Miniblog: Polskie makaronizmy

Uwielbiamy garściami zaciągać słowa z zachodu. To wygląda tak jakby nasz język był na tyle prymitywny, że nie ma odpowiednich określeń, lub jest na tyle not cool, że lepiej wtrącać cudze wyrażenia.

Ostatnie słowo hit, do bólu używane – celebryta. Jak na moje brzmi zupełnie po chuju, a na dodatek nie wnosi zupełnie nic nowego do naszego słownictwa. Jeszcze trochę i zaczerpniemy do języka takie słowa jak ałsome, grejt, terifik.

Cholera! Wiem, że język się rozwija, ale dlaczego musimy ciągle robić kopie wszystkiego co zachodnie? Nie stać nas na narodową pomysłowość? A może łatwiej jest przepchnąć do użytku słowa przyjęte w innych krajach?

24 Responses to “Miniblog: Polskie makaronizmy”

  1. RioT December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Awesome Notka ;D
    Nie no wiesz – celebryta, cóż, trudno jakoś wymyślić chyba polski odpowiednik. A co do reszty, swojskie świetnie mi najlepiej pasuje.

  2. woocash December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Celebryta, kontent, iwent, sczekować, serczować itd – masakra

  3. radmen December 27, 2009 at 11:08 pm #

    @RioT: jak dla mnie, wystarczająco dobrym, polskim odpowiednikiem słowa celebrity jest po prostu gwiazda.

  4. Paolo December 27, 2009 at 11:08 pm #

    radmen można to także zastąpić innym synonimem – np. Ibisz ;P

  5. matekm December 27, 2009 at 11:08 pm #

    gwiazda to osoba “znana i podziwiana” jak podaje sjp i zdecydowanie NIE oznacza tej samej osoby co celebryta (który zresztą oznacza osobę często pojawiającą się w mediach. Google podaje, że celebryta to “ktoś znany z tego, że jest znany”.

  6. Zergall December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Spotkałem się też z akuracją. Koniec jest bliski…

  7. Grzegorz December 27, 2009 at 11:08 pm #

    dlaczego musimy ciągle robić kopie wszystkiego co zachodnie

    Pewnie dlatego, że znacznie ciężej robi się kopie z chińskiego czy koreańskiego.

  8. Evanrinya December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Kawaii wpis.

  9. Paweł Ciupak December 27, 2009 at 11:08 pm #

    gwiazda to osoba “znana i podziwiana” jak podaje sjp i zdecydowanie NIE oznacza tej samej osoby co celebryta (który zresztą oznacza osobę często pojawiającą się w mediach. Google podaje, że celebryta to “ktoś znany z tego, że jest znany”.

    Łojezu, to wtedy można użyć pejoratywnego zdrobnienia „gwiazdka” i po kłopocie.

    Pewnie dlatego, że znacznie ciężej robi się kopie z chińskiego czy koreańskiego.

    E tam, dało się skopiować wprost z chińskiego „żeńszeń” (zamiast jakiegoś „ginsenga” jak w innych językach), pewnie dałoby się i inne ;p.

  10. Zergall December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Jest też “to se ne vrati”, które podobno tak naprawdę znaczy “to się nie opłaca”. Jesteśmy dziwnym narodem. ;]

  11. sebcioz December 27, 2009 at 11:08 pm #

    A co to za “disclaimer” pod komentarzami? ;) Równie dobrze, można było użyć np. “zrzeczenie się”.

  12. radmen December 27, 2009 at 11:08 pm #

    @sebcioz: w sumie to masz rację :) Kiedyś to kopiowałem i tak zostało.
    Swoją drogą, wolę chyba wrzucać słowo z innego języka w jego pierwotnej wersji, niż tej spolszczonej (o ile istnieje).

  13. chester December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Jak to robimy tylko kopie zachodu? Mamy przecież własne neologizmy, które jeszcze do niedawna były całkiem niszowe: nara, wporzo, etc…
    A jeszcze jedno – jest szansa, że niedługo zachód weźmie coś od nas – wszak większość Brytyjczyków zna już nasze “kurwy” i “chuje”, niedługo pewnie zastąpią ich “fuck” i inne, żeby się dostosować.

  14. Michał _kUtek_ Kuciński December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Ja się bardzo cieszę z takiego obrotu sprawy.
    Mogliby kurwa zrobić jeden język ogólnoświatowy (like angielski), który byłby wymagany wszędzie, a narodowy zszedłby na drugi plan.
    Byłoby o wiele łatwiej żyć, mnóstwo (jeżeli nie w chuj) dodatkowych miejsc pracy na całym świecie, wszystkie zasoby internetu zrozumiałe dla nas. Ech, miodzio.

    Ale nie, bo narodowość jest najważniejsza i takie tam. Może kiedyś ludzie zmądrzeją. :F

  15. radmen December 27, 2009 at 11:08 pm #

    @kUtek: IMHO ciężko jest zrezygnować z dziedzictwa kulturowego. Do tego dochodziłyby kłótnie o to jaki język miałby byc tym “głównym”.
    Niby esperanto miało do tego celu służyć, jednak nie stał się jakoś popularny..

