Dzień walenia w serce

Dzień świętego Walentego jest jednym z tych świąt, których idea jest dla mnie niezrozumiała. Nagle trzeba drugiej połowie pokazać więcej względów, bo to święto zakochanych. Oczywiście wszędzie czerwono, serduch cała masa. Aż dziwne, że ludzie po krzakach się nie ruchają z tej miłości.

To jest również dzień idealny dla desperatów. W końcu tylko dzisiaj Cherubinek może śmiertelnie postrzelić (oczywiście w sensie stricte romantycznym) dawnego partnera, tak aby skłonić go do powrotu. A jeśli nie anioł, to na pewno jakiś romantyczny gest wystarczy. Matematyka jest po stronie desperata – romantyczny gest + święto zakochanych = miłość*.

Byłem dzisiaj świadkiem podobnej akcji. I pomyśleć, że kiedyś zdarzyła mi się podobna sytuacja.

* desperat zapomniał o jednym: miłość = prawdziwa miłość – kłótnie – nieporozumienia – wyobrażenia – oczekiwania – …