Psycho!

Tak się złożyło, że w wyniku dziwnych życiowych telenowel wylądowałem dzisiaj na terenie szpitala psychiatrycznego (tzw “Srebrzyskach”) w Gdańsku. Miałem tam odnaleźć przyjaciółkę, która to niby tam właśnie przebywała.

Na terenie szpitala znalazłem się około godziny 18.30. Było ciemno, padało, ogólnie tak troszkę mrocznie. Gdy dotarłem do bramy szpitala (a właściwie to całego kompleksu) poczucie mroku się zagęściło. Okazuje się, że jest to ogromny teren, na którym jest pełno drzew, krętych chodników oraz przeróżnych budynków.

Atmosfera tam panująca wydaje się być przytłaczająca. Sam wygląd budynków potrafi skutecznie przygasić osobę. Powiem, że czasami nawet na cmentarzu wydaje się być zabawniej. Ciekaw jestem jak ludzie z zaburzeniami psychicznymi mają dochodzić do siebie w tak ponurym miejscu? Możliwe, że takie wrażenia są tam tylko po zmierzchu. Mimo to, można się tam troszkę “zeschizować”.

Dziwną dla mnie, rzeczą było to, że w zasadzie mogłem wejść do większości budynków. Przynajmniej do tych gdzie paliło się światło. Jeszcze dziwniejsze było to, że w zasadzie w środku nie mijałem praktycznie nikogo. Równie dobrze mógłbym się przejść po pokojach i próbować coś podprowadzić (chociaż wątpię aby było tam coś wartościowego).

Tak więc sobie troszkę błądziłem po tym kompleksie. Szukałem miejsca gdzie mogę się dowiedzieć coś więcej o mej przyjaciółce. W końcu trafiłem do izby przyjęć.
Tam akurat przyjęto pana, który sobie postanowił obsikać podłogę. Personel jakoś zupełnie się nie przejmował moją osobą. Ja w zasadzie nie chciałem wadzić także postanowiłem budynek opuścić na kilkanaście minut aby ludzie uporali się ze staruszkiem.

Przyznam się, że zaskoczyło mnie to, że zupełnie obce osoby mogą się po prostu panoszyć po tego typu miejscu. Jakoś tak zupełnie niewłaściwe to się wydaje. Zwłaszcza, że trzeba mieć tutaj na uwadze dobro pacjentów. Co do samego miejsca to jakoś nie jestem przekonany do tego, aby atmosfera w nim panująca potrafiła pomóc. Gdybym ja tam wylądował to mój stan uległby raczej pogorszeniu, a nie poprawie.

Co do przyjaciółki. No cóż, nie ma jej tam, nie było. Przynajmniej nie przez ostatnie kilka dni, a twierdziła, że w szpitalu wylądowała (przed)wczoraj. Zrobiono mnie zwyczajnie w przysłowiowe bambuko. Pprzynajmniej miałem okazję poznać to dość specyficzne miejsce.

One Response to “Psycho!”

  1. aliceq October 14, 2010 at 10:18 pm #

    zalezy jaki szpital. Znam totalnie masakryczny, zlewajacy pacjentow do tego stopnia, ze swiezo przyjeta pacjentka poszla od razu do lazienki wieszac sie na prysznicu. (ratowaly inne pacjentki). Idac do wc slyszalam szal pacjentow z oddzialu obok. (Toszek)

    Znam szpital ktory wyglada jak kolonie dla doroslych :) gdzie milo wkrecilam sie na “godzine szefa” (organizowane przez danego pacjenta rozrywki na czas wolny). Gdzie z checia i ja spedzilabym 8 tygodni “urlopu”. (Katowice-Szopienice)

    2 rozne szpitale, oddzialy te same (dla depresyjnych i nerwicowych) a roznica? Niebo a ziemia.