Miniblog: Zapomniany Agile

Wydaje mi się, że w Polsce agile jest jakimś tabu. Na studiach mam przedmiot zwany “Inżynieria oprogramowania”. Pani doktor skupiła się jedynie na tradycyjnych metodach, o agile mówiąc tyle, że istnieje (choć miała poświęcić temu więcej czasu). Podobnie z różnymi wykładami na konferencjach. Ostatni przykład Infoshare i wykład pt. “Kiedy na twardo a kiedy na miękko – porównanie skuteczności stosowania tradycyjnych metodyk zarządzania TPM i podejścia zwinnego Agile.”. Tam również poświęcono 90% czasu na omówienie tradycyjnych metod i jedynie wspomniano o zwinnych metodach.

Czy u nas to jest jakiś temat zakazany, a może jest na tyle nieatrakcyjny, że nie warto o tym wspominać? Rozumiem, że obie metody mają swoje “za” i “przeciw”. Zastanawia mnie jedynie to dlaczego poświęca się tyle czasu na tradycyjne metodyki, a zwinne się hm.. pomija?

16 Responses to “Miniblog: Zapomniany Agile”

  1. Szymon June 5, 2010 at 8:53 am #

    bo wykłady z metodyk tradycyjnych zostały przygotowane 15-35 lat temu i można wciąż klepać to samo ? wykład ma się odbyć to się odbywa XD nie wymagaj od pani żeby wykładała coś czego nie miała na swoich studiach.

  2. radmen June 5, 2010 at 8:53 am #

    to niech pani lepiej w ogóle nie mówi o czymś takim. Swoją drogą to wykładowca jest trochę jak programista, jeśli się nie rozwija to lepiej żeby w ogóle nie nauczał..

  3. Seban June 5, 2010 at 8:53 am #

    Radmen u mnie na wykładzie (PG ETI) wykładowca sprowadza agile do zdania w stylu “studenci tak lubią agile bo tam nie trzeba dokumentacji pisać”. Na koniec jak pytał kto zna, używa itp. to się zgłosiłem i powiedziałem jak ja to widzę i jak to mniej więcej odbywa się u nas w firmie. Nie wiem czy dobrze kojarzę, ale Ty chyba w Trójmiasta jesteś (?). Jeśli intresujesz się zwinnymi metodykami popatrz, poszukaj prezentacji ludzi z firmy Spartez.

  4. Szymon June 5, 2010 at 8:53 am #

    ale skoro jest przedmiot to przecież COŚ musi powiedzieć ;) więc klepie to samo co rok, 2, 3, …, 15 lat wcześniej. Nie musi się przygotowywać do zajęć, etc. Parę lat temu tak było na państwowych studiach, teraz jestem w prywatnej szkole na zaocznych… większej różnicy nie widzę. Do baz było wprowadzenie częściowo zerżnięte z tutoriala który czytałem na usenecie jakieś 15 lat temu, przykłady z algorytmów i matematyki dyskr. w Pascalu — można by długo wymieniać. A jakie błędy robią to w ogóle głowa mała. Ale zapłacę za to co już wiem (odczytane monotonnym głose) od dawna 20tys. i dostanę inżyniera XD. Oby.

  5. Nn June 5, 2010 at 8:53 am #

    No widzisz, a u mnie w ramach IO są dwa wykłady poświęcone metodykom lekkim, a na roku 4 jest cały przedmiot na nie.

  6. matekm June 5, 2010 at 8:53 am #

    Seban:

    Na PG ETI jest przedmiot zwany RPI, gdzie pół projektu realizujesz Scrumem.

  7. Seban June 5, 2010 at 8:53 am #

    matekm: nie wiem, może jeszcze do niego nie doszedłem i nie jestem pewien czy dojde :) . Bo pierwszy rok studiów uzupełniających na PG to padaka, gnój i syf rodem z fabryki magisrów.

  8. Zal June 5, 2010 at 8:53 am #

    O, właśnie o tym, co matekm chciałem wspomnieć. Za moich czasów to wyglądało tak, że połowa wykładów była o Scrumie, a projekt można było cały robić z wykorzystaniem Scruma. Przyznaję, że bardzo mi się spodobało takie podejście ;D

  9. Sigvatr June 5, 2010 at 8:53 am #

    Ja tam bym powiedział, ze Agile jest namiętnie forsowany, choć nieumiejętnie czasem.
    A na wykładach z inżynierii oprogramowania model kaskadowy jest przedstawiany jako coś zupełnie przestarzałego.

