Dzień celebracji śmierci

Tak to bywa, że nawet zmarli posiadają swoje święta. Zapewne nie specjalnie im na tym zależy. Tak się składa, że w dzień Wszystkich Świętych (a co z tymi biednymi potępieńcami?) zawsze ląduję na cmentarzu w rodzinnej miejscowości. Tak jak na prawdziwego ignoranta przystało to jest jeden z tych dni, kiedy czasami nawet się przejmę tym, że tam są pochowani ludzie. W końcu czasami trzeba się zająć miejscem ich leżakowania.

Osobiście raczej nie czuję potrzeby obchodzenia takiego święta. Tą potrzebę odczuwają moi bliscy. Gdyby im odmówić to pewnie przemówiłby ich ukryty handlowiec i sprawiliby, że ich potrzeba będzie moją potrzebą.
W każdym bądź razie na cmentarzu byłem i zająłem się tym co lubię najbardziej – obserwowaniem ludzi. Okazuje się, że nawet cmentarz może być fajnym miejscem na lokalną rewię mody. Widzi się również skruszonych pijaczków, którzy postanawiają wyprasować dresik oraz oddać cześć bliskim.

Z poczynionych obserwacji odkryłem, że w ten dzień jestem odsłonięty na bezsensowne “bulwersy”. Przykładowo zbulwersowałem się gdy na grobie wujka nie było żony, ani żadnego z dzieci. W końcu tak wielkie święto, trzeba się pokazać! Na szczęście po chwili rozum wykopał przygłupa i uświadomił mnie, że obowiązkiem nie jest bycie na grobie w TEN dzień.

W sumie dochodzę do wniosku, że jeśli już mamy pielęgnować pamięć o tych co zmarli to najlepiej to zrobić wewnątrz siebie. Wznoszenie modłów i próśb aby łaskawy Pan miał dość litości aby pobłogosławić martwych nie wydaje mi się być najfajnieszym rozwiązaniem.
Nie wiem również czy jest sens w wzmacnianiu fundamentu ziemi umieszczając kolejne “cegły” z kruchą zawartością. Jeszcze wieczorem stare komuchy przemienią się w zombie i nagle zwiększy się zapotrzebowanie na egzorcystów amatorów.

Ponownie naszła mnie myśl o mojej śmierci. Już wiem, że to będzie kremacja. Dylemat pozostał nieco inny. Po cudownym zmieleniu będę dość mobilny, może by to wykorzystać? Przykładowo mógłbym posłużyć jako nawóz dla kwiatków w różnych częściach świata. A może lepiej wspomóc lokalną ziemię i zostać rozrzuconym nad ziemią kaszubską?

W każdym bądź razie święto się skończyło. Żywi wrócili z gościny u martwych. Pewnie jak to zwykle bywa nie wyciągnięto z tego wydarzenia zbyt wielu ciekawych wniosków. Wszystko wraca do normy, dopiero za rok większość przypomni sobie o tym, że trzeba uczcić śmierć innych.