Archive | April, 2010

Miniblog: Żałoba czy lenistwo?

Pamiętam swoje zaskoczenie, gdy w dniu 10 kwietnia opuściłem uczelnię – wszystkie ulice miały już biało-czerwone flagi z czarną wstążką. Byłem pod wrażeniem prędkości z jaką udało się to zorganizować.

Minęło już trochę czasu a flagi nadal sobie wiszą w najlepsze. Dla mnie wiszące flagi kojarzą się z czymś co ma znaczenie dla naszego narodu. Może są o tyle wyjątkowe, bo są wywieszane stosunkowo rzadko i na krótki okres czasu?

Z tego też powodu zapytuję (bo chyba jestem nie w temacie) – nadal mamy żałobę? A może stan ten wywodzi się z jakiejś tradycji? Osobiście obstawiam, że nikomu nie chce się posprzątać po sobie. Podobnie jak po wszelkiej maści kampaniach politycznych (czyt. wybory).

Miniblog: Nowi znajomi!

Konto na YouTube mam od jakiegoś czasu. Wrzuciłem tam nawet całe dwa filmiki i to wszystko. Poza tym praktycznie zero aktywności. I co jest w tym najlepsze? Regularnie zostaję zapraszany do znajomych. Ach, to Web 2.0 jest takie fajne. Można mieć znajomych, z którymi nie zamieniło się ani słowa (nie ważne czy w realu, czy w sieci).

Testament

Tak się zastanawiałem nad tym o czym mógłbym napisać w moim testamencie. Załóżmy, że zemrze mi się w najbliższym czasie – co chciałbym w takim wypadku przekazać bliskim? Dobytku w zasadzie nie posiadam, także jedyną rzeczą jaką bym pozostawił to chyba słowo.

Jeśli chodzi o rzeczy materialne to pozostawiłbym prośbę aby oddać je tym osobom, którym to się przyda (nie ważne czy komuś z rodziny czy nie). Z jednym wyjątkiem – samochód chciałbym oddać tej osobie, która mnie wspierała podczas zakupu, przed i po nim. Wprawdzie nie ma prawa jazdy, ale to byłby już jej problem.

Wracając do słowa – to może być jedyna rzecz, która będzie bardziej trwała niż wszelkie rzeczy które posiadam. Poza tym to byłaby najlepsza rzecz jaką mógłbym pozostawić po sobie.

Jeśli w ogóle pisać taki dokument, to myślę, że dobrą praktyką byłoby jego odświeżanie co jakiś czas. Przykładowo papież Jan Paweł II wraz z upływem lat spisywał kolejne wersje swojego testamentu.

Testament kojarzy mi się z czymś ostatecznym. Jest to wspaniała okazja aby dokonać “podsumowania” tego co się do tej pory dokonało. W moim odczuciu wiele osób (jeśli w ogóle) spisuje takie coś wiedząc, że umrze w najbliższym czasie. W sumie trzeba żyć ze świadomością, że ciało może umrzeć.

Budda: “Czy przeklinałeś kogoś przez ostatnie 24 godziny?”

Raj: “Jak mógłbym kogoś przeklinać? Cały czas myślałem o śmierci”.

Budda: “Czy życzyłeś komuś źle przez ostatni 24 godziny?”

Raj: “Jak mógłbym tak postąpić? Cały czas myślałem o śmierci”.

Budda: “Czy przez ostatnie 24 godziny kradłeś?”

Raj: “Panie, jak możesz nawet zadawać takie pytanie? Cały czas myślałem o śmierci”.

W końcu Budda powiedział, “Raj, nie wiem kto ma żyć, a kto umierać. Zrozumienie ostatecznej prawdy, czyli śmierci, może być oświecające. Sam sobie odpowiedziałeś na wszystkie Twoje pytania, żyjąc przez ostatnie 24 godziny w świadomości, że umrzesz. Różnica jest taka, że byłeś świadomy śmierci przez ostatnie 24 godziny. Ja jestem świadom tego od 24 lat”.

fragment notki Tłumaczenie: 24 godziny do śmierci

Miniblog: Ponowne odkrycie Jamendo

Cały czas poszukuję jakiejś nowej muzyki. W sumie to nie chodzi już o konkretne zespoły, ani gatunek. Słucham tego co mi się podoba. W związku z tymi poszukiwaniami trafiłem ponownie na Jamendo. Muzyki tam jest od groma, chociaż nie wszystko mi się podoba.

W wolnych chwilach przesłuchuję sobie jakąś listę najpopularniejszych utworów i w ten sposób wyłapałem Diablo Swing Orchestra, o której pisał nie raz Zal. Moja kolekcja muzyczna wzbogaciła się o kolejnego wykonawcę.

A może Wy możecie mi coś polecić z Jamendo?

Miniblog: Jeszcze trochę i świat będzie kolorowy!

Nie wiem jak Wy, ale ja już mam serdecznie dość. Ogólnie zastanawiałem się w pewnym momencie czy panie za ladą w sklepie również nie zaczną się ubierać w ciemnych kolorach.

