Archive | November, 2011

Jelonek

(fot. kochanfoto.pl)

W Polsce znalazł się artysta (a konkretnie skrzypek), który sprzedał duszę diabłu. Ów artysta postanowił nagrać album w klimatach około-rockowo-punkowo-klasycznych. Wyszło takie coś, co jakoś nie powalało.

Zaczęło powalać podczas koncertów. Okazuje się, że Jelonek to nie tylko muzyka. To małe przedstawienie, którego wodzirejem jest facet z ogniem w oczach. Jelonek potrafi nawiązać niesamowity kontakt z publicznością, co więcej potrafi sprawić aby każdy koncert był konkretnym napierdalaniem. Tak, napierdalaniem. Pogo to już troszkę za mało. Jelonek chętnie rozkręca ściany śmierci, lub młyny (czyli rzeczy, które dawniej wzbudzały me oburzenie). Tu jednak przekonałem się, że pomimo agresywności owych układów ludzie potrafią o siebie zadbać.

Jelonek (wraz z całą jego niesamowitą świtą) jest dla mnie fenomenem. Mowa tutaj o muzyku, który wydał przeciętny album, a dopiero na koncertach widać cały jego potencjał. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest to artysta, którego koncerty są zdecydowanie lepsze niż studyjne nagrania.

Na tą ocenę wpływa wiele rzeczy. Niesamowita charyzma samego Jelonka, oraz jego zespół sprawiają, że każdy zagrany utwór jest czymś więcej niż tylko nagraniem. Mamy do czynienia z najbardziej porąbaną podróżą muzyczną, wymieszaną błyszczącym mrokiem, wesołymi pomrukami, oraz co najważniejsze – dawką porządnego pałera.

Co tu więcej pisać – czekam na kolejny koncert, z którego pewnie wrócę cały w siniakach.

Miniblog: Piękno

Masz 5 sekund – zastanów się co jest dla Ciebie najpiękniejsze na świecie… Już znasz odpowiedź? Co to jest? Uniwersalnie pojęta miłość, czy po prostu świat? Czy w ciągu 5 sekund udało Ci się zobrazować coś ogromnego, czy uznałeś, że najpiękniejszą rzeczą na świecie jest mały głupi (w porównaniu do molochów – miłości i świata) jesienny deszcz?

Ja w ciągu tych pięciu sekund nie potrafiłem się zdecydować co jest piękniejsze. Ostatecznie nie podjąłem decyzji w tej kwestii.

1{10}

Dnia jedenastego listopada roku pańskiego dwa tysiące jedenastego o godzinie jedenastej jedenaście, w jedenastej sekundzie wydarzyło się nic. To piękne mistyczne zjawisko było manifestacją kolejnego fiasko przewidywanego końca świata, oraz okazało się chłodnym prysznicem, dla fanów celtyckich kapłanów (te zielone zgredy na pewno planowały coś na ten dzień).

Ten dzień był oczywiście wyjątkowy. Właśnie tego dnia dokonano rozbioru Neapolu, odbyła się premiera filmu Wywiad z wampirem no i ojczyzna odzyskała wolność. Święto oczywiście po raz kolejny pokazało to kim jesteśmy. Warszawa stała się areną walki pomiędzy Prawdziwymi Polakami, a  Autentycznymi Polakami. Z ich starcia wynikło nic.

Wróćmy jednak do końca świata. Nie wiem już co miało nas zabić. Meteor, słońce, a może nawałnica drewnianych durszlaków chińskiej produkcji. Jestem zawiedziony, że po raz kolejny wielkie wróżby spełzły na niczym. Zacznę chyba pisać zażalenia (skierowane ogólnie do świata), a tych co wieszczą zagładę pozwę za straty moralne. A może dzisiaj mieliśmy żyć, tylko wyjątkowość tej daty automatycznie nakierowała mnie na to, że apokalipsa będzie realna?

Założę się, że tysiąc lat temu to musieli mieć imprezę. Wiecie, gniew boga (-ów), dywersja szatana i takie tam…

Ech, chyba nie mam nic lepszego do robienia.

Myśl dnia

Życie na pełnej kurwie.

Cokolwiek to znaczy.

Jesień

Taką właśnie lubię najbardziej.

Wieczność, a sprawy bieżące

Zdarza się Wam myśleć o wieczności? Mnie całkiem często, zwłaszcza podczas oglądania filmów o wampirach lub w trakcie alkoholowych libacji (“oby  ta chwila trwała wiecznie”). Niestety czas skończyć te słodkie rozmyślania. Wdziera się straszliwa wizja klęski ekonomicznej świata. Ponoć tym razem Polska nie spieprzy sprawy i również weźmie udział w tej imprezie.

Jeśli tak będzie to wieczność będzie musiała poczekać. Ceny paliw rosną, a wraz z nimi wzrosną ceny wszystkiego. Nawet jeśli na świecie cena za baryłkę ropy będzie spadać w Polsce i tak pójdzie w górę (aby wyrównać straty związane z ogólnokrajową paniką dotyczącą podwyżki ceny paliwa). Mimo tej straszliwej wizji jestem dobrej myśli. Może w obliczu kryzysu Polacy pokażą światu, że można sobie radzić takich w warunkach?

Czas aby nasi rodacy ponownie byli żywym przykładem tego jak można kombinować. Osobiście proponuję stworzenie wódki, posiadającej zestaw niezbędnych minerałów potrzebnych dla organizmu. Wtedy będzie można rozwiązać problem żywieniowy (pod warunkiem, że koszt produkcji litra takiej wódki będzie mniejszy niż cena bochenka chleba), czyli doczesne utrapienie blokujące moją wizję wieczności. Cholera, a może łatwiej zostać wampirem?

Pieniądze, zdrowie, życie, śmierć

Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości odpowiedział:

Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak na prawdę nie żyjąc.