Moje podsumowanie roku 2009

Podobnie jak rok temu (no, prawie :) spisuję na łamach tego tutaj wpisu moje podsumowanie roku 2009. Tym razem piszę nieco szybciej, bo po prostu chcę mieć to z głowy.

Czy w ogóle warto robić takie podsumowania? Myślę, że tak. Lepiej zapamiętuję fakty z przeszłości. Poza tym potrafię ogarnąć to co się wydarzyło, jakoś to przeanalizować i podsumować. Wnioski czasami są przydatne w odniesieniu do postanowień na przyszłość.


Co się działo w poszczególnych miesiącach?

Styczeń

Widzę, że nie byłem specjalnie aktywny w tym miesiącu. Inaczej. Byłem, choć co do jakości notek widzę, że nie działo się nic ciekawego. Ot, zwykłe narzekania, głównie te polityczne.

Warto wspomnieć o jednej rzeczy, czysto zawodowej – start naszej aplikacji do prototypowaniaJustProto.

Luty

W zasadzie to jest początek emo-formowania moich włosów (czyt. zaczynają robić się długie). Miałem również swoje wkurwy, tym razem nie polityczne. Do tego małe załamania, nie mogło się bez nich obejść.

Luty wydaje się być miesiącem odkryć i nauki, niekoniecznie związanej ze studiami.

Marzec

Ha, alem się w tym miesiącu rozpisał! Jest praktycznie wszystko. Pożegnanie Blipa, prawie definitywne – po jakimś czasie dałem szansę serwisowy Identi.ca. W końcu uformował się wielki plan – kupno własnego automobilu – efekt końcowy tego planu to kupno samochodu nie wymienionego na liście (o czym później w podsumowaniu). Zaraz po planach przyszła kolej na pierwsze zwątpienia. O dziwo w formie sennej, ale i tak się liczą.

Sny miałem dziwne. Pomijając samochód zdarzyło mi się widywać Kaczyńskiego, być premierem oraz świadkiem zamachu w Moskwie, na dodatek całość w jednym pakiecie!

Ogólnie to marzec mogę nazwać miesiącem spod znaku filozofa. Myślało się sporo. Trochę o instytucji, w której z definicji się myśli. Trochę o ambitnych marzeniach (wójtowaniu, smokach i takich tam). Nawet przyszło mi myśleć o Kościele i jego pomiotach. Część mych genialnych myśli chciałem przekazać szerszej publice. Niestety poza blogowaniem moja umiejętność formowania myśli jest raczej słaba, co z resztą okazało się dość szybko.

Z rzeczy miłych – ktoś uznał mnie za swój autorytet. Nadal w to nie potrafię uwierzyć, ponieważ wydaje mi się to nie możliwe, aby moja osoba była odpowiednia do piastowania takiej funkcji.

Kwiecień

Tak teoretycznie byłem bogaty. Owe bogactwo zawdzięczałem posiadaniu telefonu, który niszczył świat. Szkoda tylko, że nie mogłem uzyskać podobnej kwoty za kolejny defekt (czyt. usterkę) w moim laptopie. Tego musiałem odesłać, aby ponownie się przekonać, że serwis Asusa jest sprawny.

Coś jeszcze? A tak, odkrycie Żywiołaka, oraz małe przemyślenie odnośnie zakupów. Poza tym najwyraźniej nic ciekawego się nie działo.

Maj

Przyrost emo włosów zauważalny. Wraz z nim lecą dalsze przemyślenia związane z ambitnym planem zakupu samochodu. Gdzieś pomiędzy przetoczyła się walka o wspólne zamieszkanie. Szkoda, że była to przegrana walka, za jakiś czas będzie pewnie rewanż.

Widać, że w maju się odchamiłem troszkę. Jak zwykle sporo w kinie. Oraz, co ciekawe, w teatrze. Wygląda na to, że również miałem okazję wyjść do ludzi – InfoShare było dobrą okazją do tego.

Miałem swe przemyślenia dorosłe, oraz te z drugiego bieguna.

