Sennik: Zamach w Moskwie

Jestem na jakimś deptaku. Jestem i jestem, aż nagle widzę wychodzącego ze sklepu premiera Kaczyńskiego. Facet ma na sobie jakiś flanelowy koc, bo widać, że mu zimno jest (zdaje się, że zimę mamy). Podchodzę do niego, między nami wywiązuje się taka mała dyskusja:

- Pana brat jest fajnym prezydentem. Jest stanowczy, co mi się podoba. Mimo to nie lubię jak czasami ględzi o sprawach, które tak naprawdę go w ogóle nie dotyczą.
- Wiem, ma pan rację.

Gadamy sobie jeszcze chwilę gdy nagle zauważyłem samolot, który ze zwykłego toru lotu zaczął nurkować, znaczy się spadać. Po chwili widzę jedynie masę dymu. Patrzę w górę, a tam kolejny samolot dziwnie się zachowuje. Krzyczę do Kaczyńskiego “chodu! zamach kurwa jest!”. No i biegniemy, ja się zastanawiam czy dzwonić na 112 (przeca inni już mogli to zrobić). Dzwonię, zamiast jakiegoś komunikatu tekstowego, przywitania czy cuś słyszę techniawkę. Po chwili rozłączam się i kwituję to – “kurwa”.

Biegniemy dalej. Nagle mijamy podwórko na którym jest policjant stojący nad jakąś rozciągniętą plamą krwi. Kaczyński mnie zatrzymuje, mówi że z nim (policjantem) pogada. Okazuje się, że Kaczyński, to nie Kaczyński. To Putin, a ja jestem w Rosji! Gadamy sobie z tym policjantem. Mówi, że te jebane terrorysty dały o sobie znać. Po chwili widzimy nawet jak ktoś chce nas z rakiety ustrzelić.

Okazuje się, że to jakiś mały szczyl ma wyrzutnię rakiet rodem z filmów SF. Gnojka chciałem złapać, ale jego kamraci zablokowali mi drogę – próbowali zastrzelić mnie przy pomocy zwykłych fajerwerków.

Wróciłem na miejsce zbrodni. Putni nadal rozmawiał z policjantem. Ja natomiast wpadłem na szatański pomysł. Przecież jestem premierem Polski! Trzeba to było jakoś załatwić. Wyciągam telefon i dzwonię:

- Waldek? Słuchaj w Moskwie jest jakaś pieprzona masakra, musimy ją wykorzystać na naszą korzyść..

Dalszego końca nie znam, zbudził mnie telefon :)

17 Responses to “Sennik: Zamach w Moskwie”

  1. Paolo March 16, 2009 at 7:51 am #

    Radmen jak tak dalej pójdzie z tymi snami to za jakiś czas przepowiesz wynik nadchodzących wyborów prezydenckich ;D

  2. radmen March 16, 2009 at 7:51 am #

    Cholera, ja naprawdę nie wiem o co chodzi :D

  3. Paolo March 16, 2009 at 7:51 am #

    Jak nie wiadomo o co chodzi to… jest Actimel, a w tym przypadku jego brak :P

    PS. Może alkohol nie ten ;>?

  4. radmen March 16, 2009 at 7:51 am #

    Paolo: sugerujesz haluny? :)

  5. Paolo March 16, 2009 at 7:51 am #

    Jaa? Nie, skądże znowu :) Myślałem raczej nad „wybuchową mieszanką” podobnego typu.

  6. radmen March 16, 2009 at 7:51 am #

    niee :)

  7. Paolo March 16, 2009 at 7:51 am #

    No jak nie alkohol to musi być przez kobietę!

  8. radmen March 16, 2009 at 7:51 am #

    A nie może być przez zwykła wyobraźnię? :)

  9. Paolo March 16, 2009 at 7:51 am #

    Wyobraźnia zwykle rodzi się z miłości, sympatii, zauroczenia w kierunku kobiet. Tak, czy owak – wszelakie zło całego świata nie jest przez kobiety (żeby nie było).

    Ostatnio z tego co pamiętam to śniła mi się lekcja WF, gdzie złamałem rękę – proroczy sen ;>

  10. radmen March 16, 2009 at 7:51 am #

    a złamałeś? :D

  11. Paolo March 16, 2009 at 7:51 am #

    Na razie nie, bo trudno złamać rękę na basenie ;D Jak przerzucimy się na halę to znając siebie tylko na to czekać…

  12. radmen March 16, 2009 at 7:51 am #

    Dramatyzujesz.. Choć w sumei raz mialem coś w rodzaju snu proroczego. Oj, stare dzieje, ale zdarza się :) (

  13. D4rky March 16, 2009 at 7:51 am #

    Jedna prośba: pal więcej tego gówna i kontynuuj historię :P

  14. radmen March 16, 2009 at 7:51 am #

    D4rky: ja nie muszę nic palić. Mam 100% drugs free mózg :D

  15. D4rky March 16, 2009 at 7:51 am #

    radmen, zbadaj sie czy ktorys z twoich gruczołów dokrewnych nie wydziela 100% pure ethanol :P

  16. radmen March 16, 2009 at 7:51 am #

    wow, to bajer byłby :)

  17. D4rky March 16, 2009 at 7:51 am #

    Jak w tym dowcipie, że przychodzi facet do lekarza i mówi, że szcza wódką. Lekarz mu nie wierzy, daje kubek i mówi: – Proszę tutaj nasikać
    Facet naszczał, lekarz smakuje – czysta wódeczka! Zwraca się do pacjenta: – Jeszcze raz proszę.
    Facet znowu nalał i znowu wódka. Lekarz znów mówi: – Jeszcze raz proszę. – O nie nie, panie, tym razem z gwinta!