Usability fail w życiu

Zawsze wydawało mi się, że pojęcie usability jest tworem czysto wirtualnym – wykorzystywanym jedynie na potrzeby projektowania aplikacji. Ostatnio doszedłem do wniosku, że przydałoby się aby część firm (np takich co projektują kasowniki, meble, etc) podszkoliła się w tej dziedzinie.

Z pewnym rozbawieniem przyglądam się jak w Gdynie ludzie mają problem z obsługą parkometru. Okazuje się, że obrotowa gałka sprawia tyle kłopotów, że ludzie po prostu nie płacą. I jaki tutaj zysk ma miasto?

Podobnie wkurzam się teraz na biurko, przy którym mam nieprzyjemność siedzieć. Jego konstrukcja skutecznie blokuje moje nogi, przez co nie mogę ani przysunąć się do monitora, ani “wyłożyć się”.

Gdyby ktoś odrobinę się zastanowił to user experience byłoby lepsze, a zadowolenie (oraz korzyści) z produktu większe. W sumie to smutne. Produkt, choć masowy, mógłby być skonstruowany bardziej pod użytkownika, a nie producenta. Fakt, czasami to sprawia trudności, ale zyski mogą być spore. W końcu czyż nie ma lepszej reklamy niż zadowolony klient?

5 Responses to “Usability fail w życiu”

  1. zx January 4, 2010 at 10:02 pm #

    A powiedz takim producentom czy innym projektantom, że potrzebują kogoś od ue to cię wyśmieją.

  2. radmen January 4, 2010 at 10:02 pm #

    @zx: pewnie masz rację. Jak zwykle, trzeba być wytrwałym. Może jakiś uparty osioł osiągnie to co chce :)

  3. ID+ January 4, 2010 at 10:02 pm #

    Zanim nastała era usability byli (i nadal są) ludzie z zawodu ergonomistami. I oni powinni takie babole na etapie projektu powinni wylapać i poprawić.

    Ale trzeba przyznać, że oni w większości raczej pracują w przemyśle samochodowym / maszynowym.

  4. egzemplarz January 4, 2010 at 10:02 pm #

    Dlatego właśnie w pewnym sensie prościej być artystą niż projektantem i nie powinno się nieprzygotowanych artystów dopuszczać do designu i projektowania rzeczy użytkowych.

  5. Minstrel January 4, 2010 at 10:02 pm #

    Zdaje mi się, że te pojęcia dawno już funkcjonują w języku projektantów, ale pod innymi nazwami. Jako językowiec najchętniej bym je wyszukał i nimi zastąpił “user experience” i inne anglizmy, ale to moje prywatne zboczenie. xD