W pogo!

Jako profesjonalny dziennikarz, specjalizujący się w relacjonowaniu w sposób obiektywny subiektywny przeżyć jednostki znanej jako “ja” (ew. radmen, lub inaczej) postanowiłem również opisać w paru słowach swoje przeżycia z dość specyficznego “tańca”. Owa formacja taneczna polega skakaniu w dowolnym kierunku, lub dynamicznym przytulaniu się z pozostałymi. To zjawisko określane jest mianem “pogo”. Zapewne to o wiele jaśniej wytłumaczy ten pseudo-opis ;)

Ów pogo miało miejsce na koncercie zespołu Happysad (w Gdyńskim Uchu). Zespół Happysad poznałem dzięki swojej poprzedniej dziewczynie kilka lat temu. Ich muzyka wpadała w ucho, ale jakoś nie zatrzymałem się przy nich na dłużej. Co ciekawe, nie posądziłbym ich o to, że na koncertach może dochodzić do tak rzeźnickich rzeczy jak pogo.

Pogo dla mnie zawsze wydawało się być specyficzną formą ekspresji dla osób, które chcą oberwać, lub chcą komuś przywalić. W wypadku tego koncertu to czasami wyglądało podobnie. Mimo to muszę przyznać, że całość była bardzo “przyjemna”. Takie wpadanie na siebie (za ogólnym przyzwoleniem) oraz przepychanie jest świetną formą wyładowania energii. Oczywiście poza różnymi interakcjami z ludźmi zawsze można było stać w miejscu i skakać dla samego siebie.
Całość troszkę wyglądała jak spęd bydła. Mimo tego podobało mi się to, że ludzie starali się jakoś pilnować. Gdy ktoś się przewalił od razu kilka osób wyciągało go. Można powiedzieć, że były to takie przerwy od chaosu i “agresji” wypełnione współczuciem i miłosierdziem ;)

Okazało się, że pogo to nie tylko durne skakanie. Można tam wyróżnić kilka form, które są specyficzne w swoim wykonaniu. Udało mi się wyróżnić coś takiego jak fale ludzkie, tarany oraz falangi.
Najbardziej spodobały mi się falangi, w których razem z kumplem przepychaliśmy się przez całą salę. Ot tylko po to aby przekonać się z którego profilu wykonawcy wyglądają lepiej.
Fale również były zabawne, najpierw przyciskamy tych przy barierkach aby później nas zepchnięto do tyłu.
Trochę wkurzały mnie tarany – pojedyncze osoby, które rozpychały się na każdą stronę, lub dość “chamsko” popychały innych.

Były też osoby, które postanowiły sobie popływać nad tłumem. Fenomenem, którego nie pojmuję do teraz jest to, dlaczego najczęściej w górze była laska, która mogła konkurować w konkursie ciężkości z dorodnym dzikiem.

Kolejnym fenomenem, tym razem takim związanym ze mną, było to, że nie miałem ochoty na piwo! Lubię sobie wypić na imprezie. W tym wypadku piwo sprawiło, że w mordzie szybko zrobiło mi się sucho przez co moja wydajność w pogowaniu spadła. Resztę imprezy zapijałem soczkiem. Tak, można bawić się na trzeźwo.

Jak dla mnie impreza była przednia. Chętnie wybiorę się na coś podobnego. Pomimo obić, obtarć, zakwasów uważam, że warto.
Podobało mi się to, że towarzystwo (mówię ogólnie o wszystkich co byli na imprezie) było dość mieszane, także dzięki temu panowała fajna atmosferka.

Podejrzewam, że gdyby był to koncert kapeli bardziej hardcorowej to towarzystwo było by bardziej hermetyczne, również niebezpieczne. Znajomy opowiadał mi co się działo na koncercie KSU – tam trzeba było uważać, aby nie dać się wciągnąć w pogo.

Niemniej jednak czuję, że będę częściej na podobnych koncertach. Fajnie jest się dać poharatać w takim towarzystwie.

Użyta terminologia jest wymysłem mojej chorej świadomości. Zapewne nie ma żadnego pokrycia z profesjonalnymi określeniami.

24 Responses to “W pogo!”

  1. Bartini October 9, 2010 at 9:01 pm #

    omfg, happysad i pogo to brzmi jak marny oksymoron.

    pogo to jest na Acid Drinkers albo na solidnym oldskul punku jak właśnie KSU albo Farben Lehre.

