Pimp da lajf

Pamiętam, że 7 lat temu byłem zachwycony programem o nazwie “Pimp my ride“. Wszystkie te ekrany telewizorów, konsole, pralki, głośniki i inne badziewia wydawały się być naprawdę fajne. Po każdym odcinku marzyłem o tym aby mieć w zagłówku ekran LCD, a w bagażniku ukrytą konsolę. Marzyłem o tym, żeby wrzucać pranie do samochodu, a wieczorami rozpalać kominek w bagażniku. Pragnąłem również posiadać tą zajebistą kanapę, na której mógłbym sobie leżeć w czasie jazdy samochodem.

Wtedy było to bardzo fajne. Fajne, ale również bezużyteczne. Przerobione samochody często nie posiadały bagażnika, a ekrany w zagłówkach były przeznaczone dla kierowców jadących z tyłu. Wszelkie bajery były tak naprawdę zbędne.

Jednak z punktu widzenia programu sprawa była prosta. Przerobiony samochód ma się świecić, powalać ekstrawagancją i być unikalnym rozwiązaniem. Monitory i konsole były ważne aby pokazać przepych, wszelkie dodatki niestandardowe (wanna, kominek, etc) były po to aby pokazać, że da się zrobić. Wszelkie dodatkowe prezenty były przejawem tego, że raper też człowiek i serce (i gotówkę) posiada.

Tak jak wspomniałem problem tylko w tym, że to wszystko jest tylko pozorne. Siedem lat temu myślałem, że te wszystkie rzeczy były naprawdę potrzebne. Teraz wiem, że to był tylko bajer, który nie przynosił żadnego pożytku.

Paradoksalnie dochodzę do wniosku, że teraz jest podobnie. Sztucznie kreuje się nasze potrzeby. Sami chwalimy się tonami bezużytecznych (w codziennych sytuacjach) gadżetów, jednak cieszymy się z ich posiadania. Mamy błyskotki, które przestają świecić po pierwszym użyciu, ale ważne, że chociaż raz się zaświeciły.

Nawet mój pieprzony smartfon jest zbiorem tylu pożytecznych rzeczy, a ma problemy z tą najważniejszą – możliwością przeprowadzenia rozmowy głosowej. Tylko czy to ważne? Rozmawianie przez telefon jest tylko dodatkiem. Przecież poza tym potrafi nagrywać filmy w HD, robić za nawigację, sterować lodówką, moim portfelem, oraz powiadamiać znajomych o tym gdzie jestem. Przecież to się teraz liczy co nie?

Czy przez ostatnie lata zatraciliśmy pragmatyzm? Konsumencka chęć posiadania przerosła zdrowy rozsądek? Po co inwestować w rzeczy zbędne, które poza wspaniałym wrażeniem nie służą niczemu konkretnemu? Czy warto inwestować nasze pieniądze w powiększanie wirtualnego ego?

2 Responses to “Pimp da lajf”

  1. po-kablach.pl January 2, 2012 at 10:47 pm #

    Najnormalniej w świecie się starzejesz :)

    • radmen January 2, 2012 at 11:07 pm #

      Pewnie tak ;) Dopiero teraz zauważam jak proste były kategorie mojego myślenia wiele lat temu.