Czerwiec

Nudy. No prawie. Znowu szlifuję swój angielski. Oraz śnię o rzeczach wyjątkowo złych.

Bardzo ambitny plan zakupu samochodu jest praktycznie na ukończeniu. Pozostała jazda próbna, oraz formalności.

Lipiec

Tym razem zacznę zawodowo – wypuściliśmy kolejny duży serwis. Wraz z dużą ilością pracy przyszło troszkę przemyśleń, związanych z pracą w ogóle.

Ambitny plan został ukończony. Samochód zakupiony, wzięliśmy ten, nad którym się w ogóle nie zastawialiśmy. Warto było, nie żałuję wydanych pieniędzy.

Dziwnym trafem już pod koniec miesiąca postanowiłem sobie uszkodzić nowy samochód. Ot tak, aby mieć pogląd na to jak może wyglądać takie wgniecenie.

Ach, umarł Jacko. Może to z jego powodu naszły mnie sny związane z dziećmi?

Sierpień

W zasadzie to sierpień przejawia się wylewem kolejnych luźnych przemyśleń. Raczej brak konkretów związanych z mą osobą.

Wrzesień

Jestem zajebisty! Przynajmniej tak podpowiadała mi podświadomość. Być może atak został wywołany nagłym brakiem skromności, cholera wie.

Przyśniły mi się martwe zwierzęta domowe, być może z ich powodu zacząłem zgłębiać rozterki życiowe miłośnika muzyki pop, który był wokalistą w kapeli black metalowej.

Dokonałem męskiej decyzji – zlikwidowałem konto na naszej klasie. Przeżycie traumatyczne, lecz i tak nieporównywalne z poziomem idiotyzmu, który się szerzył na tamtejszych wirtualnych przestrzeniach.

Październik

Poznałem niesamowitych ludzi. Od tamtego momentu gdzieś kiełkuje mi myśl aby postąpić podobnie jak oni. Być może uda mi się zrealizować “mega ambitny plan“.

Zastanawiałem się nad tym jaki ślad pozostawiłem w Sieci. Nie dowiedziałem się za wiele. Jedynie później doszły mnie słuchy, że skrawek mnie został wykorzystany przez kogoś innego.

Naszły mnie pomysły aby po prostu zabijać ludzi. No może nie wszystkich, tylko większość – idiotów. Wydaje się, że nie tylko mi przychodzą pomysły na coś takiego. Wprawdzie to tylko teoria spiskowa, ale i tak ją wygłoszę – matka natura chciała zdmuchnąć pomorze.

Umknęła mi jeszcze jedna ważna rzecz – mam 7+7+7 latek. Czuję się jak ten młody bóg.

Listopad

Stare zabawki okazują się momentami lepsze niż ich nowe, droższe, odpowiedniki. Po przeczytaniu tysiąca stron na Sony Clie jestem gotów na zwielokrotnienie tego wyniku.

Szkoda, że nie uda mi się w podobny sposób zwielokrotnić środków w Lukas Banku. Pożegnanie nie było bolesne. Jakże mogło być inaczej skoro znajomość była bardzo słaba?

Grudzień

Koniec świąt! Koniec roku, koniec wszystkiego! Zakończenie roku było nieco podobne do zakończenia świąt. Poza tym ciężko wspominać o czymś konkretnym – konkretów zabrakło w grudniu.

Podsumowanie ogólne, tematyczne

Osobiście

Zacieśniłem relacje pomiędzy ludźmi z pracy. Poznaliśmy się lepiej, poimprezowaliśmy również. To drugie jest jednym z moich małych zwycięstw – przełamałem się i potrafię wyjść na jakąś imprezę. Póki co nadal jedynie w gronie znajomych. Możliwe, że w przyszłości to ulegnie zmianie. Kolejna ciekawa rzecz, którą dokonałem – wziąłem udział w karaoke! Wprawdzie to nie jest takie typowe karaoke, a jego pochodna – Sing Start. Mimo to jestem dumny z siebie. Śpiewać to może i nie potrafię, ale się staram :)

Żałuję nieco utraty kontaktu z moją bliską przyjaciółką. Żałuję, że stało się to z powodu pieniędzy. Żałuję bardziej, z tego powodu, że wcale się tak stać nie musiało. W zasadzie to nie ja zerwałem ten kontakt.