  2. marines October 9, 2010 at 9:01 pm #

    pogo ssie

  3. radmen October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Bartini: mów co chcesz, mi nie są potrzebne aż tak ekstremalne wrażenia. Relacje osób po KSU w zupełności mnie w tym utwierdziły. To co było na Happysad w pełni mi wystarczało. Co innego, że byłem przekonany, że do ich muzyki nie da się zastosować czegoś takiego jak pogo.

  4. Piotr Pyclik October 9, 2010 at 9:01 pm #

    marines: +1
    Pogo tylko mnie wkurza. Nie wiem co jest przyjemnego w tym, że jacyś obcy ludzie mnie trącają. ;) Nigdy więcej. ;)

  5. Koval October 9, 2010 at 9:01 pm #

    dodam że będąc w centrum pogo na koncercie w plenerze np. zimą – jest tam cieplej. rozgrzana i zgrzana wiara skutecznie podgrzewa klimat

  6. marines October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Koval, szybko się pocisz, potem tłum się rozchodzi i kończysz z zapaleniem płuc. ;p

  7. Koval October 9, 2010 at 9:01 pm #

    też prawda, ale nawet stojąc na granicy pogo już odczuwasz w miarę wyższą temp.

  8. marines October 9, 2010 at 9:01 pm #

    pogo jak pogo, ale cholernie żałuję, że nie było mnie wczoraj w Uchu ;(

  9. de October 9, 2010 at 9:01 pm #

    przynajmniej raz w zyciu warto sprobowac pobawic sie w pogo. kiedys wciagnelam prawdziwą barbie w pogo i nie powiem, była zadowolona – żałowała, że przyszła w sandałkach na obcasach ;)

  10. reboot October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Pogo jest dla mięczaków;)

    http://www.youtube.com/watch?v=T7dnWB1BiRA

  11. torero October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Pogo dobre jest.Przypomina gospodarkę rynkową z elementami interwencjonizmu :D

  12. Fela October 9, 2010 at 9:01 pm #

    solidnym oldskul punku jak właśnie KSU

    Panie, daj pan spokój, KSU to jest festyniarstwo pierwszego sortu, nawet gitarzystę dzielili, czy nawet nadal dzielą z Feelem ;)

    Pogo na Hepisedzie to też tak jakoś niespecjalnie – kojarzy mi się z dzieciakami pogującymi nawet do ska… No offence ;)

    BTW polecam zapoznanie się np z klipami Sick Of It All do “Step Down” i “Us vs Them” ;)

  13. Jajcuś October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Jeżeli ci się spodobało, to polecam Jelonka. Ten to potrafi publikę rozbawić swoimi skrzypcami…

    „A teraz ściana śmierci!”

    :)

  14. Czyżak October 9, 2010 at 9:01 pm #

    @reboot: mosh tak!! Pogo też fajne, ale to zjawisko na koncertach trochę cięższej muzyki też jest fajne
    http://www.youtube.com/watch?v=yEnrbBUq8G8
    Fenomenem tego zjawiska zwanego ścianą śmierci jest to, że rzadko komu coś się dzieje mimo tego, że wszyscy wbiegają na siebie z łokciami i kolanami.

  15. radmen October 9, 2010 at 9:01 pm #

    @Jajcuś: nie było mnie na Woodstocku, ale słyszałem co Jelonek tam odstawiał ;) Z resztą mam mp3 z tego występu, on faktycznie wie jak ludźmi zakręcić ;)

  16. egzemplarz October 9, 2010 at 9:01 pm #
    1. Pogo na Happysadzie jest wcale możliwe ;) . Nie przy wszystkich kawałkach, ale ogólnie rzecz biorąc jest. Tak jak przy wspomnianym ska, czasem reggae czy innej podobnej muzyce. Po prostu wygląda inaczej. Pogo np. na KNŻ jest strasznie “ciężkie”, równomierne, mocne skoki, jak dostaniesz to raz i porządnie. Tak samo jak atmosfera która też jest “ciężka”. Znowuż przy czymś typu Farben Lehre, czy jeszcze lżejszych bandach pogo jest luźniejsze, szybsze i właśnie “lżejsze” ;) . Więcej skoków w boki, machania łapami, etc… Nie zawsze jest to rzeźnicka zabawa.
    2. Jak już wbijasz na rockowy/metalowy koncert i chcesz podejść pod scenę to najbezpieczniejsza opcja to przyłączyć się do pogo. Jak skaczesz ze wszystkimi to, względnie, nic Ci się nie stanie. Problem pojawia się gdy stoisz z boku i nagle dostajesz pędzącego metala na klatę.
    3. “Można powiedzieć, że były to takie przerwy od chaosu i “agresji” wypełnione współczuciem i miłosierdziem ;) ”. Wracając właśnie do bezpieczeństwa – na porządnym koncercie, gdzie za wstęp trzeba było zapłacić parę dych (w przeciwieństwie do darmowych koncertów plenerowych, gdzie ludzie mogą być nieobeznani z “zasadami”), ludzie w pogo nie są agresywni, a wręcz przeciwnie. Gdy ktoś się wywraca zaraz kilku ludzi wokół rzuca się go podnosić. To jest towarzyska zabawa, ludzie w pogo są dla siebie, rzekłbym nawet, życzliwi.

