Archive | September, 2011

Miniblog: Plakatowo

Są wszędzie. Obserwują, śledzą, śmieją się z mojej bezradności. Ryje z plakatów. Im bliżej wyborów tym więcej klonów tych samych mord, które starają się wykrzesać z siebie uśmiech. Nawet jadąc samochodem mam wrażenie, że przedzieram się przez las twarzy.

Z dnia na dzień przyrasta liczba plakatów. Cały wysiłek został przeznaczony na puste idee poparte logo partii.

Szatan się czai

Telewizja Polska postanowiła nas uraczyć programem pokroju Mam talent, czyli przygotowała kolejną szopkę, w której śpiewają ludzie. Nieoczekiwanie szopka stała się areną walki religijnej. Dlaczego? Otóż w programie jednym z jury jest nie kto inny, a sam demon w ludzkiej skórze Adam Darski, pseudonim Nergal (uwielbiam jak dziennikarze przy każdej okazji używają tej formy), lider zespołu Behemoth.

Jak powszechnie wiadomo zespół Nergala nie śpiewa kołysanek dla dzieci, ani nie jest prekursorem muzyki ambient. Tak, Behemoth jest zespołem satanistycznym. Tak bardzo satanistycznym, że Polska Wierząca, dopiero po 20 latach od powstania grupy zorientowała się, że na jej ziemi czai się mrok. Przypomnę, mrok pod postacią Nergala, który w programie The Voice of Poland ocenia zdolności muzyczne uczestników (czy w ramach tego wchodzą moralne gadki o wielkości szatana?).

Piekło medialne (i mentalne) musiało się rozpętać. Wzniecił je katolik, który uznał, że przedstawienie w telewizji faceta, który coś tam sobie śpiewa godzi w jego uczucia religijne. To prawda, moje uczucia również zostały ugodzone. Nergal bez mejkapu? Przecież bez tego nie ma mroku!

Zaraz za uprzejmym donosicielem odezwały się kolejne głosy. Paru księży pokrzyczało, aż w końcu szanowna partia obrońców jedynej słusznej i prawdziwie prawdziwej wiary posmoleńskiej postanowiła do piekielnego ognia głupoty dolać napalmu. Z powodu jednego Nergala zebrały się specjalne komisje, które uznały, że pokazanie kogoś takiego jak Darski ogranicza demokrację..

Byłem w stanie znieść wszelkie wypowiedzi księży. Wiadomo – metal to zło, a Behemoth jest jego aktywnym przedstawicielem, znaczy zło. Szatan to zło, a Behemoth coś tam wspomina o szatanie, znaczy zło. No, a jak zło to owieczki trzeba ratować. Jestem w stanie to zrozumieć.
Nie jestem natomiast w stanie zrozumieć tego, że ktoś nagle dochodzi do wniosku, że osoba myśląca inaczej od większości społeczeństwa oznacza ograniczenie demokracji.. Niestety po raz kolejny przybliża mi się wizja państwa opartego na katolickiej wersji szariatu. Czytał ktoś Przenajświętszą Rzeczpospolitą? Jeśli nie to odsyłam do lektury aby łatwiej sobie wyobrazić taką wizję.

Wkurzające jest również to, że o sprawie robi się coraz głośniej, a ci najbardziej urażeni nawet nie próbują zrozumieć dlaczego Nergal posługuje się szatanem. Nergal wielokrotnie tłumaczył to czym jest dla niego szatan:

Tu nie o szatana chodzi. On jest tylko metaforą i – jak widać niezwykle potężnym – ale tylko symbolem.

Jeśli już w ogóle mówić o satanizmie to jedynie o tym w wydaniu Lavey’a.

Nie podoba mi się to. Nie podoba mi się, że w imię pokrętnych praw moralnych rządzących może dojść do tego, że ograniczy się naszą swobodę. Darski ma odwagę powiedzieć otwarcie to o czym sądzi. Przy okazji robi sobie świetną reklamę, a jego zespół zyska jeszcze większe rzesze fanów. Wszystko dzięki katolikom, którzy chcą bronić owieczki przed zgubnym wpływem urojonego szatana, który mówi aby ludzie robili to co chcą, a nie to co im nakazano.
Na szczęście w całej sprawie znalazły się również głosy rozsądku. Osoby, które wspierają Nergala (choćby Hołdys, który raczej nie jest satanistą (chociaż z drugiej strony on ma długie włosy, także kto wie..)), czy też ludzie, którzy nie są fanami zespołu, ale potrafią oddzielić kwestie wiary od rozumu.

