Tradycja

Tradycja jest usystematyzowanym dziwactwem jednej (lub wielu) osoby. To może być również dziwny rytuał osób, który występuje o określonej porze, a jego pochodzenie jest równie tajemnicze i niezrozumiałe co mop wsadzony do rury PCV. Jednakże takie coś jest i mimo swego paradoksu jest jednym z wielu spoiw relacji międzyludzkich.

Jest to sposób kiedy można się spotkać i wspólnie wykonać jakąś czynność (np. wsadzić do rury PCV mopa), po czym upić się i cieszyć się z porządnie wykonanego zadania. Jeśli to jest cykliczne przyzwyczajamy się do tego, a później wmawiamy kolejnym pokoleniom, że jest to konieczne bo robili tak ich dziadkowie.

To jest po prostu fajne. Serio. Jest to jedna z tych rzeczy, które można wspominać. Wspólne niedzielne obiady, których nieformalną tradycją stała się kłótnia o kazanie księdza, czy też wieczorne wyprowadzanie zwierzaka (np. chomika) razem z ojcem.

W moim domu również były tradycje. Niedzielny obiad to oczywista oczywistość. Z ciekawych tradycji jest poker. Od wielu lat (a nawet pokoleń) zbiera się ekipa, która dla przyjemności grywa sobie w pokera. Tego klasycznego. Udało im się nawet w ten proceder wciągnąć moją osobę.

Od czasu wyjazdu do wielkiego miasta pewną tradycją są ponowne wizyty w domu. Siadam sobie z mamą w kuchni, rozmawiam co i jak, a później z ojcem przy piwie oglądam kolejny durny film. Tradycją jest również oglądanie Jerry Springer Show. Robię to tylko gdy jestem w Chmielnie. Zazwyczaj po paru piwach (to też jest tradycją).

To są przyzwyczajenia. To mogą być uzależnienia. Mimo to jest to coś co dobrze się wspomina. Taka mała głupia rzecz, absurdalna rzecz, a potrafi wywołać po latach uśmiech. Jeśli masz jakieś regularne dziwności nazwij je tradycją i ciesz się z nich w przyszłości.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Happy Flat | radmen's weblog - June 10, 2012

    [...] już prawie tradycja, że co rok zmieniam mieszkanie. Tym razem wystarczyło ~9 miesięcy aby powtórzyć przygodę. [...]