Nieadekwatne zakupy

Znajoma, z którą mieszkam, kupiła sobie laptopa. HP Pavilion jakiś tam. Sprzętowy wypas, duża maszyna dobrze wyposażona. Luksus wart ~3.5k zł. Ogólnie zakup mnie specjalnie nie ruszył, ale zaskoczyło mnie wychwalanie wszelkich bajerów w sprzęcie przez jej faceta (a mojego dobrego kumpla).

Po chwili doszedłem do wniosku, że część sprzętu znajdującego się w tym laptopie nie będzie wykorzystywana przez 90% czasu. Choćby taki napęd BluRay. No wypas, takie płyty odtwarza, a nawet filmy w HD! Super, ale przeca na nasze warunki to kupienie takich płyt się nie opłaca, a zanim ich cena będzie na tyle rozsądna to ceny takich napędów zlecą w dół o (przynajmniej) połowę. Także po co BluRay teraz ?

Tak sobie pomyślałem, że pewnie jest dużo osób, które jak coś kupują to kupują wyposażone na maksa. Coś na zasadzie podniesienia własnego wirtualnego penisa i zwiększenia lansu, bo ma się nowinki techniczne. Druga myśl – ludzie nie wiedzą, że to co kupują będzie tylko w małej części realnie wykorzystane.

Nie jest to mój problem. Gdyby jednak ludzie zastanowili się co kupują i do czego jest im to potrzebne to zapewne dzięki tak prostej czynności potrafiliby zaoszczędzić sporo pieniędzy. Dla nas może nie mieć znaczenia czy kupowany sprzęt będzie w stu procentach wykorzystany. Dla portfela natomiast to może mieć znaczenie. Ot moja prosta chłopska logika :)

Teraz tak na marginesie: przy okazji mojej rozmowy z tym moim kumplem wywiązała się jeszcze jedna myśl – po jaką cholerę robić laptopy 19′, ze sprzętem lepszym od niejednego komputera stacjonarnego, a pracujące na baterii 1-2h max? Jak dla mnie to już nie jest typowy laptop z definicji. Nie jest to przenośne, a bateria to raczej jako UPS służy, a nie jak typowy akumulator :) )

13 Responses to “Nieadekwatne zakupy”

  1. rozie April 21, 2009 at 7:57 pm #

    Najsensowniejsze (ekonomicznie) jest kupno dość słabego, ale rozwojowego sprzętu. Wariant „full wypas” zwykle jest mocno przepłacony, a za góra rok do kupienia za jakieś pół ceny. Tyle, że nie trzeba przy tym grzebać. ;-)

    Laptopy 19” (nie miało być 17”?) to nie tyle laptopy, co przenośne stacjonarki. I od stacjonarnych odpowiedników są o wiele bardziej przenośne. A sama różnica w mobilności (i zapewne możliwościach) laptop 19” -> laptop 15,4” jest podobna jak 15,4” -> netbook 9-10”.

  2. Borro April 21, 2009 at 7:57 pm #

    Co prawda to prawda, ale sprawa jest taka, że nie tylko tak to działa jeżeli chodzi o sprzęt elektroniczny/komputerowy ;) taj jest ze wszystkim, ciuchy, elektronika, muzyka, generalnie wsio :) Im więcej i lepiej tym … więcej i lepiej :)
    Z drugiej strony jednak … warto zauważyć jednak, iż, że, bo … czasami zapas mocy, majtek czy płytek może się przydać :-) Oczywiście uwzględniając to czy choćby w przyszłości wykorzystamy te niespożyte jeszcze materiały :)

  3. teamon April 21, 2009 at 7:57 pm #

    razie: z tym 19” to raczej nie pomyslka, sam widzialem niedawno w MM „laptopa” (A raczej desktopa z wbudowanym upsem i przyspawanym monitorem) 18,4” …

  4. rozie April 21, 2009 at 7:57 pm #

    Borro: Jest jedno ale. Ciuchy itp. spokojnie dadzą się używać za 3 czy 5 lat i pewnie będą nawet w podobnej cenie w sklepie (o ile będą; przyjmijmy analogi). Kupno elektroniki „na zapas” jest o tyle bez sensu, że ona tylko tanieje (modulo jakieś przestarzałe SDRAMy, które nadal kosztują majątek), ew. pojawiają sie analogi o znacznie większych możliwościach (vide rozmiary i ceny pendrive, pamięci, dysków czy SSD na przestrzeni np. ostatnich 3 lat).

  5. Borro April 21, 2009 at 7:57 pm #

    rozie: No niby tak. Ale zauważ, że jeżeli zamierzy się wziąć ot na np. grafikę 3d, i nie myśląc o zakupie desktopa to można się grubo przejechać, pod tym względem, że jeżeli na chwilę obecną kupimy słabszą maszynę (czyt. starszą technologicznie, bo tak to rozumuję) to nie będzie ona supportować wspomnianych przez Ciebie przykładowo, modułów RAM itp. w przyszłości więc rozbudowa może odpaść. Kupując teraz wydajną platformę, z przyszłością niejednokrotnie przewyższa swoimi zasobami nasze potrzeby, ale po 3-4 mesiącach nie narzekamy na brak tego, tamtego czy owego. Poniekąd idąc Twoim tropem możemy dojść do wniosku że w czekaniu „na odpowiedni moment” możemy całkiem przypadkowo offc. zejść. Oczywiście nie mówię o tym że należy kupować uber kompiutra, ale trochę na wyrost zawsze należy ;) IMO

  6. zdz April 21, 2009 at 7:57 pm #

    Kategoria tej wielkości laptopów nazywa się ,,desktop replacement’‘.

