Powrót laptopa

Po raz kolejny musiałem zapakować maszynkę do wielkiego pudła. Tym razem nie napisałem mazakiem numeru RMA, tylko wydrukowałem wielki napis z tymże numerem. Stary zamazałem coby się nie pomylili przypadkiem. Tak oto laptop wewnątrz opakowany w worek na śmieci wyruszył w podróż w swym wielkim pudle do serwisu.

Tym razem sprawcą zamieszania był dysk, który już otrzymał swoją karę. Padł śmiercią męczęńską do samego końca nie pozwalając na wydarcie jakże cennych danych. Jego nieszczęście, że i tak porobiłem sobie kopie na DVD (moje nieszczęście, że coś ich odczytać nie mogę).

Recydywista szybko wrócił. Technicy uzupełnili braki wstawiając nowy dysk, a stary pewnie dali ludziom w potrzebie (oby nie skumali się, że tam są jakieś dane). System ponownie postawiony. O dziwo instalacja Archa zaskoczyła mnie, bo była praktycznie bezbolesna.

Najgorsze co pozostało to poinstalowanie reszty softu i jego konfiguracja. Do tego dochodzi ATI zdrajca, którego sterownik FGLRX przestał wspierać moją kartę graficzną. Otwarty sterownik mile mnie zaskoczył bo działa. Prawie. Muszę niestety pogmatwać w xorg.conf (a tak fajnie było go nie mieć) i zmusić kartę do tego aby w końcu odpaliła efekty KDE. Wsparcie 3d już mam jeno KDE grymasi. Zmuszę go do działania…

Kończąc napomnę jedynie, że znowu muszę odnaleźć genialny motyw Oxygen dla GNOME (wtedy Firefox tak ładnie wygląda). Znów jakiś odwarzacz muzyczki trzeba zainstalować, znów te piekielne wtyczki do Firefoksa. Tyle roboty, a mi się nie chce. Pociesza mnie myśl, że takiego Windowsa wcale szybciej bym nie skonfigurował.

4 Responses to “Powrót laptopa”

  1. Majkel April 28, 2009 at 11:11 pm #

    „Kończąc napomnę jedynie, że znowu muszę odnaleźć genialny motyw Oxygen dla GNOME (wtedy Firefox tak ładnie wygląda). Znów jakiś odwarzacz muzyczki trzeba zainstalować, znów te piekielne wtyczki do Firefoksa.”

    …a wystarczył backup katalogu .mozilla i .themes…

    Co do odtwarzacza – to nie pamiętasz, jaki miałeś przed wymianą dysku? Przecie „pacman -S twój-ulubiony-odtwarzacz” i po sprawie… Polecam MPD + Ario, ewentualnie Sonata.

  2. radmen April 28, 2009 at 11:11 pm #

    Majkel: a jak miałem skopiować te katalogi skoro mi dysk padł? Skonfigurowanie nawet takiego mpd zabiera troszkę czasu. Dodaj kilka takich ‘troszkę’ i już trzeba spędzić masę czasu. Ja niekoniecznie mam na to czas.

  3. Radek April 28, 2009 at 11:11 pm #

    Ludzie dzielą się na tych, którzy robią backupy i na tych, którzy będą robić ;)

  4. radmen April 28, 2009 at 11:11 pm #

    Radek: mnie backup nie był koniecznie potrzebny. Wszystko co jest dla mnie ważne (czyt. muzyka) mam na płytach, reszta rzeczy nie jest mi specjalnie do szczęścia potrzebna