    Nie namawiam nikogo do brania udziału w pogo, ale szczerze mówiąc nie widzę w takiej zabawie nic złego i jak zdarzy mi się trafić na jakiś koncert to zawsze pcham się w glanach pod scenę do największego kotła ;) . Jak ktoś szaleć nie chce – nie musi stać pod samą sceną.

  17. Fela October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Tak jak przy wspomnianym ska [...]

    Wiesz, pogować można nawet do Ani Wyszkoni, tylko po co? Problem w tym, że do ska się tańczy, a nie poguje i parę takich dzieciaków może skutecznie zepsuć zabawę całej reszcie.

    Wracając właśnie do bezpieczeństwa – na porządnym koncercie, gdzie za wstęp trzeba było zapłacić parę dych (w przeciwieństwie do darmowych koncertów plenerowych, gdzie ludzie mogą być nieobeznani z “zasadami”), ludzie w pogo nie są agresywni, a wręcz przeciwnie. Gdy ktoś się wywraca zaraz kilku ludzi wokół rzuca się go podnosić.

    Tak jest nawet na koncertach za 5 złotych, nie licząc paru debili, którzy zazwyczaj i tak po chwili wylatują ;)

  18. Paweł Ciupak October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Koval, szybko się pocisz, potem tłum się rozchodzi i kończysz z zapaleniem płuc.

    To zapalenie płuc jest od potu? Ja zawsze myślałem, że wywołują je bakterie i wirusy ;p.

    kojarzy mi się z dzieciakami pogującymi nawet do ska…

    E, akurat podobno, wiele punkowych benduff podobno po jakimś czasie zaczynało także grać ska, więc może to nie jest takie dziwne ;p.

  19. Fela October 9, 2010 at 9:01 pm #

    E, akurat podobno, wiele punkowych benduff podobno po jakimś czasie zaczynało także grać ska, więc może to nie jest takie dziwne ;p.

    Jest ska i “ska” ;)

  20. Jajcuś October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Ja tam już z pogo wyrosłem. Nie mam nic przeciwko, dopóki dzieciaki bawią się w swoim gronie, ja sobie też poskaczę ale spokojniej gdzieś dalej :)
    Denerwuje mnie za to, gdy smarkacze uważają, że cały koncert jest dla ich pogowania i mają pretensję do każdego, kto chciałby sobie postać i posłuchać bliżej sceny.

  21. Krystek October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Jajcuś +1 Szczególnie w kontekście tego, co napisał we wpisie radmen:

    Fale również były zabawne, najpierw przyciskamy tych przy barierkach aby później nas zepchnięto do tyłu.

  22. adas October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Ja widziałem kiedyś pogo na koncercie Goyi :D

  23. nPnF October 9, 2010 at 9:01 pm #

    Piwo jest fajne… o ile sie w żołądek nie dostanie, jabol bezpieczniejszy. ;-)
    W Pogo wciągani są zwykle Ci co na chama wpychają.
    Hermetyczność? Metale, Punki, Skinhedzi bawią się razem, przypały się zdarzają ale w Pogo jest dużo większa jedność niż poza. Parcie na scene jak jest (jak już młyn się rozkręci i ustabilizuje zasięg) to dotyczy raczej środka, boki są bezpieczne.
    Ostrzejszy jest Mosh, ale celem jest się wyobijać a nie wyzabijać. W każdym bądz razie strój (choć są tacy goście co wolą topless) lepiej mieć dostosowany ;>

    PS: do SKA (co ciężko robić w glanach)się SKAcze ;-b
    PPS: FL – oldskul punk? Dowaliłeś!

Trackbacks/Pingbacks

  1. Jelonek | radmen's weblog - November 20, 2011

    [...] które dawniej wzbudzały me oburzenie). Tu jednak przekonałem się, że pomimo agresywności owych układów ludzie potrafią o siebie [...]