Eteryczny flow

Uwaga. Poniższa notka zawiera nieautoryzowany zapis niepoukładanych, oraz wysoce bezsensownych myśli autora tego bloga. Wspomniany autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne straty czasu i innych równie subtelnych rzeczy.

Jestem w chwili. Kontempluję nieuchwytne piękno tego co niepojęte. Próbuję wymacać myślami ramy tej nieuchwytnej materii. Może w świecie wyobraźni pochwycę to co niezbadane i tajemnicze. Myślę o tym co zostało przemyślane i o tym o czym nikt nie myślał. Nie wiem, że myślę o tym pierwszy raz, skąd mógłbym to wiedzieć? Nie ważne, to jest przyjemne, błogie uczucie. Niech takie pozostanie.

A gdyby tak zastosować takie rozmyślania w pracy? Skuteczny spadek efektywności byłby gwarantowany, ale za to jakie cudowne wnioski mogłyby się nasuwać? Bo gdyby się tak zastanowić to myjąc kolejny talerz można dojść do wniosku, że pozostawiony syf świadczy o osobie. Czy to co czuła w danej chwili było wywołane pod wpływem pojedynczego impulsu, czy każdego dnia pozostawia taki nieład? Dla niej to codzienność, a dla mnie to może się okazać poznawczym szokiem.

Widzę kod. Taki jakiego powinienem się spodziewać. A jednak jest to coś innego. Twórcy zabrakło konsekwencji. Raz stosował taby, innym razem spacje. Czasami zostawiał masę pustych odstępów, żeby chwilę później drobnym maczkiem zapełnić kolejne ekrany. Ciekawe w jaki sposób on znajduje w tym błędy? Czy nikt nie sprawdza takiej pracy? Przecież tutaj jest tyle błędów, nawet w komentarzach..

Oto stoi sobie ochroniarz. Bacznie lustruje tyłeczki fajnych panienek, a obok niego szwęda się podejrzany typ. Co jeśli podejrzenia są słuszne i podejrzany typ zrobi coś podejrzanego? Czy ochroniarz zdąży zareagować? A może zrobi to w momencie kiedy ktoś przerwie jego subtelną więź z cudownym biustem kolejnej wypalonej laseczki?

A może gdybym ja się w końcu skupił to bym nie zastanawiał się nad tą chwilą? Bo tak naprawdę to mam cały ogrom możliwości. W równoległych wszechświatach jestem pewnie milionerem, a w innych słodko umalowanym gejem ze skłonnościami sado-maso. Ciekawe czy te wszystkie “ja” mając coś wspólnego ze mną? Pewnie wygląd, ale czy coś jeszcze? Bardzo był chciał aby oni nie byli tacy eteryczni. A może oni teraz również myślą o pozostałych “nas”?

Może te niespodziewane chwile smutku, które nas ogarniają to tak naprawdę sytuacje, w których nieskończenie bogaty gej “ja” z innego świata umiera? Ciekawe co czuje podczas umierania? Boi się, czy uśmiecha? Może spotkanie z Kostuchą będzie jego jedynym zbliżeniem z kobietą? Zdąży ją pokochać, czy znienawidzić?

Ciekawe co ja powiem Białej Pani, gdy przyjdzie. W sumie to wytknąłbym jej palec i powiedział, że to ja płaciłem krwią za swoje życie i jako klient świata wcale nie chcę jej teraz widzieć. Pewnie umówiłbym się z nią na jakieś spotkanie w przyszłości, o którym bym zapomniał. Czy urażona kochanka śmierci strzeliłaby na mnie focha? Jeśli tak, to co wtedy byłoby ze mną?

Życie jest naprawdę trudne. Tak sobie myślę i dochodzę do wniosku, że może lepiej nie myśleć za dużo? Wprawdzie to nie boli, ale później w snach kręci mi się wszystko i tworzy gorzką zupę, po której budzę się z niewysłowionym wyrazem twarzy. Czy warto myśleć tylko po to aby nie przespać kolejnej nocy? Taki bezsensowny bieg przez życie również ma swoje uroki. W końcu pominę te wszystkie bezsensowne rozważania i zbliżę się do ideału natury. Będę chciał za wszelką cenę zaspokoić podstawowe potrzeby, czyli w pewnym momencie przyczynię się do rozmnażania rasy ludzkiej.

I po co mi wiedza, że to co będę robić będzie miało taką nazwę? Zwierząt jakoś nie trzeba uczyć jak żyć. Skubane mają swój instynkt i to im wystarcza. Dlaczego człowiek nie może rodzić się z gotową książką jak przejść przez życie? Może kiedyś w pewien sposób założył się o to ze stwórcą?

Tak wiele pytań, tak mało czasu..