Kolejny most spalony

Mocno się wzbraniałem aby zebrać Jej rzeczy. Jeszcze gorzej czułem się z myślą, że to co oddam już nie wróci. Niesamowicie durne myślenie. Jakby te rzeczy miały jakikolwiek wpływ na moje życie.
Myślę, że kryła się za tym myśl, że oddając te rzeczy będzie to oznaczało definitywne zakończenie związku. Ot, zwykła symbolika.

Dzisiaj się umówiliśmy na to aby się spotkać i oddać swoje rzeczy. Mój wewnętrzny spokój pękł w momencie kiedy zacząłem zbierać wszystko do kupy. W zasadzie oddałem wszystko, poza rzeczami dla mnie niezbędnymi, oraz zdjęciami. Zdjęć nie oddam, choćby miały leżeć zakurzone na strychu. W przyszłości będę patrzeć na nie z uśmiechem, a nie żalem.

Tak więc dzisiaj mam kolejny smutny etap za sobą. Pozostają złudzenia, nadzieje. Odnoszę jednak wrażenie, że łatwiej będzie mi stawiać kolejne kroki. Czasu nie cofnę, a w miejscu nie zamierzam tkwić.

12 Responses to “Kolejny most spalony”

  1. Paolo February 17, 2010 at 8:10 pm #

    3 tygodnie temu przerabiałem dokładnie to samo. Praca, dużo pracy pomaga…

  2. radmen February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Paolo: praca jest dobra jedynie wtedy kiedy jest. W wolnym czasie włącza się myślenie i jest o wiele gorzej. Dla mnie to jest trzeci tydzień walki. Póki co przegrywam, ale bilans ostateczny znam – jeśli się nie zabiję do tamtego momentu to na pewno będzie dobrze :)

  3. Paolo February 17, 2010 at 8:10 pm #

    W wolnym czasie włącza się myślenie…

    wieczorami szczególnie ;)

    Ja nie żałuję, w moim przypadku tak jest po prostu lepiej dla tej drugiej strony.

  4. miro February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Nie łam się, stary. Ja w takiej sytuacji zacząłem uprawiać ostro sport i pomogło. Potraktuj to jako zamknięty rozdział i idź do przodu.

  5. Zal February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Kiedyś odczułem ogromną ulgę po tym, jak spaliłem listy i inne okruchy pamięci, które otrzymałem od bliskiej mi osoby. Oczywiście, wyparcie nie jest rozwiązaniem, bo trudno usunąć to, co nas kształtowało przez długi czas. Same wspomnienia też nie należały do takich, których ktokolwiek chciałby się pozbyć. Niemniej jednak ważny był sam symbol i zapach dymu unoszącego się z palonych wspomnień.

  6. Breffa February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Skad ja to znam… Z czasem przejdzie.

  7. konieckropka February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Cóż dodać. <przytul> ;)

  8. mariusz February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Co byś nie robił, to cię nie ominie, praca: a co z powrotami do pokoju, miejsc, które znasz, które zawierają wspomnienia. W każdym miejscu kryje się coś, co nam się przypomni, może nie od razu, ale przypomni. Sporty, fajne ale po chwili człowiek dochodzi do wniosku, że stoi w miejscu. Trzeba po prostu zagłębić się w sobie, nawet uronić łezkę i iść dalej, podążać drogą, która będzie twoją drogą. Człowiek odkrywa co ma, jak to straci. A drugi człowiek, z którym się jest, którego się kocha, to całe nasze życie, tracąc go, tracimy i siebie. Ale będzie dobrze, za pół roku wspomnisz moje słowa, jak będziesz szczęśliwy i zakochany :) Poznasz co to miłość, w jej najlepszym wydaniu, a teraz każdy dzień będzie jak tydzień, a ściany będą dobijać tak bardzo, że aż za bardzo. Ale będzie dobrze :)

  9. radmen February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Poznasz co to miłość, w jej najlepszym wydaniu
    Już wiem jak to jest. Co by nie było nie potrafię powiedzieć niczego złego o tym związku.

    Ale będzie dobrze, za pół roku wspomnisz moje słowa, jak będziesz szczęśliwy i zakochany
    Jak już wspominałem – wiem o tym, że się ułoży. Co innego, że na chwilę obecną najtrudniejsze jest stłumienie emocji, a co gorsza pozbycie się uczucia, które przez tak długo tylko narastało.

  10. bobiko February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Chyba każdy z tym albo miał, albo ma albo bedzie miał z tym do czynienia, ponieważ jest to ryzyko, wpisane w życie każdego z nas.
    Jedni są szczęśliwi, drudzy są w takim stanie jak Ty a jeszcze inni są singlami i robią to co chcą.

    Od wspomnień nie uciekniemy, choćby nie wiadomo jak chcielibysmy. Ale jest na to rada. zapamiętać tylko te dobre momenty, zamknąć rozdział w przyjaźny dla siebie sposób i żyć dalej. biec, ścigać inne marzenia.

  11. jasisz February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Trzeba czasu, trzymam kciuki.

  12. takitam February 17, 2010 at 8:10 pm #

    Lepsza decyzja często na początku bardziej boli.