Kuchary!

Udało się! Kuchary zaliczyłem, spotkałem Olego. Przyjąłem Schronienie, jego błogosławieństwo. Świetnie się bawiłem, wypocząłem, a do tego zostałem wzbogacony o całą masę nowych doświadczeń. Niniejszy wpis będzie swego rodzaju podsumowaniem tego wyjazdu.

Oczywiście w swój specyficzny sposób całość będzie zapisana chaotycznie, bez specjalnego porządku.


Drobin

Cóż wiele można o tym miejscu powiedzieć? Jest to wieś, która jest w sąsiedztwie Kuchar. To z niej właśnie dojechaliśmy do Kuchar. Straszna dziura. Większość budynków wygląda tak jakby miała się zaraz posypać. Poza tym panuje tam nieco dziwna atmosfera. Nie ważne jaka pora, tam zawsze są ludzie na ulicy, którzy po prostu patrzą na to co dzieje. Wiek nie ma znaczenia, zarówno starsi jak i młodsi po prostu czekają w miejscu na jakieś wydarzenie.

Z “ciekawostek” – to w tej wsi mieszkał Krzysztof Olewnik, osoba która została porwana dla okupu, a później brutalnie zamordowana.

Kuchary – ośrodek, organizacja

Spodziewałem się czegoś nieco innego. Ujrzałem ogromne pole, w centralnym miejscu stoi pałacyk. W jego pobliżu są dwie stupy, oraz oczka wodne. Z racji tego, że przyjechało tam ok. 1700 osób wszędzie było pełno namiotów.
Postawiono ogromny namiot – Gompę. Poza tym postawiono również kuchnię, jadalnię, punkt sanitarny itd.

Całość wydawała się być świetnie zorganizowana. Najważniejsze miejsca znajdowały się w centrum placu także łatwo było je znaleźć.
Zaplecze sanitarne bardzo dobrze zorganizowane. Stała masa przenośnych toalet, które były czyszczone każdego dnia (zdaje się, że chyba nawet kilka razy dziennie). Do tej pory nie zdarzyło mi się “przebywać” w tak czystym niebieskim kibelku ;) Poza kibelkami były oczywiście prysznice, miejsca gdzie można się odświeżyć, także nie trzeba było żyć we własnym smrodku.

Niestety kulała kuchnia. Rok temu była ogromna różnorodność jedzenia. W tym roku, już tak nie było. Co więcej, ludzie mówili, że to jedzenie było czasami niedogotowane..

Ludzie

To co zdecydowanie miało wpływ na ten wypad to ludzie. Byli niesamowicie życzliwi, przyjaźnie nastawieni, pomocni. Co więcej, w ogóle nie musiałem się obawiać o pozostawione rzeczy. Mogłem je zostawić na kilka godzin nie obawiając się, że ktoś coś zaraz zwinie.

Oczywiście co osoba to zupełnie inny film. Natrafiłem raz na pewną dyskusję typków, gdzie jeden drugiemu przedstawiał swoją wizję bycia polakiem. Jeden z jego tekstów jest wart odnotowania:

Ja jako polak, PRAWDZIWY polak nie pozwolę sobie aby jakiś zdrajca, cudzoziemiec, volksdeutch, sługus obcego państwa, Unii Europejskiej pluł mi w twarz!

Spadający Lama

Wyjazd do Kuchar był przede wszystkim po to aby poznać Olego Nydahla. Moje pierwsze wrażenie było takie, że Ole to po prostu zmęczony staruszek. W rzeczywistości Ole po prostu nie oszczędza siebie w swojej “pracy”. Prowadzi wykłady, sesje medytacyjne. Stara się rozwiązywać osobiste problemy wielu osób, daje błogosławieństwa.. a czasami też imprezuje ;)

Ole potrafi zaskakiwać. Podobno już tradycją jest, że w Kucharach nasz lama sobie skacze… Z balkonu pałacyku (z wysokości ok. 10-15 metrów), prosto w tłum ludzi.
Miałem też okazję wysłuchać zupełnie spontaniczne przemówienie Olego po projekcji jakiegoś filmu. Dotyczyło ono aktualnej sytuacji na świecie, oraz tego co powinniśmy zrobić aby zaradzić aktualnym zagrożeniom.

Ole potrafi przemawiać w sposób inspirujący. Pozostaje skromny, oraz widać jego oddanie dla wszystkich osób.

Różności

Buddyści wiedzą jak zrobić imprezę. Mamy świetnych DJów, którzy potrafią nakręcić imprezę. Poza tym otwartość ludzi sprawia, że zupełnie nie musiałem się przejmować tym co odstawiałem. Po prostu bawiłem się z nimi, dla nich.

Okazuje się, że wśród buddystów jest cała masa ludzi z IT. Oczywiście nie mogło się obejść bez specyficznych rzeczy związanych z branżą – składanie życzeń, aby w kodzie nie było błędów (co w zamian przyniesie pożytek innym osobom), oraz okrzyki typu “INTERFEJS”. Oczywiście trzeba było pokazać naszą alienację :D

Podsumowanie

Warto było. Poznałem lamę, przyjąłem w nim Schronienie. Pewnie nadal będę weryfikować go przez jakiś czas. Mam całą masę dobrych wrażeń, zregenerowane siły. W końcu miałem odrobinę wypoczynku!

2 Responses to “Kuchary!”

  1. dizzer August 1, 2010 at 10:52 pm #

    I co …? Lamy pluja w koncu, czy nie? bo od zawsze mi to chodzi po glowie..

  2. radmen August 1, 2010 at 10:52 pm #

    Ten lama nie pluje. Za to lubi sobie wypić łiskacza :D