. Jak się reszta potoczy można sobie wyobrazić. Humor też raczej nie powalał. Były sytuacje kiedy się śmiałem, ale były też sytuacje, że coś co miało być ewidentnym kawałem wcale mnie nie śmieszyło.

Mnie to akurat nie przeszkadzało, ponieważ wypełniona po brzegi sala i tak dobrze się bawiła i każde gagi kwitowała salwami (lub pojedynczymi strzałami) śmiechu. Osobiście spodobał mi się moment, w którym jakimś cudem udało mi się rozpocząć burzę oklasków. Ot, postanowiłem poklaskać w momencie kiedy się całowali, a reszta podchwyciła szybciutko temat :) )

Podobała mi się muzyka. Może nie wszystkie kawałki, ale dzięki niej całość oglądało się zdecydowanie lepiej.

Mam nadzieję, że nie zaleje nas teraz fala “zachód-like” movies, bo szlag mnie trafi. Pojedyncze wyroby są dobre, ale u nas zapewne ktoś postanowi wykorzystać falę i zrobić z niej tsunami. Oby tak się nie stało, bo będę rzygał kolejnymi tytułami (podobnie jak serie typu “to nie tak kochanie”, “nie kłam kotku” etc).

PS. czy warto się wybrać? Muszę pozostawić to Tobie. Ja osobiście bym nie zapłacił za bilety na ten film, ale nie oglądało się go aż tak źle. Być może mam takie wrażenia, ponieważ z góry założyłem, że będę się na tym filmie nudzić.

One Response to “Obejrzane: Kochaj i Tańcz”

  1. Reinmar March 8, 2009 at 10:32 pm #

    Też dzisiaj byłem na tym filmie :) Po recenzji siostry kinomaniaczki spodziewałem się czegoś strasznego, ale film mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Aktorstwo nie takie złe, Fabuła trzyma się kupy (z małymi wyjątkami), trochę nawet to było śmieszne (głównie początek). I jedyne na czym się zawiodłem to taniec – pokazany bardzo słabo. Mega krótkie ujęcia, żadnego porządku, niiiic. Akurat oboje z dziewczyną trenowaliśmy (ja krótko, ale zawsze :) taniec i oczekiwaliśmy trochę wyższego poziomu. A tu takie se… macanie przed latającą kamerą.
    5/10 ogólnie :)