Dobro publiczne

Czy nie odnosicie wrażenia, że nie ma u nas czegoś takiego jak dobro publiczne? Co się gdzieś ruszę to widzę rozpieprzone przystanki autobusowe, zamalowane znaki drogowe i połamane ławki. Dlaczego ludzie nie rozumieją, że tak naprawdę to wszystko jest z ich kasy, a oni niszczą to co jest przeznaczone dla nich ?

Zastanawia mnie czy osoby, które dopuszczają się takich dewastacji identyfikują się z jakąś ideologią/partią? A może to są “rasowi” polacy? Jeśli tak, to po kiego niszczą to co, teoretycznie, jest ich?

Pewnie sporo wymagam, a moje dociekania są zbędne. Zapewne w większości wypadków to “dobro publiczne”, tudzież “własność publiczna” jest niszczona dla zwykłego szpanu. Szkoda tylko, że ludzie nie potrafią zrozumieć tego, że tak naprawdę niszczą rzeczy, za które w jakiś sposób również płacą..

13 Responses to “Dobro publiczne”

  1. pecet June 7, 2009 at 11:00 pm #

    Polska mentalność, polaków nie zmienisz, trzeba się do tego albo przyzwyczaić, albo wyjechać z kraju.

  2. radmen June 7, 2009 at 11:00 pm #

    no właśnie to mnie zastanawia. Cały czas mówi się, że polska mentalność. Ja też tak mówię. Zdaje się jednak, że to nie jest tak do końca, bo to chyba nie jest zjawisko tak powszechne tylko u nas..

  3. Bartini June 7, 2009 at 11:00 pm #

    @pecet: Ach ci chujowi polacy, przecież w innych krajach nikt nie kradnie, nie demoluje przystanków i nie łamie ławek.

    Na szczęście PO cudownie wszystkiemu zaradzi.

  4. Airborn June 7, 2009 at 11:00 pm #

    widzę, że niektórzy lubią wpieprzać politykę wszędzie gdzie się da, gdzie się nie da też…

    pecet ma niestety sporo racji moim zdaniem, mimo, że może chwilami wydaje mi się, że jest lepiej, to ogólny poziom społeczeństwa taki jak chociażby w Skandynawii to jeszcze bardzo daleka droga

  5. jam łasica June 7, 2009 at 11:00 pm #

    > to wszystko jest z ich kasy

    Skoro jest z ich kasy, to mają prawo to zniszczyć ;)
    Edit: zwłaszcza gdy ostatnio okazuje się, że wiele znaków drogowych jest zupełnie niepotrzebych

  6. Airborn June 7, 2009 at 11:00 pm #

    tylko pod warunkiem, że rozgraniczą co jest z ich kasy, a co z mojej

  7. remiq June 7, 2009 at 11:00 pm #

    Zamiast narzekać, weź się za te fotoradary, które są z Twojej kasy. ;-)

  8. Zal June 7, 2009 at 11:00 pm #

    Bo to jest moja dzielnia, jo! Mój teren i moje blokowisko.

    Nawet nie wiesz, jak mi żal dupę ściska, jak idąc Dolnym Wrzeszczem widzę pięknie odnowione kamieniczki (kupa kasy na to poszła) pomazane farbą. Cholera, żeby to przynajmniej jakąś wartość artystyczną miało. A to są po prostu jakieś nieudolne tagi.

    Mentalność? Tak, mentalność. Chociaż to nie tylko Polski dotyczy.

  9. sl3dziu June 7, 2009 at 11:00 pm #

    To nie jest typowo polska mentalność bo w wielu innych krajach jest podobnie. To kwestia wychowania, bo choćby posprzątanie wokół bloku/domu w którym mieszkają niektórym nie mieści się w głowach.

  10. flegmatyk June 7, 2009 at 11:00 pm #

    A ja muszę radośnie przyznać, że w ciągu ostatnich lat widzę poprawę tego stanu rzeczy. Place zabaw (które w moim mieście były z uporem maniaka stawiane jedne w miejsce innych, zniszczonych) trzymają się coraz dłużej w lepszym stanie, przystanki autobusowe również (choć jest jeden, zbierający dzieci na wioskę, który po prostu nie utrzyma się dłużej jak tydzień z całą szybą).

    Powoli staje się lepiej, tyle zauważyłem.

  11. Moarc June 7, 2009 at 11:00 pm #

    odnawianie kamienic ssie – dawna architektura+współczesne róże i seledyny :/

  12. flegmatyk June 7, 2009 at 11:00 pm #

    @Moarc, zawsze lepsze to, niż odpadający, poszarzały tynk :P Also u mnie ładnie na żółto malują, całkiem całkiem toto wygląda.

  13. Michał Górny June 7, 2009 at 11:00 pm #

    Z ich kasy czy nie — co ich to obchodzi? Na jednej chuligana przypadnie tylu uczciwych, że przypadająca na niego strata będzie znikoma. Tym bardziej, że zaraz sobie wmówi, że inni niszczą jego kosztem, więc dlaczego nie miałby tego robić i on.

    No i masz rację z tym szpanem. „Patrzcie, jestem taki odważny, bez mrugnięcia okiem niszczę wszystko, co stoi na mojej drodze!” Czy teraz cały ten niewidoczny gołym okiem dla niego koszt remontu będzie większy niż „korzyść” z pozycji w lokalnym rankingu?