Miniblog: Ironia

W dzień grania WOŚP wybraliśmy się do kina. Przy wejściu stali dwaj żebracy, których mijały setki ludzi z czerwonym serduchem. Szanowni dobroczyńcy nawet nie spojrzeli na dwóch żebrzących.

Trochę dołujący obrazek. Człowiek ma moralność selektywną. Jednym pomoże innych zupełnie oleje.

Ja również olałem tych dwoje. W zasadzie mam pewne wyrzuty co do tego, bo mogłem się po prostu spytać czy chcą coś zjeść. Są postępy w byciu miastowym..

23 Responses to “Miniblog: Ironia”

  1. sznik January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Ja nie daję żebrakom.
    Z kilku powodów. Nie tylko z obserwacji własnych…
    I nie mam z tego powodu żadnego kaca moralnego, wierz mi.

  2. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Ja ostatnio zacząłem się ich pytać czy zgodzą się na to abym poszedł im to kupić. Jeśli się zgodzą, a mam czas to wolę iść i kupić im cokolwiek niż przekazywać pieniądze.

  3. sznik January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Znając życie (aczkolwiek nie chcę pochopnie osądzać) przestaniesz nawet pytać, gdy zobaczysz jak „za rogiem” ktoś wyrzuca to co kupiłeś… Bo kasa miała iść na co innego, ale głupio było powiedzieć „nie”…

  4. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    W większości wypadków jest tak, że nie chcą abym poszedł im kupować. Albo kasa, albo jedzenie. Skoro wolą to pierwsze to na mnie nie mają co liczyć.

  5. sznik January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Ja w drodze do/z pracy najczęściej spotykam tych „siemanko szefie”-owych, którzy potrzebują na winko ew. na automaty po drugiej stronie skrzyżowania…
    Plus mafia cyganek w tramwajach. Ale to już inna para kaloszy.

  6. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Cyganom nie dam nic. Nie ufam tej bandzie, która wykorzystuje własne dzieci do zarabiania pieniędzy.
    Co do tych od wina – jak jestem w humorze to czasami dam. Nie powinienem, ale mam czasami takie widzimisie.

  7. Wikiyu January 22, 2010 at 8:46 pm #

    W ogolniaku z ewidentnie nudzilo sie mi i kumplowi i obserwowalismy kilku zebrakow w przejsciu podziemnym kolo Galerii Lodzkiej [centrum handlowe w centrum Lodzi]. Powiem jedno – nie dam zadnemu ani zlotowki. Przez dwie godziny [cieplo bylo to i nam sie nie spieszylo] kazdy z nich zgarnal przynajmniej 5 dych. Powiem wiecej – byli tak bezczelni ze co dwadziescia minut zmieniali miejsca, tj zamieniali sie stanowiskami. Bo tu lepiej idzie a tam gorzej…
    Sory ale nie znam duzo osob z taka stawka godzinowa…

  8. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Wiadomym jest, że są tacy którzy wykorzystują naiwność innych. Mnie się wydaje, że to idzie wyczuć. Rutyniarze po prostu są wyczuwalni zdaleka. Natomiast gdy ktoś rzeczywiście czegoś potrzebuje to zachowuje się odrobinę inaczej.

  9. Pustelnik January 22, 2010 at 8:46 pm #

    To nie jest selektywna moralność, po prostu za żebry nie należy się nic. No, może po za kopem w dupę.
    I żadnych wyrzutów sumienia.

  10. Bartini January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Widzę radmen, że nie wyszło ci publiczne narzekanie na “znieczulicę” ;)

  11. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    @Bartini: tak, “znieczulica” jest najlepszym słowem na to. W zasadzie wielu brakuje też czegoś takiego jak “empatia”. Pewnie stąd tak skrajne opinie.

    Fakt, nie należę do tych co dają wszystkim pieniądze. Mimo to nie chcę być obojętny na potrzeby innych. Człowiek żyjący w swoim egocentrycznym świecie jest po prostu nikim.

  12. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    @Bartini: a dlaczego nie wyszło? Bo wszyscy mają to w dupie?

  13. Bartini January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Tylko widzisz, nie ruszyłeś kwestii pomagania innym jako ogółu, tylko dawania kasy żebrakom. Przedmówcy już jasno powiedzieli dlaczego dawanie kasy żebrakom się nie kwalifikuje pod faktycznie pomaganie.

    Czym innym jest reakcja na faktyczny problem, a czym innym jest totalnie olewcze podejście do naciągaczy. Jak dla mnie baba siedząca na mrozie na chodniku z dzieckiem zasługuje conajwyżej na pozbawienie praw rodzicielskich i karę więzienia, a nie na moje drobniaki.

  14. Pustelnik January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Wychodzi na to, że jestem nikim. Mało mnie obchodzą potrzeby ludzi nie będących moją rodziną, moimi przyjaciółmi, moimi znajomymi. Potrzeby klęczących na chodnikach żebraków nie obchodzą mnie w najmniejszym stopniu.