Tak więc za chwilkę nastąpi koniec żałoby narodowej, ludzie zaczną znowu obrzucać się mięsem, wszystko wróci do normy.

Tłumaczenie: 24 godziny do śmierci

Raj spytał się Buddy, “Czcigodny Panie, dlaczego mój umysł włóczy się po zakazanych miejscach, gdy Twój tego nie robi?” “Panie, dlaczego obgaduję innych, a Ty nie?”, “Panie, dlaczego nie mam współczucia dla innych kiedy Ty masz?”. Wszystkie pytania Raj’a były tej samej natury.

Budda odpowiedział, “Raj, Twoje pytania są dobre, ale wydaje mi się, że za 24 godziny umrzesz”.

Raj wstał i zaczął zabierać się do wyjścia.

Budda spytał, “Raj, co się stało? Przyszedłeś tutaj z taką energią, a teraz jesteś taki przerażony”.

Raj powiedział, “Panie, moja matka powiedziała mi, że Twoje słowa są prawdą i należy je szanować. Proszę pozwól mi odejść abym mógł spotkać się z rodziną, przyjaciółmi i innymi zanim umrę”.

Budda powiedział, “Przecież masz 24 godziny. Usiądź, porozmawiamy”

Raj odpowiedział, “Czcigodny Panie, proszę pozwól mi iść. Muszę spotkać się z moimi znajomymi zanim umrę”.

Raj poszedł do domu. Spotkał się z matką i zaczął płakać. Wieść się rozniosła. Przyszli jego przyjaciele, członkowie rodziny, sąsiedzi. Wszyscy płakali razem z Raj’em. Czas upływał.

Raj był zajęty płakaniem, lub liczeniem godzin. Gdy pozostały tylko trzy godziny położył się na łóżku. Pomimo tego, że Śmierć jeszcze nie przyszła, biedny Raj był już tak jakby martwy.

Gdy pozostała tylko godzina przyszedł Budda..

Budda powiedział do Raj’a, “Raj, dlaczego leżysz na łóżku z zamkniętymi oczami. Śmierć jest odległa o godzinę. 60 minut to sporo czasu. Podnieś się, porozmawiajmy”.

Raj: “Panie, o czym chcesz ze mną teraz rozmawiać? Pozwól mi umrzeć w spokoju”.

Budda: “Raj, nadal jest czas. Nasza rozmowa zakończy się przed wyznaczonym czasem”.

Raj: “Dobrze, Panie… Powiedz co chcesz powiedzieć.”

Budda: “Czy przeklinałeś kogoś przez ostatnie 24 godziny?”

Raj: “Jak mógłbym kogoś przeklinać? Cały czas myślałem o śmierci”.

Budda: “Czy życzyłeś komuś źle przez ostatni 24 godziny?”

Raj: “Jak mógłbym tak postąpić? Cały czas myślałem o śmierci”.

Budda: “Czy przez ostatnie 24 godziny kradłeś?”

Raj: “Panie, jak możesz nawet zadawać takie pytanie? Cały czas myślałem o śmierci”.

W końcu Budda powiedział, “Raj, nie wiem kto ma żyć, a kto umierać. Zrozumienie ostatecznej prawdy, czyli śmierci, może być oświecające. Sam sobie odpowiedziałeś na wszystkie Twoje pytania, żyjąc przez ostatnie 24 godziny w świadomości, że umrzesz. Różnica jest taka, że byłeś świadomy śmierci przez ostatnie 24 godziny. Ja jestem świadom tego od 24 lat”.

Jest to moje tłumaczenie tekstu 24 Hours To Die. Bardzo możliwe, że jest ono mało dokładne, chociaż starałem się oddać główny przekaz. W razie jakiś poważniejszych wpadek językowych proszę o poprawienie/wybaczenie.

Kup pan mp3

Zaskoczyło mnie niesamowite granie pana Erica Lewis (cover “Smells Like Teen Spirit po prostu wymiata). Na jego stronie dowiedziałem się o tym, że niedawno wydał album. Zaciekawiony kliknąłem na link do Amazona, gdzie można zakupić album w formacie MP3.

Cena albumu to 8,99$. Ten sam album w zwykłym wydaniu CD kosztuje nieco więcej bo ~13$. No i gdzie tutaj oszczędność na tych MP3? Ponoć wprowadzenie ich sprzedaży miało umożliwić dostęp do tańszej muzyki itd. Okazuje się, że za małą dopłatą można dostać namacalny album, który w mojej ocenie zawsze będzie lepszy niż zwykłe empetrójki.

Osobiście to jestem zawiedziony sklepami mp3. Jak już chcę zakupić jakiś album to za każdym razem zapala się lampka, że wystarczy dopłacić 10-15zł. W zamian otrzymam ładne pudełko z CD, wewnątrz będzie jakaś wkładka itd. Jak dla mnie to jest zdecydowanie lepsze niż jakiś wirtualny odpowiednik.

Energia ludzka

Dawno temu czytałem artykuł o urządzeniu, które nazwano chronowizor. Stworzył je ojciec Pellegrino Ernetti wraz z grupą naukowców. Chronowizor był telewizją przeszłości. Dzięki niemu można było oglądać zdarzenia z przeszłości. Zasada działania opierała się na tym, że ów urządzenie próbowało “wyłapać” cząstki energii, które wg. ojca Ernettiego nigdy nie przepadały.