  10. Remigiusz 'lRem' Modrzejewski June 5, 2010 at 8:53 am #

    Na owym ETI PG, na Katedrze Algorytmów i Modelowania Systemów, praktycznie 1/3 przedmiotów opiera się na Agile…

  11. radmen June 5, 2010 at 8:53 am #

    Uczepiliście się uczelni. Mówię, że moje ogólne wrażenia są takie, że raczej mało się o tym mówi (choćby na wspomnianym wykładzie na Infoshare). Jeśli na PG jest coś takiego to dobrze, może będę miał okazję zobaczyć jak to przedstawiają. Póki co nie ma o tym w ogóle mowy.

  12. matekm June 5, 2010 at 8:53 am #

    Być może te metodyki nie są tak często stosowane w firmach, żeby ciągle o nich mówić.

  13. Karol „Zal” Zalewski June 5, 2010 at 8:53 am #

    @matekm: Swoją drogą, ja częściej słyszę o lekkim metodykach, niźli np. o RUP-ie. Byłem już na kilka wykładach organizowanych przez różne środowiska dot. m.in. Scruma :D Popularność danej metodyki silnie zależy od środowiska z którym mamy do czynienia.

  14. matekm June 5, 2010 at 8:53 am #

    informowałbyś o tych wykładach na swoim blogu, cooooo?

  15. MySZ June 5, 2010 at 8:53 am #

    Trzeba było być na 4developers, sporo tam tego tematu było

  16. after.design June 5, 2010 at 8:53 am #

    “studenci tak lubią agile bo tam nie trzeba dokumentacji pisać” to bym się pana zapytał czy wie czym jest RUP i czy wie, że klasyczne waterfall upadają przy ponad 90% projektów, które kosztuje powyżej iluś tam kwot…
    I jeszcze bym się zapytał szanownego pana doktora czym jest ta jego wyśniona dokumentacja, bo jak tym, że w momencie gdy wymagania klienta się zmieniają nikt nie jest w stanie stwierdzić jaki jest koszt projektu i ile może zająć zmiana wdrożenia (już nie będę wspominał o tym, że trzeba jakieś 50% tej cudnej dokumentacji przepisać i tracić czas, pieniądze, nerwy ludzi i pieniądze).
    Wszystko jest dla wszystkich i wybranie odpowiedniej metodyki pracy zależy od projektu i od zespołu. Jeżeli zespół potrafi się samoorganizować to nie widzę dlaczego nie użyć przykładowo Scruma, przecież metodyka daje wskazówki które trzeba stosować i dodanie opcji “piszemy dokumentacje do wytworzonej funkcjonalności” nie robi “to już nie jest SCRUM”…
    W firmie w której pracuję przeszliśmy już różne ścieżki i obecnie stosujemy SCRUMa w różnych “odmianach”, ale to też zależy od profilu firmy. Jeżeli miałbym zarządzać grupą ludzi na zasadzie “my nie projektujemy bo nam za to nie płacą” (co ja tłumaczę zwykle na “jestem klepaczem i nie chcę rozwijać”) to bym się chyba pochlastał bo bym musiał siedzieć i szykować rozwiązania dla każdego sprawdzając przy tym za każdym razem jakość oprogramowania, jakość kodu, dokumentację itp itd. Z takiego prowadzenia projektu się wypisuję i dlatego przy obecnej rekrutacji szukamy ludzi, którzy ogarniają takie tematy i chcą dalej drążyć nowe rzeczy jak chociażby ruch związany z nosql.

    Niestety po raz kolejny muszę stwierdzić, że takie stwierdzenia uczelniane pokazują jak brakuje środowisku akademickiemu otwartości na nowe ścieżki (“nowe” oczywiście z przymrużeniem oka) a także tak banalnej rzeczy jak doświadczenie poza uczelnią. Mogę się mylić i mieć ogólne zdanie, ale taki jest przywilej oceniania a nie bycia ocenianym ;]

    P.S. Ostatnio doszły mnie słuchy, że uczelnie mają dostać pieniądze od Unii na umieszczanie wykładowców itp w firmach prywatnych. Doktor dostaje pieniądze z Unii i dzięki temu zdobywa doświadczenie.
    Niestety nie widzę jak pan przykładowo doktor przyszedłby pracować do firmy w której pracuję i miałby słuchać się człowieka, który ciągle nie może zrobić inż. ;]