Wirtualne życie pozagrobowe

Na Naszej Klasie spotkać można nie tylko znajomych ze szkolnej ławy. Znajdują się tam także osoby, prowadzące wirtualne życie pośmiertne.

Cmentarz zwany Nasza Klasa – gazeta.pl

Zastanawiam się czy w swojej ostatniej woli zapisać zdanie dotyczące nie zakładania kont w serwisach społecznościowych.

Rozumiem, ból po śmierci pozostaje. Tylko jaki jest sens dzielić się nim z całym światem? Na pewno nie zmniejszy to straty, a stworzy jakieś kółko wzajemnej, durnej, adoracji.

Gdybym nie zdążył spisać swojego testamentu oświadczam iż nie chcę aby po śmierci ktokolwiek z moich znajomych/rodziny zakładał konta na społecznościówkach.

12 Responses to “Wirtualne życie pozagrobowe”

  1. matekm March 31, 2010 at 10:29 am #

    radmen, Ty nie jesteś przypadkiem tą osobą, która niedawno raczyła joggerowiczów telenowelą dotyczącą rozstania z kobietą? a teraz kpisz z innych, którzy “dzielą” się swoim zdaniem – nieładnie;)

  2. radmen March 31, 2010 at 10:29 am #

    matekm: jestem tą osobą, która raczyła telenowelą. Z drugiej strony nie oczekiwałem żadnego wsparcia, bo takiego nawet nie otrzymałem. Traktuję to bardziej jako przemyślenia i w takiej formie to zapisałem. Gdyby to były żale to wyglądałoby to zupełnie inaczej.

    Czy zakładanie profilu osoby zmarłej można przyrównywać do moich “telenowel”? Szczerze wątpię.

  3. torero March 31, 2010 at 10:29 am #

    Czy zakładanie profilu osoby zmarłej można przyrównywać do moich “telenowel”? Szczerze wątpię.

    I masz rację, wątpiąc, ale z drugiej strony – z całym szacunkiem – rozstania z kimś mimo wszystko nie można porównywać ze śmiercią kogoś z rodziny. A teza, że autorzy takich profili oczekują żalu na pokaz, a nie zwykłej pamięci, jest tyleż naciągana [przynajmniej w części przypadków], co nieudowadnialna.

  4. radmen March 31, 2010 at 10:29 am #

    @torero: zgodzę się z Tobą

    Czy uważasz, że zakładanie takich profili to oddanie czci zmarłej osobie? Osobiście uważam to za jakąś kpinę. Jeśli chce się komuś oddać cześć, to pamięta się o tej osobie podczas normalnego życia. Pozostawienie śladu w postaci binarnej nie jest tym samym. Poza tym, jak na takim portalu można oddać cześć takim profilom? Dodać ich do znajomych i co dalej..? Wysyłać PMy?

  5. Livio March 31, 2010 at 10:29 am #

    Wiesz co, nie zawsze jest to tak, że zakłada się konto zmarłemu.

    Ja ostatnio spotykam raczej konta znajomych, którzy zginęli w wypadkach, albo innych młodych, którzy umarli na raka itp.

    Przykro jest usuwać konto zmarłego, dlatego te konta są pozostawiane.

    Nasza-klasa wypowiadała się już na ten temat, bodajże na łamach Dziennika Internautów, że wraz ze śmiercią użytkownika, jego umowa z serwisem zostaje automatycznie zerwana i konto powinno przestać istnieć. Ale zmarły nie poinformuje serwisu, że zmarł.

  6. radmen March 31, 2010 at 10:29 am #

    to akurat jest nieco inna sytuacja. Podobnie jak (popularne ostatnio) blogi, paru osób, które opisywały swoje zmagania z nieuleczalną chorobą. Ja akurat mam na myśli sytuacje, gdy ktoś celowo zakłada takie konta po śmierci.

    Osobiście to bym nie chciał aby moje konta pozostały po mojej śmierci. No, może poza tym blogiem, ale jeszcze może mi się odwidzieć.

  7. Livio March 31, 2010 at 10:29 am #

    Jeżeli chodzi o zakładanie konta zmarłemu “z braku”, to jednoznacznie powiem, że paranoja i nie trzeba się z tym afiszować.

    Konta i ślady po śmierci… Ja w sumie nie wiem, co chciałbym zostawić, a czego. Bo w sumie staram się trzymać jakiś poziom i nie rzucać słomą z butów, ale każdemu się zdarzy…

  8. radmen March 31, 2010 at 10:29 am #

    @Livio: kiedyś na XKCD był taki pasek o sesji-zombie :)

    Z mojej strony widzę (po moim blogu) jakim pieniaczem dawniej byłem. Nie kasuję tamtych, totalnie debilnych, wpisów z jednego powodu – abym wiedział jaki byłem dawniej. Dlatego też nie będzie mi przeszkadzało, jesli ludzie powiedzą, że byłem pieniaczem jeśli coś takiego wynika z tego co piszę. Z drugiej strony nie ma sensu aby ktoś skupiał uwagę na moją martwą osobę (bo mówię tutaj cały czas o sytuacji gdy już mi się padło, a blog pozostał). Są ciekawsze rzeczy do robienia :)

  9. Marsjanin March 31, 2010 at 10:29 am #

    @radmen, możesz sobie zastrzegać, nawet do notariusza możesz pójść, ludzie i tak zrobią swoje. Nic, co się nie wiąże bezpośrednio z kasą lub innymi dobrami doczesnymi (dom, samochód, złota kolia) nie zostanie uszanowane. Zapisz, że chcesz, by Twoje prochy zostały rozpylone nad Atlantykiem, to wystarczy, że się obrońcy wielorybów sprzeciwią i idziesz normalnie do piachu, względnie na kamienną półeczkę w urnie. A co dopiero tak nieugruntowane w polskim prawie i społeczności rzeczy, jak wpisy o kimś czy czyjeś profile. Nawet rodzina tego nie zrozumie, jeśli jeden czy drugi kolega zechce taki utworzyć, to rodzinę przekonają, mimo, że „ale on prosił…”. Może najwyżej jakiś przyjaciel po cichu piszczeć, że „ludzie, to nie tak, sprawiacie mu ból” – i nie zdziwię się, jak reszta go wyśmieje bo Ciebie „przecież już nie ma i cierpieć nie możesz, a co najwyżej za swoje grzechy a nie nasze”. Umierając pora zrozumieć, że dalej ten świat będą zmieniać inni, nie my sami.

  10. radmen March 31, 2010 at 10:29 am #

    @Marsjanin: no i tyle jeśli chodzi o uczczenie czyjejś pamięci. W sumie nie zdziwiłby mnie taki obrót spraw. Co do samego umierania, jestem przekonany co do tego, że po prostu powrócimy na ziemski padół. W innej formie, nie pamiętając tego kim byliśmy, ale wrócimy.

  11. Marsjanin March 31, 2010 at 10:29 am #

    Reinkarnacja? Też się nad tym zastanawiałem, jednak nie przekonują mnie ani argumenty za, ani przeciw – pozostawiam sobie więc to na później. A jeśli coś się nagle wydarzy, że tego „później” nie doczekam – trudno. Przymuszanie się do wyboru (do określenia się za czymś) teraz uważam za podobne do namawiania małych dzieci do pisania testamentu. Przecież też mogą zginąć w wypadku. :-)

  12. radmen March 31, 2010 at 10:29 am #

    @Marsjanin: tak miałem na myśli reinkarnację :) Ja w zasadzie nie przymuszam się do wyboru, innych też nie zamierzam. Każdy ma prawo mieć swoje przekonania.