Odniosłem wrażenie, że cała sprawa nie jest tylko medialną papką. Ludzie o tym zamieszaniu mówią. Konfrontują swoje poglądy na ten temat (w końcu związane to jest z wiarą, a na tym poletku każda dyskusja potrafi zakończyć się porządną kłótnią). Takie sytuacje mogą wymusić u ludzi myślenie. Może niektórzy zrozumieją, że wyimaginowany szatan, z którym się walczy istnieje po to aby tak naprawdę wyzwolić ludzi z okowów głupoty.

Nowe śmiecie

Jak wspominałem, opuściłem miejsce przesiąknięte mroczną energią. W tempie błyskawicznym udało nam się znaleźć mieszkanie w Sopocie. Jako ciekawostkę warto dodać, że jest to mieszkanie tego samego Chomika, u którego mieszkałem parę lat temu. Podobnie jak dawniej w nowym lokum również odkryliśmy rzeczy sprzed epoki. Ogólnie mieszkanie miało w sobie coś z dwóch skrajności. Z jednej strony mamy mieszkanie wykonane w “nowym budownictwie”, nowiutkie i przytulne. Z drugiej strony jego wyposażenie wydaje się być sprzed epoki (zwłaszcza sztućce, które chyba zostały wykradzione z NRD).

Mieszkanie służyło do tej pory jako baza na wakacyjne wypady dla emerytowanych turystów z Niemiec (tak właściwie to cały czas tak jest, ale mniejsza o to). Widać również, że nie za bardzo przemyślano zakup rzeczy wchodzących w skład wyposażenia. Przecież nie jest problemem to, że kran w kuchni się nie obraca, a płyta grzewcza ma problem ze zmieszczeniem patelni i garnka. W końcu przyjeżdża się raz na rok, także nie ma co się przejmować takimi niedogodnościami nie? Cóż, w takim codziennym życiu te pomyłki skutkują kanonadą naczyń obitych o zlew podczas skomplikowanych operacji płukania, lub logistycznym planowaniem co najpierw będzie się podgrzewać.

No, ale się w końcu wprowadziliśmy. Pomiędzy czasem kiedy oglądaliśmy mieszkanie, a wprowadziliśmy się wyparowała z mieszkania pralka. Tia, a my się cieszyliśmy, że nie będzie trzeba wpłacać kaucji. Okazało się również, że trzeba solidnie przetrzepać parę zakamarków, pozbyć się (a właściwie zręcznie ukryć) całą masę zbędnych rzeczy i dokupić kilkanaście pierdółek, które są potrzebne.

Stworzyliśmy zalążek ciepłego kurwidołka. Teraz pozostaje dopieszczenie detali i sprawienie aby powrót do mieszkania był przyjemnością a nie koniecznością (tak było dla mnie w poprzednim mieszkaniu). Daje to spore pole do popisu. Przyznaję, że w tej sytuacji nawet spodobało mi się bieganie po Ikei i szukanie przeróżnych badziewi, których pewnie nigdy nie wykorzystam, ale za to ładnie wyglądają.

W całym zamieszaniu czuję się jak simek ze znanej gry (naprawdę muszę pisać, że mowa o “The Sims”)? Trochę zakupów, trochę odkładania kasy, kolejne zakupy (iteracje powtarza się wielokrotnie) aż w końcu otrzymuje się coś co cieszy wszystkich ;)

Miniblog: Adios

Przeprowadziłem się. Mimo, że ostatnie tygodnie mojego pobytu w tym miejscu były raczej smutną koniecznością to jednak będę to dziwne mieszkanie wspominać z pewnym masochistycznym sentymentem.

Pozostawiłem w nim cały ogrom energii. Głównie tej negatywnej. Walczyłem ze smutkiem, gniewem, również z nienawiścią. Wszystko to w tym jednym, małym pokoju w mieszkaniu krzyczącym o remont.

Paradoksalnie, zapamiętam z tego mieszkania właśnie te najgorsze uczucia jakie mi towarzyszyły. Pozostawiły na mnie piętno, które nie pozostało bez znaczenia.

Sennik: Demon

Czy demon może występować w ludzkiej postaci? Pewnie może. Mój pojawił się jako jedna z byłych. Ruda małpa próbowała mnie zniszczyć poprzez zazdrość. Miała pojemniejszy (2.5 TiB) dysk twardy..