  7. radmen April 21, 2009 at 7:57 pm #

    zdz: dziękuję, nie wiedziałem, że tak się zwą :) Faktycznie mało miejsca biorą, ale i tak w tej sytuacji lepiej inwestować w stacjonarke. Rozie: 19’‘ laptopy maja inna wade odnosnie przenośności – są o wiele większe od takie 15”„ i wpakowanie do plecaka może stanowić nie lada wyzwanie :P

  8. Zal April 21, 2009 at 7:57 pm #

    @zdz: Uprzedziłeś mnie ;]

    @radmen: Każdy z nas ma inne potrzeby i pomimo tego, że często np. sprzęt komputerowy oceniamy z wykorzystaniem tych samych kategorii, to jednak przyporządkowujemy im inne wagi. Dla mnie nie ma sensu kupowania najnowszego sprzętu o ogromnych możliwościach. Ba! W przypadku laptopów często wybieram rozwiązania mniej wydajne i z mniejszymi możliwościami, ale tańsze i bardziej mobilne, lub o wyższej wytrzymałości (patrz netbook, lub Thinkpad). Ale ja to ja. Ja wiem, że wielu z nas ma w głębokim poważaniu kwestię lansu, szpanu, prestiżu, czy jak go tam zwał. Niemniej jednak dla wielu ludzi jest to jedna z ważniejszych kategorii. Pomijając to, że dla jeszcze innych liczy się np. jedynie wysoka cena („patrzcie! mam pieniądze!”). Tak, czy inaczej – wspomniany kumpel należy należy zapewne do kategorii „patrzcie! to cudo ma wszystko!”, albo usiłował sobie wytłumaczyć w ten sposób tak wysoką cenę sprzętu („hah! nie przepłaciła, będzie mogła oglądać za dwa lata filmy HD”).

    A koleżanka jest zadowolona? Pewnie liczyła na zakup PC-ta, którego nie będzie się trzeba wstydzić i będzie go można umieścić w dowolnym miejscu z racji miejsca, jakie zajmuje (ważne, że znacznie mniejszy od typowego PC-ta) oraz przyjaznego dla oka wyglądu :D

  9. radmen April 21, 2009 at 7:57 pm #

    Zal: Odnosnie kumpeli to nie wiem jak to jest dokładnie. Właśnie cośtakiego chciała, a sprzęt jej raczej nie interesował. Z tego co wiem, to koniecznie się upierała przy 17’‘ i to wszystko :) Co do kumpla to faktycznie lubi siępochwalić bajerkami. He, co ciekawe póki co nie korzysta (kumpela) z tego lapka. Nadal pracuje na starym, bo na nowym nie ma potrzebnego jej softu :) )

  10. Zal April 21, 2009 at 7:57 pm #

    @radmen: I wszystko jasne ;D Wygląda na to, że koleżanka chciała po prostu ładnego i zgrabnego PC-ta do komfortowej pracy w domu. Chyba, że jest kimś pracującym w branży IT – tylko w tym przypadku mogła myśleć inaczej ;p

    A co do softu – kumpel nie ma czasu dla swojej Lepszej Połowy? :D

  11. radmen April 21, 2009 at 7:57 pm #

    Zal, pewnie wybierała jak najbardziej praktycznie. A co do sfotu to nie wiem, nie wnikałem w szczegóły. Ja jej jedynie FF tam zainstalowałem, a jej facet wymagane kodeki video i na tym sięto chyba skończyło. Co do reszty to nie wiem :) )

  12. rozie April 21, 2009 at 7:57 pm #

    Borro: Nie chodzi mi właśnie o nierozwojowy sprzęt, a tylko o słaby. Kiedyś kupiłem Durona 700 ze 128 MB RAM i Riva TNT i dyskiem 20 GB. Teraz jest to (znaczy płyta i odbudowa została) Athlon XP, 512 MB RAM, Radeon 9200 i dysk 60 GB (i dałoby się jeszcze trochę z niego wycisnąć, ale rzadko już używam, więc nie ma sensu inwestować).

    OK, taki „dokładany” będzie wolniejszy od nowego (u mnie RAM to SDRAM), ale w momencie kupna takich podzespołów nie było na rynku (ew. wchodziły i kosztowały fortunę).

    Inna metoda to kupić sprzęt taki, który spokojnie wystarcza teraz i wymienić za 2-3 lata w całości (bonus w postaci gwarancji dochodzi).

    W zestarzenie się w ciągu 3-4 m-cy w sposób odczuwalny nie wierzę (modulo granie, ale tam są zapowiedzi wymagań sprzętowych dla niewydanych gier, poza tym, gry 3D to specyficzne zastosowanie…).

    W kupowanie na wyrost nie wierzę.

  13. Crash April 21, 2009 at 7:57 pm #

    „Lepiej mieć i nie potrzebować, niż nie mieć i potrzebować”, ot co.