Pourlopowo

Dobiegł końca mój tygodniowy urlop. Urlop, który w zasadzie nie był w żaden sposób zaplanowany, a nawet (całkiem dobrze) wypalił. Nie miałem żadnych pomysłów na to co zrobić z wolnym czasem. Z przeróżnych powodów postanowiłem po prostu wrócić do rodzinnej wsi – Chmielna.

Poza wypadami po lokalnych atrakcjach turystycznych większość mego czasu została poświęcona na oddawanie się prymitywnym zabawom typu “telewizja”, “alkohol”.
Muszę przyznać, że taki mentalny “reset” się przydał. W pamięci pozostanie tajemniczy kawałek “Morena“, oraz cytaty z “Forfitera“. Skutecznie udało mi się przeprowadzić akcję plaża (przynajmniej jeden udany wypad na jezioro). Drenaż mózgu uskuteczniało piwo o zacnej nazwie “Specjal”.

Na szczęście nie byłem sam w procesie odmóżdżania. Dzielnie towarzyszył mi mój bratanek, a przez weekend do ekipy mentalnych zombie dołączyła moja kobieta. Tak też w towarzystwie wspaniałych mi osób czas przyspieszył kilkukrotnie. Nawet się nie zorientowałem kiedy mój urlop dobiegł końca (dosłownie ;) .

Dzięki za zajebiście spędzony czas. Bez Was prawdopodobnie mój urlop nie byłby żadnym odpoczynkiem.

Ps. dochodzę do wniosku, że chyba nie potrafię napisać już notki na blogu z mocnym naładowaniem emocjonalnym. Ciekaw jestem z czego to wynika..

One Response to “Pourlopowo”

  1. Loco August 25, 2010 at 10:17 pm #

    Nie ma nic lepszego niż takie “resety” i odmóżdżanie się Specjalnym środkiem;) skądś to znam. Najważniejsze, że urlop się udał, odpocząłeś od miasta i problemów:)

    A cytaty z “Forfitera” również mi chodzą po głowie cały czas.