Samochód po roku

Minął już rok. Nawet więcej. W tym czasie przejechałem swoim samochodem ok 13 tys. kilometrów. Dla mnie wydaje się to być jakąś nierealną liczbą, ale z drugiej strony nie jest to wynik powalający.
Po tym czasie (nadal trzyma mnie wątek wspomnieniowy) troszkę chce mi się śmiać z efektów mojego wielkiego planu.

W planach było zakupienie malutkiego samochodu (ew nieco większego). Spis “wybrańców” był, a ostatecznie wyszło na to, że zakupiłem niepozornego Opla Astra.

Przez ten cały czas samochód nie zawiódł mnie w ani jednej sytuacji. Ja w zamian starałem się o niego dbać w miarę swoich możliwości – zakonserwowałem podwozie, pozbyłem się nieszczęsnych alufelg (chociaż były takie fajne), do tego podstawowe wymiany płynów itd. Nie skąpiłem też na paliwie kupując zazwyczaj droższą 98kę ;)

Co przez ten czas wyszło? Okazuje się, że silnikowi (1.4 benzyna) brakuje dynamiki przez co jestem zmuszony czasami się wlec. Ogólne wrażenia z jazdy pozostają bardzo dobre. Auto trzyma się dobrze nawierzchni, w kabinie nie jest głośno.
Okazało się, że w paru miejscach padła elektronika. Na szczęście nic wielkiego – w jednych drzwiach nie działa centralny zamek, oraz padło podświetlenie na pokrętłach od regulacji klimatyzacji.
Poważniejszych usterek nie zaliczyłem, choć zbliża się czas zainteresowania się tym co się dzieje z alternatorem (prawdopodobnie pasek jest do wymiany). Stan ogólny samochodu uważam za bardzo dobry.

Zabawne jest to, że kupując ten samochód byłem przekonany, że kombi będzie zdecydowanie za dużym samochodem jak dla mnie. Okazało się to nieprawdą i już nie raz, nie dwa miałem okazję wykorzystywać jego pojemny bagażnik. Teraz już wiem, w przyszłości ciężko będzie mi zrezygnować z kupienia “kombiaka”.

Finansowo odczuwam dość wyraźnie fakt posiadania samochodu. Sporą część kwoty wydawanej na niego przeznaczam na kupno paliwa. Do tego dochodzi również to, że ciągle spłacam mój skromny kredyt zaciągnięty na kupno. Gdzieś usłyszałem, że w Stanach kupuje się samochód tak aby jego koszt nie przekraczał półrocznego wynagrodzenia. To ponoć gwarantuje płynność finansową. Zastanowię się nad tym poważnie podczas kupna kolejnego samochodu.

Na zakończenie mogę dodać, że z tego zakupu jestem wyjątkowo zadowolony. Miałem sporo szczęścia, że udało się trafić na ten samochód. Pomimo tego, że jest to już 12sto latek nadal posiada swój potencjał. Ja po prostu będę musiał o niego odrobinkę zadbać ;)

4 Responses to “Samochód po roku”

  1. a_patch September 2, 2010 at 8:56 pm #

    Combi FTW!

  2. Anonim September 2, 2010 at 8:56 pm #

    Lej 95, tylko dobrą, zamiast 98, wyjdzie taniej i lepiej (więcej mocy). Większa liczba oktanowa jest potrzeba do bardziej wysilonych silników (większy stopień sprężania), ale za to zabiera kilka KM. W jakiejś gazetce były pomiary na hamowni; artykuł można znaleźć gdzieś na sieci.

  3. a_patch September 2, 2010 at 8:56 pm #

    Ze co?!? Większy stopień sprężania to mniejsza moc? Byzydura.

  4. radmen September 2, 2010 at 8:56 pm #

    AFAIR to włąśnie dzięki większej liczbie oktanów silnik lepiej się sprawuje. Poza tym wszyscy mówią mi, że zdecydowanie lepiej jest lać do silnika 16 zaworowego 98mkę