Coś za coś

Nie ma ludzi idealnych. Taka myśl ostatnio krążyła w mej jaskini zamocowanej na szczycie kręgosłupa. Przykładowo – można być tak zajebistym jak ja, ale w zamian jest się informatykiem. Przyglądałem się ludzikom w galerii handlowej. Mijałem parę naprawdę fajnych kobitek. Okazywało się, że na dobrym wyglądzie plusy się kończyły. Inne panie, które zwróciły moją uwagę ze względu na jakieś cechy inne niż wygląd okazały się mieć garbaty nochal itd.

Zasada jest raczej prosta. Posiadamy swoje wady i zalety, a i proporcje pozostają w pewnej równowadze. Może i mamy potencjał na bycie kimś idealnym. Wydaje się, że w dążeniu do perfekcji natura w jej właściwy sposób pozbawiła nas tego co było zbędne, w zamian dając coś nowego, lepszego. Mój mały rozum podpowiada, że to nie jest krok ku ideałowi, a jedynie zamiana czegoś w coś innego.

Ot, takie głębokie świąteczne przemyślenie – wszystko pozostaje w równowadze.

2 Responses to “Coś za coś”

  1. Zal December 23, 2010 at 11:47 pm #

    To zbyt piękne, aby było prawdziwe. Patrz chociażby na mnie — nie tylko brzydki informatyk, ale do tego jeszcze głupi ;D

    A tak bardziej na poważnie to uważam, że ta równowaga nie istnieje. Są ludzie, których sumaryczna ocena posiadanych cech jest wyższa, niż sumaryczna ocena cech posiadanych przez innych ludzi. Każdy ma swoje wady i zalety. Ale, ale… Nie napisałem najważniejszego. Ocena jest subiektywna. To oceniający przypisuje wagi konkretnym cechom. Może się zatem zdarzyć, że ktoś posiada nisko ocenione cechy, które dla nas mają niską wagę. Ideał*! ;]

    • do momentu, w którym to oceniający nie zmieni swoich preferencji oraz wag nadawanym każdej z cech, życie :P
  2. Margor December 23, 2010 at 11:47 pm #

    Nie sądzę, aby istniało coś takiego jak równowaga.

    Są ludzie, którzy są po prostu z definicji beznadziejni (co wcale nie musi być ich winą) po prostu złożyły się na to czynniki środowiskowe, wrodzone predyspozycje, patologie społeczne, być może charakter (chore ciało/psychika od powstania?). Skoro sytuacja jest beznadziejna, należy im się współczucie. Bo jeżeli nie będzie współczucia i uznania prawa do życia bez względu na wady to prędzej czy później ktoś dojdzie do wniosku, że jest to element szkodliwy. Historia pokazała, jak takie myślenie może się kończyć.

    Są też tacy, do których nie można się przyczepić – piękni, zdolni, twórczy o doskonałym zdrowiu, żyjący dla siebie i innych. Rzadki surowiec, ale prawdopodobniej istnieje. Po prostu są na świecie ludzie, którzy dostają od życia więcej.

    Sprawiedliwości tutaj nie ma żadnej – jak to w życiu.

    Pytanie, w jakim stopniu mamy wpływ na to, kim jesteśmy? Na pewno jest on bardzo duży, jednak oczywistą rzeczą jest, że nasza wole podlega wielu ograniczeniom.

    Z drugiej strony wiara w taką równowagę, podobnie jak religia mogłaby dodawać wielu nadziei.