Mindless

Osiągnąłem stan bezmyślności. Znajome uczucie otępienia i ignoranckiej głupoty wyprostowało moje zmarszczki na czole, przestałem mrużyć oczy. Byłem sobie sam, ja i moja bezmyślność. Stan idealny, chociaż włączył się w złym momencie. Jazda samochodem zdecydowanie wymaga aby prowadzący posiadał sprawną jednostkę decyzyjną. Nie przejmowałem się w tym momencie. Po prostu sobie byłem. Korki przestały przeszkadzać, dziwne zachowania innych uczestników ruchu również.

Idyllę zniszczył żołądek wysyłając sygnał o swej pustej zawartości. Trybiki mózgu ruszyły i zacząłem myśleć. Gdy uporałem się z kwestią jedzenia znowu zacząłem być w trybie pozorowanej bezmyślności. Właściwie to już było myślenie o jego braku i o tym jakie to było fajne uczucie.

Polecam wszystkim! Myślenie zdecydowanie jest przereklamowane. Owszem przynosi czasami korzyści, ale prawdziwą sztuką jest po prostu utknąć w jednym miejscu kompletnie nie wychwytując w głowie ani skrawka myśli. Zdecydowanie przyjemne uczucie.

One Response to “Mindless”

  1. Jezuch December 4, 2010 at 3:00 pm #

    Przypomina mi się niejaki “kadawer”, twór niejakiego Wybiegałły, jako eksperyment z istotą zaspokojoną żołądkowo w pewnej powieści niejakich Strugackich…