Spowiedź

Były święta, była też spowiedź. Osobiście to do tematu podszedłem po staremu, czyli poszedłem odklepałem co miałem i tyle. Jedna rzecz mnie zastanowiła. Na liście grzechów pojawiła się pozycja “kłamstwo”.

Należę do ludzi, którzy po prostu nie parają się kłamstwem. Nawet gdy chodziło o “grę” polegającą na udziale w “życiu kościelnym” starałem się dotrzymywać wszelkich zasad określających warunki gry. Równie dobrze mogłem udawać, że wszystko załatwiłem jak należy, a tak wcale nie było.

Wspomniane kłamstwo dało mi do myślenia. Kiedy, gdzie i dlaczego? Po jaką cholerę w ogóle się tym przejmowałem? A jednak, malutka skaza pozostała. Zupełnie przy okazji przyszła mi inna myśl – czy zdarzają mi się tzw “codzienne kłamstwa”? Dużo osób zwyczajnie wysługuje się kłamstewkami aby załatwić swoje sprawy. Często to jest nawet całkiem wygodne, ale znów – ja tak nie robię..

Wraz z tą spowiedzią wyszło mocne postanowienie, aby nawet raz nie skłamać. Może to i debilne, ale ja naprawdę nie uznaję takich rozwiązań. Nie znoszę gdy ktoś mi wciska kit, sam nie lubię tego robić. Zawsze można zwyczajnie powiedzieć, że nie chcę na dany temat mówić. Poza tym nie mam oporów przyznać się do ew. ułomności.