Byłem zawalony dosłownie wszystkim. Rodzina, praca, studia (niekoniecznie w tej kolejności) sprawiły, że zabrakło mi czasu na swoje rzeczy. Coś chciałem powtykać na siłę. Odbiło się to raczej na ogólną niekorzyść. Ponownie zastanawiam się czy nie zrezygnować z czegoś, w celu odzyskania odrobiny czasu dla siebie.

Zawodowo

Myślę, że to był udany rok. Patrząc po tym co pisałem, jakość mojego kodu wzrosła. Zmieniło się nieco myślenie, oraz sposoby na rozwiązanie problemów. Spory wpływ na mój rozwój miały kursy, w których brałem udział. Może nie były stricte powiązane z tym co robię, ale uważam, że warto było w nich uczestniczyć.

Wypuściliśmy sporo dużych projektów. W niektórych z nich brałem udział. Jestem dumny z moich osiągnięć, choć w czasie pisania poszczególnych aplikacji nie miałem tego przeświadczenia. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie jakie to kobyły się stworzyło.

Filmowo

Było sporo zawodów, głównie tych filmowych. Wiele tytułów okazało się być fajnych jedynie od strony reklamy. Znalazły się perełki, których obejrzenia nie żałuję.

Do filmowych porażek (spis na podstawie tego co na blogu spisałem) mogę zaliczyć:

Z filmów, na których się nie zawiodłem warto wspomnieć o:

Szkoda, że nie pisałem o pozostałych filmach. Wiem, że było ich więcej, ale nie potrafię sobie przypomnieć tytułów.

Muzycznie

Nie zawiodłem się na kolejnych krążkach zespołów, które mają już stałe miejsce na mojej liście. Z ciekawych odkryć mogę wspomnieć o Skunk Anansie, Gossip, Shpongle, Amon Amarth. Szczególne miejsce wśród moich nowości zajmuje zespół Blind Guardian. Jestem pod wrażeniem sposobu grania, wybranej tematyki, oraz ogólnego wykonania kawałków.

Blogowo

Ograniczyłem pisanie notek. Częściowo z braku czasu, częściowo z innych powodów. Uznałem, że moje notki powinny być nieco bogatsze w treść. Starałem się wprowadzać bogatsze słownictwo. Niestety z tego powodu czasami wychodziły notki-potworki. Tematyka pozostała ogólna. Nie zamierzam tego zmieniać, także pewnie jeszcze nie raz pojawi się cała masa bzdurnych wpisów.

Zmieniłem szablon, znowu. Nadal jest niedopracowany, choć łatwiej jest wprowadzać poprawki. Tym razem postaram się utrzymać go w tej postaci, jedynie poszczególne elementy ulegną zmianie.

Wg statystyk było raczej średnio. Łącznie zliczono 78 680 odwiedzin. Średni spędzony czas jest raczej kiepski – 47 sek. Zużyty transfer ~ 23.84549 GB.

Na koniec

Wyszedł wpis kolos. Jak zwykle, tym co dotarli do końca gratuluję. Nie wiem czy starczyłoby mi wytrwałości na przeczytanie czegoś tak wielkiego.

3 Responses to “Moje podsumowanie roku 2009”

  1. Heliar January 3, 2010 at 11:04 pm #

    Nie chodzi odnośni “Jestem autorytetem”.

  2. radmen January 3, 2010 at 11:04 pm #

    Heliar: możliwe, że jest na wyższych poziomach (czyt. masz brak dostępu :P ). Nie chce mi się sprawdzać :)

  3. Heliar January 3, 2010 at 11:04 pm #

    Aha, ałłaaa ;)