Druga kraksa

Zaliczyłem dzisiaj drugą kraksę, w sumie równie nietypowo co pierwszą. Całość miała miejsce na parkingu, a dramatyzm był tak ogromny, że aż jestem zaskoczony ze skali zniszczeń :)

Jechała przede mną duża Toyota Land Cruiser. Kierowca chciał wjechać na krawężnik i pojechać dalej. Ja powolutku podjechałem za nim czekając aż wjedzie. Sęk w tym, że nie wjechał. Kierowcę odbiło i cofnęło przez co wpakował mi się na samochód. Żeby było zabawniej odległość między nami była raczej niewielka, ale jego samochód też za szybko nie jechał. Niestety skutecznie udało mu się wbić w lewe nadkole i mam teraz pokaźne wgniecenie.

Na szczęście z facetem łatwo się dogadałem. Spisaliśmy protokół, sprawca wziął winę na siebie. Byłem już załatwić kasę z ubezpieczenia, teraz wystarczy auto odstawić do warsztatu. Na szczęście poza wgnieceniem wszystko jest sprawne. Układ kierowniczy bez problemów, jedynie wcześniej koło na dziurach waliło w wgniecenie (już się tym zająłem). W sumie teraz mój samochód jest w pełni ochrzcony :)

Ps. W sumie to powienienem się mocno wkurzyć. Jakoś tak się nie czuję. Chyba ze względu na to, że sprawca był całkiem w porządku, a cała sytuacja była raczej komiczna niż poważna :P

9 Responses to “Druga kraksa”

  1. anoriell July 31, 2009 at 9:35 pm #

    odległości na parkingu są bardzo złudne…

  2. radmen July 31, 2009 at 9:35 pm #

    Anoriell: pół biedy odległość. Prędkość w tej sytuacji również. Koleś praktycznie się toczył tym samochodem jak wjechał. Masa pewnie też miała kluczowe znaczenie. W sumie miałem tą fizykę, ale nie chce mi się łączyć do kupy tych mistycznych teorii :)

  3. anoriell July 31, 2009 at 9:35 pm #

    Ja tak z doświadczenia. Po kilku stłuczkach, otarciach i spotkaniach z paniami w tipsach wolę szacowaną odległość zaniżyć i na wszelki wypadek zaparkowac dalej od wejścia, ale za to na większej przestrzeni ;)

  4. Virgo Erns July 31, 2009 at 9:35 pm #

    Szczęście, że tamten był w porządku. Podziwiam za odwagę nie zawołania policji.

  5. radmen July 31, 2009 at 9:35 pm #

    Virgo: nie było sensu dzwonić po nich, zwłaszcza, że koleś nie robił żadnych problemów :)

  6. heliar July 31, 2009 at 9:35 pm #

    Radmen jak ja bym jeździł Land Cruise’em, te kilka stówek z ubezpieczenia na blache i malunek obeszło by mnie daleko tak samo;)

  7. radmen July 31, 2009 at 9:35 pm #

    Heliar: oj troszke przyznali mi. Ogólnie postanowiłem wymienić uszkodzony zderzak (błotnik/nadkole?) i polakierować to.

  8. blog radmena July 31, 2009 at 9:35 pm #

    Odszkodowanie i co teraz ?

    Mam do Was takie pytanie natury technicznej – jak się ma sprawa z otrzymanymi pieniędzmi z odszkodowania ? Jak zapewne niektórzy pamiętają zdarzyło mi się ochrzcić samochód. Wg wyceny należy mi się X zł z VAT i Y zł bez VAT (kwota X jes[...]

  9. heliar July 31, 2009 at 9:35 pm #

    Wymiana, części, malowanie każdego elementu – pewnie z 1k zł dostałeś, ja za dwie/trzy ryski na zderzaku dostałem 370zł – zderzak sprzedałem zarysowany razem z samochodem, a pieniądze poszły na weekend;)