Po świętach

Dzień 24 grudnia rozpocząłem od stwierdzenia, że kaca mam. Co gorsza musiałem zebrać się i w przeciągu kilku godzin dojechać do domu, aby pomóc w przygotowaniach do Wigilii. Intensywna wiara w rychłe wytrzeźwienie przyniosła rezultaty i tak po jakiś trzech godzinach czułem się wyjątkowo dobrze. Podejrzewam, że kac był rezultatem mieszania trunków, a nie całonocnego picia. Owe mieszanie trwało zaledwie do godziny 22, także stawiam na to, że mój żołądek nie wywiązał się ze swoich obowiązków.

Reszta dnia była zupełnie nijaka. Pół dnia zawoziłem jakieś rzeczy, później zabrałem się za mycie samochodu, aż tu nagle wybiła godzina kolacji. Tym razem kolacja wyjątkowo skromna, choć takie lubię najbardziej.

Dzień 25 grudnia z powodzeniem można wyłączyć ze świątecznej tradycji. Tego dnia zostałem ojcem chrzestnym mojego siostrzeńca, natomiast reszta dnia to była “uczta” z okazji tego chrztu.
Muszę przyznać, że sam chrzest był dość zabawny. Część kościelna wydawała mi się bardzo chaotyczna, nie mówiąc o tym, że w zasadzie nikt nie wiedział co ma robić :) Mimo poważnej roli nie czułem się specjalnie zestresowany, co w sumie i dobrze. Po co się niepotrzebnie denerwować.

A co z resztą świąt? W zasadzie to było wielkie jeżdżenie po rodzinach, odkrywanie nowych przestrzeni w żołądku oraz mało ciekawe rozmowy.

Z przykrością muszę stwierdzić, że nawał pracy w dzień Wigilii, oraz późniejsze wędrowanie po rodzinach skutecznie zabiło świątecznego ducha. Może nawet nie tyle co zabiło, ale sprawiło, że nie zdążyłem poczuć magii Świąt. A szkoda, zawsze ją lubiłem.

One Response to “Po świętach”

  1. Heliar December 27, 2009 at 8:49 pm #

    Ooo, siostrę masz – ja też^^ Jestem także ojcem chrzestnym Jej… córki, także nie wszystkie zależności spełnione;) Szczęśliwego Nowego Roku:)