Weźmy dźwięk: każda fala dźwięku to energia, pochodzi z określonego źródła [...], dzieli się na coraz mniejsze jednostki, jednak nie ulega zniszczeniu, tylko podlega tym samym procesom, które znamy z teorii względności. Materia rozkłada się nie tylko na atomy, ale i na mniejsze cząsteczki, i może zostać zrekonstruowana przy użyciu odpowiednich procedur. To możliwe, bo mamy do czynienia z energią. Do tego potrzebna jest odpowiednia aparatura, ale to już inna sprawa. Trzeba tylko zapamiętać zasadę: energia nie ginie, tylko się zmienia

ojciec Ernetti w wywiadzie dla gazety “La Domenica das Corriere”

Ojciec Ernetti jako dowód miał pokazać twarz Jezusa. Poza tym dokonał “rekonstrukcji” dzieła “Tiestes” napisanego przed rokiem 169 p. n. e. przez Kwintusa Enniusa Calabera. W obu przypadkach udowodniono, że przedstawione dowody są fałszerstwem.

Wątpię aby opisane urządzenie w ogóle działało. Nawet nie w tym rzecz. Zainteresowała mnie wówczas kwestia rozpadającej się energii. Czy faktycznie jest tak, że ona nigdy nie zanika a energia wytworzona w przeszłości istnieje do dzisiaj? Czasami odnoszę wrażenie, że owa energia faktycznie potrafi pozostać w pewnych miejscach. Nie raz wydawało mi się, że mijałem takie miejsca.

Ciekawą teorię wysnuł również Henryk Siłanow – twórca “aparatu przeszłości”:

W trakcie swoich badań Henryk Siłanow opracował teorię tzw. pamięci pola, czyli danych zapisywanych w energii Ziemi. Według Siłanowa, w polu elektromagnetycznym Ziemi przechowywana jest informacja w postaci energii. Rejestrowane jest w niej wszystko, co dzieje się na świecie. Nośnikiem obrazów ma być ultrafiolet. Gdy zachodzą ważne wydarzenia, zwiększona porcja kwantów pozostawia w nadfiolecie wyraźniejszy ślad. Jest on tym wyraźniejszy, im ważniejszą rangę ma dane wydarzenie (choć ocena jego wagi nie zależy od nas).

Pola mocy, energia. Jakkolwiek to nazwiemy wydaje mi się, że coś takiego istnieje. Nie tylko istnieje, ale potrafi też pozostać. Czy zawsze (tak jak twierdził ojciec Ernetti), czy po prostu w pewnych określonych sytuacjach? Tego nie wiem. Wiem jedynie, że dla wielu to będzie po prostu pseudo nauka. W to trzeba wmieszać odrobinę elementu wiary, lub też przekonań (jak dla mnie oba te pojęcia są w zasadzie tożsame).

Czy możemy je odczuwać? Jak wspomniałem, osobiście mam takie wrażenie, że tak. To akurat nie jest kwestia wiary, ani przekonań. Znajdują się takie miejsca gdzie większość osób potrafi odnaleźć spokój, lub też poczuć się zwyczajnie lepiej. Wg mnie to są tzw pola mocy. Gdzie ich szukać? Nie wiem, chociaż zacząłbym poszukiwania od wszelkich miejsc świętych katolików, gdzie cały czas odnotowywane są cuda i inne, mniej lub bardziej niewyjaśnione zjawiska.

Linki dla zainteresowanych:

  • Buddyjska PIELGRZYMKA – spora dawka informacji o polach mocy, o tym jak są postrzegane i co się przez nie rozumie
  • Chronowizor – opis i historia powstania
  • Zobaczyć przeszłość – artykuł opisujący chronowizor (w większości pewnie to samo co w linku wyżej), oraz “aparat przeszłości”

Miniblog: My, potwory?

Przyszła wiadomość o katastrofie samolotu, w którym leciał prezydent Kaczyński. W sumie jakoś nikt się tym specjalnie nie przejął. Przyznam, że ja również.

Zaskoczyła mnie jedna, dość specyficzna reakcja na blogosferze (pominę nadęte próby wciskania żałoby) – radość spowodowana tym, że zginęły osoby.

Czy naprawdę potrafimy być aż tak nieludzcy wobec śmierci innych? A może tak naprawdę nie liczy się nic poza nami samymi? Fakt, to nie jest nasza tragedia (przynajmniej nie moja). Co jest zabawnego w tym, że znowu ktoś musiał zginąć (w ten czy inny sposób)?

Tak wiem, Ameryki to ja nie odkryłem..

Miniblog: Mało socjalny jestem

Tak jakoś wyszło. Ludzie to nawet nie mogą mnie otagować na swoich zdjęciach.
Szybka myśl odnośnie serwisów społecznościowych – jeśli ja nie udostępnię informacji o sobie, to zrobi to ktoś inny, zupełnie przypadkiem.