  15. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    @Bartini: masz rację. Powiem tak głupawo “naciągaczom mówię nie”. Jest to patologia. W sumie na to też nikt nie reaguje, nie zgłasza sprawy do odpowiednich służb.
    Powtórzę się. Pieniędzy nie daję. Natomiast jeśli chcą jeść i zgodzą się abym kupił to jedzenie to spoko. Wiem z doświadczenia, że po prostu odmawiają gdy chodzi im o pieniądze.

    @Pustelnik: jestem łatwowiernym człowiekiem. Wiem, że to mnie zgubi, ale wierzę w to, że ludziom w miarę możliwości trzeba pomagać. Nigdy nie wiesz kiedy Ty będziesz potrzebować tej pomocy. Ja się przekonałem, że bywa tak, że obcy pomoże lepiej niż ktoś z rodziny, lub otoczenia.
    Z drugiej strony to jest zrozumiałe. Ciężko przejmować się losem każdej osoby którą się mija. Może w mojej sytuacji mam takie myślenie głównie z tego, żę wychowałem się na wsi. Tam ludzie trochę inaczej współżyją ze sobą.

  16. Bartini January 22, 2010 at 8:46 pm #

    @radmen: A ja już raz dałem jedzenie i po chwili widziałem je w śmietniku. Poza tym temat “pokrzywdzonych przez los” był omawiany przez questa – http://ooblog.pl/2008/12/26/odmienic-czyjesc-zycie-czesc-pierwsza/

  17. Dandys January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Ja tam co jakiś czas daję, ale to naprawdę widać (i czuć), kto naprawdę potrzebuje, a kto potrzebuje na winko (stałą ekipę spod marketu już znam na pamięć). Z cyganami i innymi brudasami jest tyle nieciekawa sytuacja, że żebrają (ale oni częściej sprzedają jakiś towar) po 2-3. I ledwo podjedziesz na parking, a już jeden chce Ci coś sprzedać, drugiego oddech czujesz za sobą, a trzeci ogląda dookoła samochód. I tu lepiej być ostrożnym, bo sądzę, że łatwo od nich zarobić w ryj/stracić coś z samochodu (kręcą się wokół niego jeszcze jakiś czas po odejściu od nich, dlatego zawsze wracam niespodziewanie po minucie-dwóch, że niby czegoś zapomniałem).

  18. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    @Bartini: widzisz to już jest mentalność ludzi. Jak mówiłem, jestem łatwowierny człowiek, jak mogę to pomogę. Są ludzie, którzy to wykorzystują i są tacy, którzy mogą na tym stracić.

    Swoją drogą z tą pomocą jest różnie. Podobnie jak np. z ONZ. Ludzie myślą, że wpłacając tam pieniądze pomogą. A tutaj się okazuje, że połowa tych kosztów idzie na utrzymanie jakiś placówek i innych rzeczy, które są zbędne. Raz w polityce nawet pisali o tym jaką wspaniałą siedzibę ONZ sobie postawiło obok upadającej wioski..

  19. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    @Dandys: otóż to! Można poczuć jak ktoś potrzebuje tej pomocy.
    U nas czasami daje takich “parkingowych”. Najlepszy przykład z Gdyni, na jednym z niewielu darmowych parkingów przed Batorym. Tam są ci bezdomni, ale chociaż starają się upozorować, że coś robią. Szukają wolnych miejsc na parkingu i jak jedzie samochód pokazują, że “o tutaj!”. Oczywiście po tym przychodzą z prośbą o te pare groszy. Ja jestem skłonny dać im te pieniądze. Fakt, żebrzą, ale troszkę się starają o to aby zarobić.
    Z drugiej strony może być tak, że się im nie zapłaci, a potem samochód ma taką ładną rysę. W zasadzie nie spotkałem się z tym aby coś takiego robili.

  20. radmen January 22, 2010 at 8:46 pm #

    @Bartini: dzięki za link. Kiedyś to czytałem i kompletnie zapomniałem o tym. Wychodzi na to, że jestem naiwniakiem.

  21. kuba January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Miałem kiedyś bułki, które mi nie smakowały – zdarza się. Byłem na dworcu w Poznaniu, i podchodzę do jednego żula, który zaczepiał ludzi o 2 złote. Proponuję mu, żeby wziął te bułki. A on nie wziął ich. Skubany nie chciał. No to mu ich nie dałem. Bułki zatrzymałem, a później kręcąc się po jednym z osiedli zauważyłem kilka osób jedzących na dworze i im dałem te bułki. Jak się ucieszyli. Nie byli to żebracy, a wszystko ładnie i kulturalnie załatwiliśmy. Nikt z nas nie poczuł się urażony.

  22. Sławek January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Bo koleś chciał się nachlać, a nie jakieś bułki. Jak 99% żuli, którzy takie życie wybrali całkowicie dobrowolnie. Pijaków i nierobów zwykle nie przyjmują do schronisk, na które miasta wydają mnóstwo kasy.
    Co do WOŚP, zabawnie widzieć miny ludzi, słyszących zwyczajne “nie”, gdy proszą o wsparcie Orkiestry. Widać brak doświadczenia.

  23. Dandys January 22, 2010 at 8:46 pm #

    Sławek++, para wolotariuszy przed kościołem tak na mnie popatrzyła, gdy powiedziałem uprzejmie “nie”, jakbym im matkę zabił i chcieli mi splunąć w twarz jednocześnie.