Energia ludzka

Dawno temu czytałem artykuł o urządzeniu, które nazwano chronowizor. Stworzył je ojciec Pellegrino Ernetti wraz z grupą naukowców. Chronowizor był telewizją przeszłości. Dzięki niemu można było oglądać zdarzenia z przeszłości. Zasada działania opierała się na tym, że ów urządzenie próbowało “wyłapać” cząstki energii, które wg. ojca Ernettiego nigdy nie przepadały.

Weźmy dźwięk: każda fala dźwięku to energia, pochodzi z określonego źródła [...], dzieli się na coraz mniejsze jednostki, jednak nie ulega zniszczeniu, tylko podlega tym samym procesom, które znamy z teorii względności. Materia rozkłada się nie tylko na atomy, ale i na mniejsze cząsteczki, i może zostać zrekonstruowana przy użyciu odpowiednich procedur. To możliwe, bo mamy do czynienia z energią. Do tego potrzebna jest odpowiednia aparatura, ale to już inna sprawa. Trzeba tylko zapamiętać zasadę: energia nie ginie, tylko się zmienia

ojciec Ernetti w wywiadzie dla gazety “La Domenica das Corriere”

Ojciec Ernetti jako dowód miał pokazać twarz Jezusa. Poza tym dokonał “rekonstrukcji” dzieła “Tiestes” napisanego przed rokiem 169 p. n. e. przez Kwintusa Enniusa Calabera. W obu przypadkach udowodniono, że przedstawione dowody są fałszerstwem.

Wątpię aby opisane urządzenie w ogóle działało. Nawet nie w tym rzecz. Zainteresowała mnie wówczas kwestia rozpadającej się energii. Czy faktycznie jest tak, że ona nigdy nie zanika a energia wytworzona w przeszłości istnieje do dzisiaj? Czasami odnoszę wrażenie, że owa energia faktycznie potrafi pozostać w pewnych miejscach. Nie raz wydawało mi się, że mijałem takie miejsca.

Ciekawą teorię wysnuł również Henryk Siłanow – twórca “aparatu przeszłości”:

W trakcie swoich badań Henryk Siłanow opracował teorię tzw. pamięci pola, czyli danych zapisywanych w energii Ziemi. Według Siłanowa, w polu elektromagnetycznym Ziemi przechowywana jest informacja w postaci energii. Rejestrowane jest w niej wszystko, co dzieje się na świecie. Nośnikiem obrazów ma być ultrafiolet. Gdy zachodzą ważne wydarzenia, zwiększona porcja kwantów pozostawia w nadfiolecie wyraźniejszy ślad. Jest on tym wyraźniejszy, im ważniejszą rangę ma dane wydarzenie (choć ocena jego wagi nie zależy od nas).

Pola mocy, energia. Jakkolwiek to nazwiemy wydaje mi się, że coś takiego istnieje. Nie tylko istnieje, ale potrafi też pozostać. Czy zawsze (tak jak twierdził ojciec Ernetti), czy po prostu w pewnych określonych sytuacjach? Tego nie wiem. Wiem jedynie, że dla wielu to będzie po prostu pseudo nauka. W to trzeba wmieszać odrobinę elementu wiary, lub też przekonań (jak dla mnie oba te pojęcia są w zasadzie tożsame).

Czy możemy je odczuwać? Jak wspomniałem, osobiście mam takie wrażenie, że tak. To akurat nie jest kwestia wiary, ani przekonań. Znajdują się takie miejsca gdzie większość osób potrafi odnaleźć spokój, lub też poczuć się zwyczajnie lepiej. Wg mnie to są tzw pola mocy. Gdzie ich szukać? Nie wiem, chociaż zacząłbym poszukiwania od wszelkich miejsc świętych katolików, gdzie cały czas odnotowywane są cuda i inne, mniej lub bardziej niewyjaśnione zjawiska.

Linki dla zainteresowanych:

  • Buddyjska PIELGRZYMKA – spora dawka informacji o polach mocy, o tym jak są postrzegane i co się przez nie rozumie
  • Chronowizor – opis i historia powstania
  • Zobaczyć przeszłość – artykuł opisujący chronowizor (w większości pewnie to samo co w linku wyżej), oraz “aparat przeszłości”

7 Responses to “Energia ludzka”

  1. Sigvatr April 11, 2010 at 6:09 pm #

    Ta teoria pola brzmi nieco jak “naukowe” podstawy homeopatii, które jak wiadomo są raczej wielką bzdurą.

    Z punktu widzenia fizyka energii się nie wytwarza, ani nie niszczy. Zmienia ona jedynie swój stan. Dodatkowo jest jeszcze entropia, 2 zasada dynamiki, czy zasada Heisenberga (kładzie ona na łopatki możliwość odtworzenia położenia wszystkich cząsteczek, jeśli dysponujemy aktualnym, prędkością i wektorem ruchu).

  2. dizzer April 11, 2010 at 6:09 pm #

    Wiele jest rzeczy, których nie da się do końca wyjaśnić, może to co nazywasz “polami energii” jest po prostu czymś w rodzaju efektu placebo?

    Ze strony duchowej mówi się chyba o pewnego rodzaju “obecności”, ale też nie do końca wiadomo czy w ogóle coś takiego istnieje i na ile jest prawdopodobne.. chociaż wielu z nas w takie rzeczy wierzy.

  3. radmen April 11, 2010 at 6:09 pm #

    @Sigvatr: dlatego też mówię, że to jest bardziej pseudo nauka.
    @dizzer: być może to jest tzw “magiczne myślenie” – wiara w przedziwne zabobony i takie tam. Niby śmieszne, a badania naukowe udowodniły, że ludzie, którzy posiadają coś takiego jak “magiczne myślenie” są po prostu szczęśliwsi od tych co stawiają wszystko na racjonalizm.

  4. Sigvatr April 11, 2010 at 6:09 pm #

    Szczęśliwsi? niby czemu?

  5. radmen April 11, 2010 at 6:09 pm #

    @Sigvatr: dokładnie nie wiadomo. Tłumaczy to się tym, że to jest pozostałość po przodkach. W porównianiu z zaciekłymi racjonalistami ci co myślą w sposób “magiczny” są cześciej optymistycznie nastawieni do życia. U racjonalistów było dokładnie na odwrót. Niestety nie potrafię sobie przypomnieć większej liczby szczegółów na temat tego dlaczego tak jest. Był o tym artykuł, zdaje się że w newsweeku..

  6. radmen April 11, 2010 at 6:09 pm #

    @Sigvatr: udało mi się znaleźć ten artykuł – http://www.newsweek.pl/artykuly/skad-bierze-sie-wiara-w-czary-,36027,1 ;)

  7. Sigvatr April 11, 2010 at 6:09 pm #

    Ciekawy artykuł, w sumie bardzo mnie nie zaskoczył, podejrzewałem wcześniej, że pewne rzeczy tak właśnie działają. Poza pointą – pasuje do mnie – ale z drugiej strony, może to tylko moje magiczne myślenie?:)