  16. Michał _kUtek_ Kuciński December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Dziedzictwo kulturowe? WHAT? Takie pierdoły wciskają na lekcjach historii czy WOS-u, gdyż dawno dawno temu tego typu rzeczy były istotne. W dzisiejszych czasach? Eeeee…
    Sorry, ale mam w dupie tradycje, szacunek do ojczyzny czy jakieś dziedzictwo kulturowe. Żyjemy w czasach, kiedy komputery oraz Internet zapanowały nad naszym życiem. Dzięki temu mamy możliwości zdalnej pracy za granicą (ale nie mogę, bo nie będę się uczył np. holenderskiego czy hiszpańskiego) oraz dostęp do setek milionów interesujących artykułów. Po chińsku, niemiecku, japońsku czy angielsku. Mogę dobrać się tylko i wyłącznie do artykułów spisanych w dwóch językach: polskim oraz angielskim. A gdyby nie było tych pieprzonych przeróżnych języków, to podejrzewam, że w Google znalazłbym odpowiedzi na naprawdę wszystkie pytania. ;-)

    A jaki język? Angielski i tak jest używany i wymagany praktycznie wszędzie. Skoro jest taki uniwersalny no i popularny wlasnie, to jestem za nim. Ale politycy i inne mądre głowy zaczną się zastanawiać nad takim pomysłem gdzieś za jakieś 200lat.

  17. radmen December 27, 2009 at 11:08 pm #

    kUtek: cieszę się, że masz Internet i w ogóle. W zasadzie masz rację co do jednego, tam nie uświadczysz jako takiej kultury. Co do dziedzictwa, trzeba je pielęgnować, bo bez tego pozostaniemy bez jakiejkolwiek tożsamości. Jest to jakaś namacalna spuścizna po naszych przodkach. Co do danych pozostawionych w Sieci to nie uważam, że kiedykolwiek będą tak namacalne i miały jakąkolwiek wartość.

    Globalna unifikacja wyjdzie nam jedynie na szkodę, brak zróżnicowania szkodzi, a nie pomaga.

  18. Michał _kUtek_ Kuciński December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Ależ cieszę się niezmiernie, że mogę sobie teraz dyskutować z człowiekiem, którego prawdopodobnie bym nigdy nie poznał.

    I można też wypracować pewien kompromis – mamy i tak już dwujęzyczne szkoły, a nawet przedszkola. Skoro angielski jest wbijany do głowy dzieciom, które mają po 6 czy tam 7 lat, to czy nie może być na trochę wyższym poziomie (znam człowieka, ktory uczy się ang ponad 10 lat i ledwo potrafi się przedstawić)? Dalej – uczynimy angielski językiem uniwersalnym na całym świecie, gdyż jest on i tak najbardziej popularny…wszędzie? Zdając sobie sprawę z tego, że doskonale władamy zarówno j. polskim jak i angielskim – publikując artykuły w Internecie będą one w 99% po angielsku. Dlaczego? Bo dotrą do zdecydowanie szerszego grona odbiorców z caaałego świata (zakładając, że na świecie szkoły również bardziej starałby się wbić dzieciakom już angielski do głów). J. polski zaś byłby używany na co dzień w urzędach czy na ulicach.
    Trochę trudno mi sklecić spójne zdania, bo właśnie zrobiłem porządek i przemeblowanie, więc zdechły jestem, ale mam nadzieję, że chociaż trochę wiadomo o co mi chodzi. ;-)

  19. radmen December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Zgadzam się co do poziomu języka. W zasadzie dobrze by było aby uczeń miał przez cały okres szkolny przynajmniej jeden stały język obcy. Spotykałem się z sytuacjami, gdzie cały gimnazjum ludzie mieli niemiecki (nie mogli nawet zdecydować czy chcą), natomiast w LO nie było niemieckiego a angielski…
    W dzisiejszych czasach znajomość przynajmniej jednego języka obcego jest po prostu obowiązkiem :)

    Ależ cieszę się niezmiernie, że mogę sobie teraz dyskutować z człowiekiem, którego prawdopodobnie bym nigdy nie poznał.
    To jest magia internetu :) Nie za bardzo to się ma odnośnie tej dyskusji o dziedzictwie :P

  20. severson December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Istnieje polski odpowiednik?
    Jeśli tak: jaki?
    Jeśli nie: jak go stworzyć? Neologizm? Zapożyczenie?
    Czy w przypadku innych zapożyczeń masz podobne zdanie, czy tylko odnośnie nowych masz fobie?

  21. Paweł Ciupak December 27, 2009 at 11:08 pm #

    Mogliby kurwa zrobić jeden język ogólnoświatowy (like angielski), który byłby wymagany wszędzie, a narodowy zszedłby na drugi plan.

    Wielu próbowało, nikomu się nie udało. Tyle.

  22. Piotr Pyclik December 27, 2009 at 11:08 pm #

    “Mogliby kurwa zrobić jeden język ogólnoświatowy (like angielski), który byłby wymagany wszędzie, a narodowy zszedłby na drugi plan.”

    KTO mógłby zrobić? Masz na myśli jakiś mityczny rząd ogólnoświatowy? O czymś nie wiem?

  23. Michał _kUtek_ Kuciński December 27, 2009 at 11:08 pm #

    No te wszystkie unie sreuropejskie i inne tego typu zgromadzenia osłów i świń.